Notowania na dzisiejszej sesji zaczniemy prawdopodobnie w okolicy
wczorajszego zamknięcia. Jeszcze wczoraj wieczorem można było oczekiwać,
że notowania rozpoczniemy na minusach, ale dzisiejsze zachowanie giełdy
japońskiej pomoże nam w wybronieniu się przed spadkiem cen.
Początkowa słabość miała wynikać z faktu spadku indeksów na wczorajszej
sesji w USA. Niepewność i dezorientacja wpływają na wstrzymanie się z
decyzjami, co zaowocowało niewielkimi zmianami indeksów. Biorąc pod uwagę,
że ten niewielki spadek ma miejsce po sporym wzroście, posiadacze długich
pozycji na tamtejszym rynku dzień i tak mogą uznać za udany. O powodach
spadku o 0,4% (DJIA) raczej nie ma co pisać. Wal-Mart był przedmiotem
obniżenia rekomendacji wydanej przez Merrill Lynch. Teraz jest to już
"sprzedaj". Sam Merrill Lynch stracił wczoraj wraz z całym sektorem
finansowym po obniżce prognoz wyników opublikowanej przez Lehman Bros.
Słabe dane makroekonomiczne w Japonii sprawiają, że podwyżka stóp
procentowych staje pod znakiem zapytania. Na tyle, że rynki ponownie
przestają się jej obawiać, co może pomóc w kontynuowaniu układu inwestycji
w carry trade. Inna sprawa, że po ostatnich zawirowaniach w USA podejście
do ryzyka nieco się już zmieniło, choć jeszcze nie widać permanentnej
ucieczki od bardziej ryzykownych, ale za to dających wyższą stopę zwrotu
inwestycji.
Dziś mamy w planie sporo publikacji danych makro, z których część wygląda
naprawdę ciekawie. Nie zmienia to faktu, że rynki będą na nie reagować w
nieco stłumiony sposób, gdyż dziś dla inwestorów najważniejszym wydaje się
wystąpienie szefa amerykańskiej rezerwy federalnej Bena Bernanke. Oczekuje
się w treści wypowiedzi wskazówek co do aktualnej oceny sytuacji na rynku
kredytów oraz co do dalszych ruchów w ramach polityki pieniężnej. Sama
sesja nie będzie raczej porywająca. Wczorajsza słabość popytu pewnie
zaniepokoiła posiadaczy długich pozycji. Wybicie z konsolidacji się nie
powiodło i ceny nie tylko powróciły na jej poziom, ale nawet spadły niżej.
Sytuacja popytu nie jest beznadziejna, bo nadal przebywamy nad ostatnim
lokalnym dołkiem, ale fakt, że bykom nie udało się przekonać do siebie
większej liczby graczy jest dość wymowny.