Dzisiejsza sesja miała być ciekawsza od dwóch poprzednich. Była tylko w
nieznacznym stopniu. Rozpiętość notowań, która wyniosła 69 pkt. nie jest
nawet średnią z ubiegłego tygodnia. Niemniej cieszy większa aktywność
graczy, która może sugerować, że część z nich postanowiła jednak
przegrupować swoje aktywa.
Początek sesji był nieznacznie słabszy od wczorajszej końcówki i to mimo
niezłej pierwszej wrześniowej sesji w USA. Nastroje popsuły nam spadki w
Azji. Krótko po rozpoczęciu notowań na rynku akcji popyt starał się
nadrobić straty. Udało się nawet na chwilę wyjść na plusy, ale kupujący
byli jednak zbyt słabi, by ceny mogły na dłużej świecić na zielono. Do
akcji przystąpiła podaż, a pierwszym sygnałem do takiego ruchu była nieco
mniejsza od prognoz dynamika sprzedaży detalicznej w strefie euro
publikowana o 11:00. Wprawdzie nie są to dane, które zwykle ruszają nasz
rynek, ale popyt był tak słaby, że poddał się już po takiej wiadomości.
Później było już tylko gorzej. O 13:30 pojawiły się dane o planowanych
zwolnieniach w USA. Okazało się, że liczba planowanych zwolnień była
niemal dwukrotnie większa od tej sprzed miesiąca. Co ważne, prawie połowa
jej wielkości dotyczyła przedsiębiorstw sektora finansowego, a w
szczególności firm związanych z kredytami hipotecznymi z grupy tych
bardziej ryzykownych (subprime). Wielkość planowanych zwolnień w sektorze
finansowym była najwyższa, jaką do tej pory dla tego sektora zanotowano
(od 1993 roku).
Później dostaliśmy kolejne słabe dane. Tym razem zawierał je raport ADP.
Znajdował się w nim m.in. szacunek zmiany liczby miejsc pracy w sektorze
prywatnym. Okazało się, że szacowany wzrost wynosił jedynie połowę tego,
co oczekiwał rynek. To z pewnością nie jest dobry sygnał przed piątkowym
raportem o stanie rynku pracy w USA. Oficjalne prognozy mówią o wzroście
liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym o 120 tys. Wartość z raportu
ADP to tylko część, ale potencjalnie duża część piątkowej liczby Nonfarm
Payrolls. Nie jest więc wykluczone, że oczekiwania zostaną nieco stonowane.
Zachowanie rynku jest wiec usprawiedliwione napływającymi danymi, choć
słabość popytu była widoczna już w dniach poprzednich. Poziom 3700 pkt.
nadal pozostaje najbliższym oporem. Wsparciem jest lokalny dołek z końca
sierpnia br. na poziomie 3450 pkt