Wczorajsza sesja w USA? Nie ma za bardzo co gadać. Będzie dla nas marnym
impulsem. Indeksy w prawdzie wzrosły, ale na tyle mało, że prawdopodobnie
nie będzie to u nas widoczne. Trzeba jeszcze dodać, że hamująco będzie
działać obecny lekki spadek na amerykańskich kontraktach, czy nieco tylko
większa przecena na rynku japońskim. Wielkich plusów na otwarciu nie
należy więc oczekiwać. Zaczniemy zapewne w okolicy wczorajszej końcówki.
Indeksy w czasie regularnej sesji wzrosły, mimo że wczoraj publikowane
dane nie były jednoznacznie pozytywne. O ile wyższa od prognoz i
pierwszego szacunku wydajność pracy mogła cieszyć, to już wartość
wskaźnika ISM dla usług, a zwłaszcza jego części dotyczącej zatrudnienia
może już odebrana jako sygnał niepokojący. Subindeks zatrudnienia spadł
bowiem z 51,7% do 47,9%, czyli do najniższego poziomu od lutego 2003 roku.
Jest to kolejna przesłanka za tym, by oczekiwać pogłębienia się osłabienia
na amerykańskim rynku pracy.
Kolejna, bo przecież samo osłabienie już ma miejsce. Przypomnijmy, że w
poprzednim miesiącu zanotowano wzrost liczby miejsc pracy w sektorze
pozarolniczym o nieco ponad 90k. To znacznie poniżej średniej z sprzed pół
roku. Dziś będzie publikowana ta liczba dla sierpnia i wcale nie oczekuje
się tu poprawy. Już w środę sygnalizował to raport ADP i raport
Challengera. Nadal oficjalne prognozy mówią o wzroście liczby miejsc pracy
o 110k, ale przyznam, że taki wynik w tej sytuacji należałoby uznać za
sukces.
Jak już jesteśmy przy publikacjach, to warto wspomnieć, że wraz z Nonfarm
Payrolls pojawi się także stopa bezrobocia, średnia długość tygodnia pracy
w godzinach oraz dynamika średniej płacy za godzinę. O 16:00 już jako
dodatek opublikowana zostanie dynamika zapasów hurtowników.