Wczoraj w Stanach przewagę uzyskał popyt. Indeksy zamknęły się na
niewielkim plusie. Serwisy radują się tym wzrostem, jakby wynosił on
przynajmniej 3 proc., a przecież to tylko kilka dziesiątych procenta. Inna
sprawa, że da się tam zauważyć dość dziwną gradację ruchów. Poprzednie
dwie sesje nazwano sesjami silnego spadku. Pewnie to, co było tylko na
wczorajszej sesji u nas, tam przyjęłoby z emocjami porównywalnymi z Super
Bowl. Powody wczorajszego wzrostu? A czy odbicie musi mieć powody?
Przecież rynek nie może ciągle spadać. Nawet jeśli ten spadek nie jest
wielki i dynamiczny to i tak ma chwilę przerwy.
W komentarzach jako jedną z przyczyn podaje się informację o wrzuceniu na
rynek 501 mld dolarów przez ECB. Chodzi tu o pożyczkę jaką mogły otrzymać
banki europejskie od banku centralnego. Jak widać skorzystały z tego,
dzięki czemu krótkoterminowe stopy procentowe lekko spadły. Warto jednak
wiedzieć, że ta pożyczka jest tylko na dwa tygodnie i jej celem jest
uspokojenie banków, że ich bilanse będą ładnie wyglądać na koniec roku i
na rynku w ostatnich dniach roku nie będzie walki o pieniądze. Czy jest to
powód do zadowolenia? Skala działania banku centralnego w ostatnim czasie
raczej budzi coraz większe wątpliwości. Nie tylko europejskiego, ale i
pozostałych. W końcu jest to część większej akcji firmowanej również przez
Fed. Dziś dowiemy się, jak poszło na aukcji pierwszych 20 mld dolarów,
która była skierowana do banków amerykańskich. Przyznam, że zamiast
cieszyć się z tego, co robią banki, mnie bardziej martwi, dlaczego to
robią. Te nadzwyczajne środki to skutek sytuacji nadzwyczajnej. Skoro już
teraz jest ona nadzwyczajna, to co będzie jeśli pękną inne bańki
spekulacyjne? Co się stanie z zyskami banków, gdy rynek w Chinach zacznie
spadać?
Obaw jest sporo. Rynki ostatnio osłabły, ale i tak patrząc z pespektywy
wielu miesięcy, trzymają się całkiem nieźle. Po notowaniach nie widać, by
zagrażało nam wielkie nieszczęście. Jeszcze nie widać. Wczoraj u nas
blisko było zejścia pod poziom dolnego ograniczenia kanału, czy po prostu
linii trendu trwającego latami. Było blisko, ale popyt zdołał odeprzeć
atak podaży. Ktoś wczoraj do mnie napisał w trakcie sesji z pytaniem,
dlaczego rynek zachowuje się tak nieracjonalnie i kto jest za to
odpowiedzialny. Pojawiała się także koncepcja teorii spiskowej, której tu
nie będę przytaczał. Nie piszę tego, by kogoś ośmieszać. Pewnie w
niejednej głowie rodzą się wątpliwości i pytania tego typu. Odpowiedź jest
zawsze taka sama - rynek jest racjonalny. Ruchy poszczególnych graczy mogą
być mniej lub bardziej racjonalne, ale rynek jako całość jest racjonalny,
gdyż to przecież od jest odniesieniem dla naszych poczynań na nim. Skoro
spadek cen jest przez kogoś uważany za racjonalny, to można przypuszczać,
że nie chodzi tu tylko o ocenę obiektywną, ale ocenę dokonaną przez
pryzmat posiadanych aktualnie pozycji. Pytanie, czy słusznie jest posiadać
w chwili obecnej długie pozycje. Już wcześniej pisałem, że tak, ale pod
warunkiem, że są to pozycje w długoterminowym horyzoncie. Gracze szybsi
długich pozycji mieć nie powinni. Oni mogą teraz czekać poza rynkiem na
wynik walki na wsparciu.