To była druga z rzędu bardzo słaba sesja w USA, która zabrała na indeksach
już niemal całe euforyczne wzrosty z zeszłej środy .Czy faktycznie były
powody do tak mocnych spadków ? I tak i nie. Wczorajsza sesja to świetny
przykład tego, że na rynek nie muszą spływać wcale negatywne wiadomości, by
doprowadzić do przeceny indeksów. Równie negatywnie oddziaływuje na rynek
efekt rozczarowania brakiem optymistycznych informacji, na które inwestorzy
wyczekiwali. To jest nawet czasami gorsze niż nawet jakieś fatalne dane.
To rozczarowanie to oczywiście Ben Bernanke, który w przemówieniu w
amerykańskim Kongresie nie okazał się być "urzędowym optymistą", czym w
ostatnich tygodniach zawsze bardzo mocno wspierał rynek. Inwestorzy
przyzwyczaili się, że każda jego wypowiedź, lub nawet komunikat Fed, to są
dla rynku dobre wiadomości, bo szef Fed w ostatnim okresie próbuje
wszystkich sztuczek, by ratować pogarszające się nastroje (czytaj: skłonność
do wydatków) konsumentów, na których barkach spoczywają losy wzrostu
gospodarczego.
Tym razem jednak zamiast optymizmu pojawiły się obawy i niepewność co do
krótkoterminowych perspektyw dla amerykańskiego rynku nieruchomości
potęgowane przez ostatnie zawirowania w sektorze kredytów hipotecznych.
Jednocześnie Bernanke podkreślił, że sektor nieruchomości jest głównym
źródłem osłabienia gospodarki. Jeśli dodamy do tego komentarze, pokazujące
ryzyko inflacji, to jednocześnie zredukowany został optymizm inwestorów co
do przyspieszenia obniżek stóp procentowych. To dla akcji najmniej korzystna
mieszanka (zagrożenia dla gospodarki i brak obniżek, gdy walka z inflacją
jest priorytetem)
Mimo tych wszystkich rozczarowań pozostałe światowe indeksy wcale nie
zachowywały się źle. W Ameryce Południowej mocne spadki Brazylii (-1,6%),
ale już Argentyna na plusie. Nad kreską też koreański Kospi (+0,78%),
podobnie jak kluczowy dla Azji japoński Nikkei. To dla GPW spore
pocieszenie, bo jeśli reszta świata nie naśladuje zgodnie amerykańskich
parkietów, to wpływ na GPW też powinien być ograniczony. Tym bardziej, że na
surowcach bez zmian. Ropa dalej przy szczytach na wczorajszych poziomach, a
kursy miedzi prawie nie drgnęły. To wszystko w cudzysłowie "ratuje" nasz
rynek przed widmem przeceny i zakrycia luki hossy. Na dzisiaj jej losy
pozostają otwarte i popyt w tym obszarze powinien dalej bronić tych
poziomów.
Warto na koniec wrócić jeszcze do konferencji po posiedzeniu RPP.
Najważniejsze zdanie z komunikatu RPP to - "Ustabilizowanie inflacji w
pobliżu celu 2,5 procent i stworzenie w ten sposób warunków dla stabilnego
długofalowego wzrostu gospodarczego może wymagać zacieśnienia polityki
pieniężnej w najbliższym czasie". Tłumacząc to na prostszy język -
inwestorzy powinni szykować się na podwyżkę w kwietniu lub maju, choć
jednocześnie należy dodać, że ta zapowiedź nie jest tak mocno "jastrzębia",
jak oczekiwał przed posiedzeniem rynek, analizując wcześniejsze wypowiedzi
niektórych członków Rady. Ale już kolejne dane makro powinny jednoznacznie
przesądzić termin podwyżki. MP