W poniedziałek najważniejszą informacją była fakt niższej od prognoz
wartości wskaźnika cen PCE core, co ucieszyło rynek, ale zmartwieniem
okazał się także niższy od prognoz wskaźnik aktywności gospodarczej w
rejonie Chicago. Wydawało się, że mamy kolejne potwierdzenie słabnącego
amerykańskiego przemysłu. Kolejnym takim potwierdzeniem miała być
wczorajsza publikacja wskaźnika ISM. Prognozy nie były optymistyczne i
zakładały, że wskaźnik będzie tylko nieco wyższy od poziomu 50 pkt, który
rozgranicza rozwój od recesji. W poniedziałek cen akcji dość mocno spadły,
choć nie można było mówić o poważnej przecenie. Tym bardziej, że rynek w
USA od dłuższego czasu nie wykonał głębszej korekty, która ostudziłaby
tamtejsze nastroje.
Wczorajsza publikacja wskaźnika ISM okazała się zaskakująco dobra. Zamiast
nędznych 51 pkt jego wartość wyniosła 54,7 pkt. Był to największy wzrost
od września 2005 roku. Subindeks nowych zamówień skoczył najmocniej od
czterech lat. Spadł subindeks zapasów co może sugerować, że wcześniejsze
problemy z ich nadmiarem przemysł ma już za sobą i zacznie normalnie
pracować, co mogłoby sprawić, że zwiększyłoby się jego znaczenie w
podnoszeniu PKB. Z poważniejszymi wnioskami jednak warto poczekać na
kolejne dane. Jeden wskaźnik wiosny nie czyni. Tym bardziej, że przed nami
prawdopodobne spowolnienie w dynamice wzrostu konsumpcji. Nie można też
zapominać o ciemnej stronie wczorajszej publikacji, jakim była wartość
subindeksu cen, który wzrósł po czwarty z rzędu.
Zaskakująco dobra wartość wskaźnika ISM oraz spadająca cena ropy naftowej
pomogła wczoraj rynkowi akcji. Na tyle, że średnia przemysłowa zanotowała
najwyższy poziom zamknięcia w historii, choć w wartościach intra rekordu
wczoraj nie było dj.gif Pozostałe dwa indeksy zakończyły sesję ponad
poziom jej otwarcia, ale nie było tu poważnej zwyżki ponad poziomem
poprzedniego zamknięcia SP500.gif Nasdaq.gif
My prawdopodobnie zaczniemy notowania blisko poziomu poniedziałkowego
zamknięcia, lub nieco poniżej niego. Pozytywnie na nas może wpłynąć wzrost
ceny miedzi miedz.gif ale nie można zapominać, że cena ropy nie będzie
pomagać spółkom z nią związanym ropa.gif W trakcie dnia pojawi się kilka
ciekawych informacji ze sfery makro, a w szczególności dotyczących
amerykańskiego rynku pracy. Przypomnę, że w piątek planowana jest
publikacja raportu o stanie tego rynku, a zwłaszcza zmiana liczby miejsc
pracy w sektorze pozarolniczym oraz dynamika płac. To dopiero w piątek.
Zanim jednak poznamy te wartości pojawią się dziś informacje o planowanych
zwolnieniach sporządzonych przez Challenger, Gray & Christmas. Nieco
później opublikowana zostanie zmiana liczby miejsc pracy w sektorze
przedsiębiorstw prywatnych. Dane te pojawiają się dzięki ADP. Wcześniej
publikacja ta nie była zbyt wiarygodna, ale podobno w ostatnich miesiącach
poprawiono algorytm, co ma poprawić skuteczność w prognozowaniu wartości
piątkowego raportu. Poza tymi dwoma wielkościami poznamy się dziś ze
wskaźnikiem PMI dla strefy euro oraz stopą bezrobocia tejże strefy. Tuż
przed zamknięciem naszych notowań opublikowana zostanie dynamika zamówień
w przemyśle w USA.
Można przypuszczać, że dzisiejsza sesja nie będzie odbiegać znacznie swoją
dynamiką i aktywnością, od tego, co mieliśmy wątpliwą przyjemność
obserwować w poniedziałek. Wsparcie na poziomie dołka sprzed dwóch tygodni
cały czas nie może został pokonane. Podaż była już blisko, ale się nie
udało. Dziś raczej także się nie uda. Mała aktywność na rynku zwykle służy
bykom, gdyż umożliwia tanim kosztem podniesienie wycen spółek. Można więc