Po wczorajszej przecenie w drugiej części sesji dziś przyszło nam zmagać
się na poziomie wsparcia w postaci dołka z 14 kwietnia. Sesja kończy się
dla byków o tyle szczęśliwie, że wsparcie nie zostało pokonane pomimo, że
było testowane. Trzeba jednak zaznaczyć, że popyt nie był wystarczająco
silny by oddalić ceny od newralgicznego poziomu na bezpieczną odległość.
Istnieje zatem ryzyko, że i jutro będziemy świadkami walki na wsparciu.
Trzeba przyznać, że nie była to porywająca sesja. Miała swój początek na
poziomie zamknięcia poprzedniego dnia. Nie widać było popytu, który w
ostatnich minutach wtorkowej sesji wyciągał kursy. Tym samym podaż
otrzymała pozwolenie na akcję. Przed południem nie działo się nic
ciekawego. Kursy nieznacznie spadły, ale trzymały się zakresu wahań
poprzedniego dnia. Sytuacja zmieniła się po południu. Wtedy przewaga
podaży się zwiększyła, choć trudno byłoby mówić o poważnym ataku
niedźwiedzi. Aktywność była mała. Na początku sesji można było jeszcze
czegoś pod tym względem oczekiwać, ale właśnie od południa handel siadł.
Popołudniowa wyprzedaż sprowadziła ceny w pobliże wsparcia. Po jego
teście, który zakończył się dla byków pomyślnie, kursy powoli się
wspinały. Na tyle powoli, że nadal grozi posiadaczom długich pozycji próba
sił na poziomie wsparcia. Mimo, że sporo uwagi poświęca się akcji przy
wsparciu, faktycznie jest to w tej chwili sprawa wtórna. Obecnie, gdy
przewagę ma podaż, rynek obserwuje się z punktu widzenia niedźwiedzi i
poszukuje się sygnałów utraty przez nich kontroli nad rynkiem. Sama obrona
wsparcia takim sygnałem z pewnością nie jest. Tu ważniejszym będzie
pokonanie poziomu oporu, a na to się na razie nie zanosi.