Początek wczorajszej sesji w USA widzieliśmy. Nie było więc dla nas
zaskoczenie, że tamtejsze indeksy zaliczyły spadek o ok. 3 proc. Końcówka,
gdy my już odpoczywaliśmy, byłą jednak jeszcze mniej optymistyczna. W
efekcie główne amerykańskie indeksy akcji zaliczyły spadki o grubo ponad
4,5 proc. By tego było mało, po regularnej sesji spadek został pogłębiony,
czego efektem są obecne minusy na amerykańskich kontraktach. W Japonii
indeks Nikkei zaliczył spadek o ponad 5 proc. My wczoraj zaliczyliśmy nowe
minimum bessy i wygląda na to, że dziś zaliczymy kolejne. Jeśli takowe się
pojawi, to nie pozostanie nam nic innego, jak położenie nóg na biurku i
spokojne obserwowanie wydarzeń. Nie ma wiele roboty, gdy trend potwierdza
swoje istnienie.
Powody wczorajszej przeceny są wszystkim znane. Wystarczy rzucić kilka
nazw: Lehman Brothers, AIG, BoA i Merrill Lynch, czy WaMu. Ta ostatnia
stała się także jedną z gwiazd wieczoru. Washington Mutual stracił po
sesji kolejnych 10 proc. (w trakcie regularnych notowań wartość spółki
spadła o ćwierć) po informacji o tym, że agencja S&P obniżyła jej rating.
Obniżka ratingu dotknęła także papierów AIG. Dokonała tego nie tylko
agencja S&P, co zapowiadała już wcześniej, ale również Moody`s. Jeśłi
trzymać się opinii jednego z pracowników tego giganta zostało mu ledwie
parę dni. Spółka chodziła na kolanach po "ulicy" w celu pozyskania 40 mld
dolarów. Nie udało się. Z informacji dotyczących spółek innych niż
finansowe warto wspomnieć o zapowiedziach Hawlett-Packarda o planowanej
redukcji zatrudnienia. W ciągu trzech lat spółka chce się odchudzić o ok.
25 tys. pracowników. Jest to związane z wcześniejszym przejęciem EDS i
tylko w IV kw. pochłonie ok. 2 mld dolarów.
Już pojawiły się opinie, że był to czarny poniedziałek. Cóż, media lubią
takie powiedzonka, choć to raczej szarość bessy. Emocje jeszcze nie są na
tyle wygórowane, by już krzyczeć. Taki czarny dzień dopiero przed nami.
Spadek indeksów o ponad 4,5 proc. w USA to oczywiście nie jest sytuacja
częsta. Biorąc pod uwagę ilość punktów, średnia przemysłowa zaliczyła
najmocniejszy spadek od rozruchu giełdy po ataku 11 września. Teraz ataku
żadnego nie było, a rynki wyrównują to, co zdawało się odkładały w
nieskończoność. Skoro kryzys jest poważny, to spadek indeksów o 20 proc.
nie był adekwatny. Nie jest wykluczone, że teraz zaległość zostanie
nadrobiona. Upadki gwiazd branży finansowej musza robić wrażenie. Hulbert
się zastanawia, czy to już jest moment na kontrariańskie wejście na rynek.
Ma wątpliwości i tu się z nim zgodzę. To jeszcze nie jest panika, a więc
większość jeszcze nie skapitulowała.