Dalszemu optymizmowi na rynkach sprzyja indeks aktywności produkcji krajów europejskich PMI. Wzrost indeksu z 47,2 pkt w grudniu do 48,6 pkt w styczniu pokazał, że nastapiło zahamowanie spadku produkcji. Inwestorzy w spokoju odsunęli ryzyko na drugi plan i założyli różowe okulary. Optymizm, według różnych wskaźników nastrojów i sondaży, osiąga poziom podobny do tego z 2007 r., gdy byliśmy na skraju kryzysu finansowego. Do rosnącego optymizmu przyczyniają się również ukazujące się w Internecie publikacje zapowiadające na przykład wzrost indeksu DJIA do 20 000 punktów. Kolejnym wdzięcznym i popularnym tematem jest związane właśnie z indeksem aktywności produkcji PMI odbicie się Europy od dna i powrót do wzrostu gospodarczego na naszym kontynencie w II połowie roku.
Nie wiemy, kto pierwszy zaczął mówić o pozytywnych prognozach na drugą połowę roku, ale media finansowe i specjaliści przyjęli ten fakt z wdzięcznością. Byli w stanie częściowo wytłumaczyć zwyżki na rynkach akcji oraz spadek niechęci do ryzyka
PMI pokazuje, że w sześciu krajach doszło do wzrostu wartości indeksu do kilku-, a nawet kilkunastomiesięcznych maksimów. Należy jednak zauważyć, że wartości poniżej 50 punktów wciąż wskazują na kurczenie się produkcji. Wzrost produkcji przedstawiają wartości powyżej 50 punktów. Tylko Holandia wykazuje zatem zwyżkę produkcji, osiągając przy tym nowe maksimum.
Ciekawe jest to, że Włochy i Hiszpania osiągają maksimum, a Francja znajduje się na stromej równi pochyłej. Nie ma się czemu dziwić, ponieważ lokalny socjalistyczny rząd nie pomaga sektorowi prywatnemu. Niemniej produkcja w Hiszpanii i we Włoszech wciąż się kurczy i tylko w ostatnich miesiącach spadek nieco zwolnił tempo.
Kolejnym interesującym zagadnieniem jest pozostająca na tym samym poziomie wydajność Niemiec. Bezrobocie w tym kraju wynosi 6,8 proc. Czy gospodarka Niemiec nie powinna spowolnić, gdyby w Europie nadchodziło ożywienie gospodarcze? Twierdzono przecież, że w latach 2010–2012 rosła tylko gospodarka niemiecka, w przeciwieństwie do innych krajów strefy euro. Czy zatem nie powinno teraz dojść do przeniesienia produkcji z powrotem do Włoch i Hiszpanii? Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Inne kraje, do których możemy też zaliczyć Francję, są niekonkurencyjne z powodu niefunkcjonalności bądź braku mechanizmu wyrównującego, którego zadaniem byłoby osłabianie bądź umacnianie lokalnej waluty.