Jeśli inwestor monitorował wskaźnik ruchu kierunkowego i kupował akcje na fali strachu oraz sprzedawał, kiedy dominowała zachłanność, czy też wykorzystywał sygnały płynące z wykładniczej średniej kroczącej, ten okazał się lepszy niż inwestor siedzący z założonymi rękoma.

Takie wnioski płyną z wstecznej analizy Bloomberga.

Strategia buy-and-hold (kupuj i trzymaj) w tym roku przyniosła ponad 10-proc. stratę i przegrała z 22 metodami analizy technicznej spośród których 12 wypracowało dodatnie stopy zwrotu.

Jednak, jak zastrzega Bloomberg, zanim nadmiernie ulegnie się urokowi analizy technicznej warto mieć świadomość, że przynajmniej w tym roku każdy sposób trzymający inwestora poza rynkiem lub pomógł mu uniknąć sesji wielkich spadków, był lepszy niż tych graczy którzy próbowali walczyć i zjeżdżali z S&P500 do samego dołka.

Pokonanie swobodnie spadającego rynku nie jest trudne, a w tym roku akcje nurkowały przez dużo więcej dni niż rosły.

“Pojawia się pytanie typu: co było pierwsze? Czy analiza techniczna się sprawdza, ponieważ jest dobra, czy też rynek czyni coś co sprawia, że analiza techniczna idzie do góry- zastanawia się Lawrence Creatura, zarządzający w PRSPCTV Capital. Według niego na to pytanie nie da się odpowiedzieć.

Jednak inwestorzy prawie nigdy nie wykorzystują narzędzi analizy technicznej w oderwaniu od analizy fundamentalnej.

A trzymanie się na uboczu podczas kilku sesji przyniosłoby nagrodę wyższą niż kiedykolwiek. Bez pięciu najgorszych sesji S&P500 12- proc. strata tego indeksu maleje do 1 proc.