Ekonomiści spodziewają się, że w najbliższych miesiącach gospodarka nadal będzie się rozwijać, a takie warunki sprzyjają inwestycjom w akcje. Główne indeksy na większości światowych giełd rosną. Ostatnio słabiej radzi sobie rynek chiński, ale tam przecena miała związek z decyzjami regulacyjnymi władz.
– Rok 2021 rozpoczynał się pod hasłem: wszystko jest drogie. A jednak wiele aktywów, w szczególności akcje i surowce na większości rynków na świecie, przyniosło nawet dwucyfrowe zyski – zauważa Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego DI Xelion.
Ostrożnie z funduszami dłużnymi
Problemem w skali globalnej jest rosnąca inflacja, ale jest to obciążenie przede wszystkim dla funduszy dłużnych. W pierwszym kwartale na tym rynku doszło do swego rodzaju paniki.
– Wtedy pojawiła się okazja inwestycyjna. Jednak obecnie większość kategorii funduszy dłużnych nie jest naszym zdaniem atrakcyjna. Wydaje się nam, że z punktu widzenia inwestorów o niskiej skłonności do ryzyka warte uwagi są fundusze polskich obligacji korporacyjnych. Ich atutem jest zmienne oprocentowanie większości lokat, co daje dużą ochronę przed ryzykiem stopy procentowej – ocenia Kamil Cisowski. – Jeśli chodzi o akcje, preferujemy rynek polski (teraz najwyżej oceniamy fundusze Quercus Agresywny oraz Allianz Małych i Średnich Spółek) oraz rynek amerykański.
Zdaniem Kamila Cisowskiego na rynku amerykańskim po słabszej pierwszej połowie roku druga może należeć do funduszy, w których portfelach przeważają akcje spółek wzrostowych i technologicznych (np. Skarbiec Spółek Wzrostowych czy Franklin Templeton US Opportunities).
– W drugim półroczu staramy się unikać przede wszystkim rynków wschodzących (zarówno akcji, jak i obligacji), gdyż obawiamy się możliwej aprecjacji dolara w związku ze zbliżającym się końcem programu skupu aktywów (QE), kolejnych fali koronawirusa i niesprzyjającego otoczenia regulacyjnego w Chinach – tłumaczy Kamil Cisowski.
Oczywiście należy pamiętać, że okres inwestycji w fundusz akcji powinien być co najmniej kilkuletni. Adam Łukojć, zarządzający TFI Allianz Polska, przypomina też, że nie istnieje fundusz, który mógłby być polecony każdemu.
– Jeden inwestor chce i może zaakceptować wysokie ryzyko, natomiast boi się inflacji. Takiej osobie raczej nie polecimy funduszu inwestującego głównie w depozyty bankowe i obligacje skarbowe. Ktoś inny – a takich osób jest znacznie więcej – nie powinien podejmować zbyt dużego ryzyka. I jeśli nawet zainteresuje się funduszami akcji, to powinien w nich ulokować najwyżej niewielką część majątku – twierdzi Adam Łukojć. – A więc jeśli myślimy o funduszach akcji, zastanówmy się, jak dużą część naszego kapitału możemy w nie zainwestować.
Korzystne wskaźniki
A jakimi funduszami warto się teraz zainteresować? Adam Łukojć, podobne jak Kamil Cisowski, wskazuje na te inwestujące w USA oraz w polskie akcje, które są tańsze od akcji notowanych w Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych.
– Wskaźnik ceny do zysku dla indeksu mWIG40 pokazujący, ile płacimy za zysk wypracowany przez spółki z tego indeksu w najbliższym roku, wynosi około 13. Ten sam wskaźnik dla amerykańskich indeksów przekracza 20 – szacuje zarządzający TFI Allianz Polska.
Jak przyznaje, amerykańskie spółki w ostatnich latach szybciej poprawiały wyniki finansowe, ale ostatnio polskie przedsiębiorstwa zaczęły dotrzymywać im kroku.
Kolejną grupą funduszy wartych zainteresowania są te inwestujące w akcje spółek technologicznych.
– W ostatnich miesiącach inwestorzy chętnie wybierali akcje tych firm, które mają skorzystać na odbiciu gospodarczym po pandemii (banki, sklepy, przedsiębiorstwa produkcyjne; informatyka i medycyna nie wzbudzają już takich emocji jak rok temu). Kiedy inwestorzy zapominają o jakimś kraju czy sektorze, na rynku mogą pojawić się okazje – mówi Adam Łukojć.
Tomasz Smolarek, doradca inwestycyjny Noble Funds TFI, poleca inwestującym w długim terminie i akceptującym ryzyko związane z akcjami Noble Fund Akcji Amerykańskich.
– Widzimy, jak dynamicznie zmienia się świat. Zmiany zaobserwowane w poprzedniej dekadzie możemy uznać za bezprecedensowe zarówno pod względem skali, jak i tempa, ale w obecnej dekadzie będą one zdecydowanie bardziej dynamiczne – przewiduje Tomasz Smolarek.
Jego zdaniem spółki można podzielić na beneficjentów nadchodzących zmian oraz na te, które przegrają. Chodzi tu o liczne zmiany zachodzące w świecie technologii, energii, ogólnie ekologii, medycyny, finansów czy choćby w przemyśle. Najwięcej firm, które będą beneficjentami tych megatrendów, co więcej – które same te trendy często kreują, znajdziemy na rynku USA.
Siła elastycznych biznesów
Jak zauważa ekspert Noble Funds TFI, wiele amerykańskich spółek ma dużą zdolność optymalizacji biznesu, adaptowania się do rozmaitych zmian, elastycznego reagowania na mniejsze czy większe kryzysy.
– A im lepsza rentowność biznesu, tym więcej środków na dalsze inwestycje, co jeszcze powiększa przewagę tamtejszych liderów poszczególnych branż nad ich konkurentami – podkreśla Tomasz Smolarek.
Starcie z inflacją
Jeśli chcemy zachować większą płynność portfela, możemy rozważyć zakup jednostek funduszu dłużnego, ale ta grupa produktów nie ma obecnie większych szans w starciu z inflacją. Jak mówi Jan Morbiato, menedżer komunikacji inwestycyjnej w NN Investment Partners TFI, warto wybierać fundusze dłużne o niskim ryzyku stopy procentowej (krótkim duration). Są to często fundusze z określeniem „krótkoterminowych" w nazwie, choć krótkie duration osiąga się nie tylko inwestując w obligacje krótkoterminowe, ale też w papiery – zarówno skarbowe, jak i nieskarbowe – o zmiennym oprocentowaniu.
– Uważamy, że po ostatnim dynamicznym spadku rentowności (wzroście cen) obligacji skarbowych na rynkach bazowych (USA, Niemcy) potencjał do kontynuacji korzystnego trendu jest już ograniczony – twierdzi Jan Morbiato. – Nie podzielamy stagflacyjnych obaw wielu inwestorów. Wydaje się nam, że ewentualna czwarta fala pandemii okaże się dla gospodarki mniej dotkliwa niż poprzednie. A skoro gospodarka będzie dalej rosnąć (nawet gdyby w wolniejszym tempie niż w ostatnich miesiącach), natomiast inflacja pozostanie relatywnie wysoka, to rentowność obligacji powinna rosnąć (ceny będą spadać) – tłumaczy Jan Morbiato.
Dlatego lepiej postawić na fundusze, które są stosunkowo mniej wrażliwe na wzrost rynkowych stóp procentowych. Jeśli chodzi o obligacje zagraniczne, warto przyjrzeć się papierom korporacyjnym o wysokim oprocentowaniu (tzw. high yield).
– Wprawdzie spready (różnica między rentownością tych papierów a rentownością amerykańskich obligacji skarbowych) są już rekordowo niskie, co z kolei oznacza, że ceny są wysokie, ale jest to ten segment rynku długu, gdzie wciąż można znaleźć realną (po odjęciu inflacji), dodatnią rentowność. Emitentom obligacji o wysokim oprocentowaniu sprzyjają te same okoliczności związane z postcovidowym ożywieniem gospodarczym, które wspierają emitentów akcji – zauważa Jan Morbiato.
Choć trochę ryzyka
Jak przyznaje ekspert NN IP TFI, obecnie możliwości zarabiania na mało ryzykownych inwestycjach są ograniczone. Okoliczności gospodarcze (szybkie tempo wzrostu PKB, inflacja) sprzyjają inwestycjom bardziej ryzykownym. Dlatego warto rozważyć dodanie ich do portfela.
– Następnym wyborem po funduszach obligacji mogą być fundusze mieszane. Zarówno te klasyczne (np. zrównoważone z modelową strukturą portfela: 50 proc. akcji i 50 proc. obligacji), jak i te bardziej sprofilowane pod określony cel inwestycyjny (np. tzw. fundusze cyklu życia, w których ryzyko i potencjalny zysk są tym mniejsze, im mniej czasu pozostało do zakończenia inwestycji – tłumaczy Jan Morbiato.
Akcje i surowce
Największe szanse zarobienia na oczekiwanej postpandemicznej odbudowie gospodarczej dają fundusze akcji oraz surowcowe.
– Niewykluczone, że szczyt dynamiki wzrostu zysków spółek przypadnie na dane za drugi kwartał 2021 r. i w kolejnych miesiącach zyski firm notowanych na giełdach nie będą już rosły tak szybko jak w pierwszej połowie roku. Stopy zwrotu z inwestycji w fundusze akcji mogą więc okazać się niższe. Jednak przy obecnym poziomie inflacji (realne zyski z mało ryzykownych inwestycji są ujemne) nie bardzo widać alternatywę dla inwestycji w akcje i surowce – przyznaje ekspert NN IP TFI.
Akcje notowane na giełdach krajów rozwiniętych w tym roku wypadają lepiej w porównaniu z rynkami rozwijającymi się. Do tego te pierwsze są mniej narażone na negatywne konsekwencje podwyższonej inflacji. Dlatego banki centralne na dojrzałych rynkach wciąż mogą sobie pozwolić na łagodną politykę pieniężną, podczas gdy banki centralne emerging markets zaczęły już swoją politykę zaostrzać.
– Mając to na uwadze, wskazujemy, że warto rozważyć inwestycje przede wszystkim na rynkach rozwiniętych, nie rezygnując przy tym całkowicie z rynków wschodzących; niektórym z nich sprzyja m.in. wzrost cen surowców – mówi Jan Morbiato.
Zwraca też uwagę na istotnie niższe wyceny rodzimych spółek w porównaniu z ich zagranicznymi odpowiednikami. ¶
Akcje z rynków rozwiniętych nadal warte uwagi
Rynki rozwinięte są mniej narażone, w porównaniu z krajami rozwijającymi się, na negatywne dla gospodarki konsekwencje podwyższonej inflacji. Dlatego tamtejsze banki centralne wciąż mogą sobie pozwolić na prowadzenie łagodnej polityki pieniężnej. A to sprzyja inwestycjom w akcje. Zarządzający funduszami spodziewają się poprawy notowań spółek technologicznych (w pierwszej połowie roku wypadały słabiej na tle innych sektorów). Radzą też, by nie zapominać o polskiej giełdzie. Inwestując za pośrednictwem funduszy w obligacje, trzeba pamiętać o ryzyku stopy procentowej.