Pomimo częstych wyrazów poparcia dla równości płci świat finansów i inwestycji pozostaje męski. Raport „Czas na kobiety w gospodarce" z listopada 2021 r. wskazał, że tylko 10 proc. inwestorów giełdowych w Polsce to kobiety. Jak podkreśliła Dorota Sierakowska, analityczka DM BOŚ i przedsiębiorczyni, w ostatnich latach obecność kobiet na rynkach kapitałowych nie uległa poprawie.

Nieobecność kobiet widoczna jest także w radach nadzorczych i zarządach spółek giełdowych. – Wśród 140 największych takich firm z końca 2020 r. kobiety stanowiły ok. 17 proc. członków rad nadzorczych, a tylko w 15 proc. przypadków były przewodniczącymi tych rad. Reprezentacja mężczyzn jest jeszcze silniejsza w zarządach: tylko 13 proc. członków zarządów stanowią kobiety, a wśród prezesów to zaledwie 4 proc. – zauważyła Milena Olszewska, współzałożycielka organizacji 30% Club Poland.

30% Club Poland wraz z Klubem Inwestorek Indywidualnych pragną zmienić tę sytuację poprzez działalność dydaktyczną. Celem jest zwiększenie obecności kobiet w zarządach największych spółek do co najmniej 30 proc., a także popularyzacja kultury inwestowania wśród Polek.

Jak stwierdziła Ewa Kumorek-Fedor, pomysłodawczyni i prezeska Klubu Inwestorek Indywidualnych (KII), projekt ten jest także odpowiedzią na rosnące aspiracje kobiet dotyczące zaistnienia w świecie inwestycji. Poprzez działalność edukacyjną Klub promuje i kształtuje kompetencje inwestorskie oraz rozważne działania biznesowe.

Gdzie znikają studentki ekonomii?

Jak to możliwe, że kobiety mają tak niski poziom obecności na rynkach kapitałowych i w największych spółkach, skoro to one stanowią w Polsce większość studentów uczelni ekonomicznych?

Prezes Kumorek-Fedor podkreśla rolę macierzyństwa: „Większość Polek po powrocie do domu zaczyna pracę na drugi etat, tj. zajmuje się prowadzeniem gospodarstwa domowego. Nałożenie się obowiązków zawodowych i rodzinnych zmniejsza możliwości inwestowania oraz finansowego samokształcenia się kobiet". Zgodził się z tym biorący udział w debacie Maciej Samcik, dziennikarz i bloger finansowy: „Brak kobiet w finansach to wynik struktury polskich rodzin, w których to wzrost obciążenia obowiązkami domowymi zazwyczaj spoczywa na kobiecie. Przekłada się to na brak kobiet w zarządach. Kobiety, które znam i które dostały się do zarządów, zazwyczaj nie miały dzieci lub współdzieliły obowiązki domowe z partnerem".

Jarosław Grzywiński, ekspert BCC, zwrócił jednak uwagę na szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości. – Tam również kobiety płacą taką samą cenę za karierę, a jednak dziedzina ta jest całkowicie przez nie zdominowana – powiedział.

Poza brakiem czasu rozmówcy podkreślili rolę reprezentacji kobiet w świecie finansów. Jak zauważyła Milena Olszewska, niewiele jest przykładów kobiet, które zrobiły zawrotne kariery w tym sektorze gospodarki. Dominacja mężczyzn może zniechęcać kobiety i wysyłać podprogowe sygnały, że to nie jest świat przeznaczony dla płci żeńskiej. Wtórował temu Grzegorz Łętocha, członek zarządu Nationale-Nederlanden PTE, twierdząc, że „kobiety niechętnie podejmują zawody, w których zatrudnienie ich płci jest niskie".

Dorota Sierakowska rozszerzyła analizę o czynniki finansowe: „Z racji słabszej pozycji zarobkowej i majątkowej kobietom częściej brakuje kapitału do rozpoczęcia przygody z inwestycjami. Nawet jeśli podejmą się inwestycji, to zazwyczaj są nazbyt ostrożne, co przyczynia się do ich słabszej pozycji".

Zgodził się z tym Krzysztof Borowski, profesor SGH. – O ile mężczyźni częściej wybierają portfele ofensywne, zwłaszcza gdy są singlami, o tyle kobiety preferują najbezpieczniejsze inwestycje w postaci skupu obligacji – zauważa. – To młodzi samotni faceci są najtwardszymi ryzykantami na giełdzie, często preferującymi krótkie inwestycje. Na obie płci przeciwnie reaguje istnienie związku: ustatkowani mężczyźni zazwyczaj rezygnują z ryzyka i wybierają portfele mieszane, a zaangażowane romantycznie panie zyskują na agresywności jako inwestorki – dodaje.

Wtórował mu Jarosław Grzywiński: „Kobiety potrzebują skrojonego na miarę paradygmatu inwestowania: bardziej niż dla mężczyzn liczy się dla nich wiarygodność instrumentu, stopa zwrotu, etyka biznesu, analiza fundamentalna".

Rolę odgrywa także kultura. – W silnie patriarchalnych kręgach cywilizacyjnych kobiety są relegowane do prostszych zadań, a ich ekspertyza nie jest traktowana poważnie – twierdzi prof. Borowski. Często deprecjonuje to płeć żeńską, co zniechęca kobiety do zaangażowania się w męski świat finansów.

Połączenie czynników kulturowych, gospodarczych, jak i psychologicznych utrzymuje obecność kobiet w świecie finansów na niskim poziomie.

Jak zmienić tę sytuację?

Uczestnicy debaty zaproponowali działalność dydaktyczną i bardziej kontrowersyjne parytety w spółkach oraz instytucjach finansowych. Działalność Klubu Inwestorek Indywidualnych oraz 30% Club Poland ma w tym pomóc, wspierając kobiety poprzez oferowanie łatwo dostępnych i przystępnych materiałów dydaktycznych oraz warsztatów dla pań.

Jak podkreśliła prezes KII, budowanie różnorodności w finansach nie jest emocjonalnym projektem. „Jak wskazują analizy wydajności spółek na świecie, firmy z różnorodnymi zarządami uzyskują lepsze wyniki finansowe od firm homogenicznych" – twierdziła założycielka Klubu Inwestorek Indywidualnych.

Kontrowersyjnym i dzielącym tematem okazały się parytety. Prof. Borowski podkreślił, że o ile parytety mogą istnieć w niskim stopniu, o tyle należy wystrzegać się budowy płciowych podziałów w sektorze finansów. Wymuszanie wysokich parytetów doprowadziło w Szwecji do sytuacji, gdzie do zarządów przyjmowano kobiety bez kompetencji lub często zatrudniano te same kobiety do kilku zarządów. – Integracja kobiet w świat finansów powinna być oparta na współpracy, a nie konfrontacji – powiedział prof. Borowski.