Triumwirat obok Audi tworzą oczywiście BMW i Mercedes. Droga tej pierwszej marki jest chyba najbardziej skomplikowana, na pewno opisywałem ją już przy jakiejś okazji. Dziś więc przypomnę tylko krótko. Wszystko zaczęło się jeszcze w XIX w. od Augusta Horcha, który w 1899 r. założył przedsiębiorstwa nazwane swoim nazwiskiem. Potem odszedł ze spółki i założył nową, dla której wybrał łacińską wersję swojego nazwiska – Audi. Oba słowa oznaczają „słuchaj". Trzy dekady później z połączenia marek: Audi, Horch, DKW i Wanderer, narodziła się spółka Auto Union. Cztery marki to cztery splecione pierścienie. Wygląda znajomo? Od tego czasu wiele się zmieniło w strukturach firmy, swoje zrobiły wojna i żelazna kurtyna, ale logo pozostało. I zdobiło pierwszy powojenny model wyprodukowany pod znaną nam dziś marką, czyli Audi 60 (F103). Był to 1965 r.

Model 80 jest jego następcą. Zadebiutował niedługo potem, bo w 1972 r. Z przytupem. Jurorzy konkursy COTY docenili wygodę, styl i design, przyznając mu w 1973 r. tytuł European Car of the Year. Audi 80 pokonał wtedy Renault 5 i Alfę Romeo Alfette. Technicznie nowy model bazował na rozwiązaniach z Volkswagena Passata B1. Do tego stopnia, że dostępna w niektórych krajach wersja kombi, czyli Audi 80 Avant, była de facto Passatem, w którym podmieniano tylko atrapę chłodnicy na tę z czterema pierścieniami. Gdy po sześciu latach kończono produkcję pierwszej generacji, nikt nie miał wątpliwości, że sukces jest pełen. Pierwsza „osiemdziesiątka" sprzedała się w liczbie ponad 1 mln 100 tys. egzemplarzy.

W sumie doczekała się czterech generacji: B1 (1972-1978) oferowano jako sedan i kombi, B2 (1978–1986) w odmianach sedan i coupe, podobnie jak B3 (1986–1991). Audi 80 B4 (1991–1996) dawał już szerszy wybór: sedan, kombi, coupe i cabrio. Następcą stał się oferowany do dziś model A4, a dowodem na ciągłość tradycji niech będzie fakt, że oznaczany jest tym samym symbolem. Najnowsze Audi A4 sygnuje znaczek B9.

Widoczny na zdjęciach klasyk to Audi 80 B2. Nadwozie zaprojektował sam Giorgetto Giugiaro. Wóz znów trafił na podium plebiscytu na Europejski Samochód Roku, zajmując trzecie miejsce, za Talbotem Horizonem i Fiatem Ritmo. Zrezygnowano z kombi, ponieważ dostępność tej wersji osłabiała sprzedaż Passata. Poza tym montowany za tylną kanapą bak skutecznie uniemożliwiał rozkładanie oparcia. Ta generacja miała jednak inne atuty. To w niej w 1982 r. zadebiutowała odmiana Quattro, wyposażona w stały napęd na obie osie. Szybko stała się jedną z wizytówek marki.

Oferowany przez portal Klasyka Gatunku model z 1985 r. wyposażony jest w wysokoprężny, 54-konny silnik 1.6 i manualną skrzynię czterobiegową. Nie posiada napędu na cztery koła, ale uwodzi znakomitą jakością. To egzemplarz w perfekcyjnym, niemal muzealnym stanie. Pomimo upływu 34 lat od opuszczenia fabryki nie posiada żadnych śladów użytkowania ani upływu czasu. Co więcej, od nowości przejechał jedynie 14 tys. kilometrów. Może być piękną ozdobą każdej kolekcji, ale też cudownym towarzyszem podczas malowniczych eskapad. W tym wypadku cena 65 000 zł nie jest zbyt wygórowana.