Tak wielu nieprawdziwych informacji dotyczących delistingu Kernela w przestrzeni publicznej jeszcze nie było. Na giełdowych forach inwestorzy piszą o rzekomym rozstrzygnięciu w sprawie pozwów o zablokowanie delistingu przez sąd w Luksemburgu. O mającym się pojawić na dniach komunikacie o przymusowym wykupie lub drugim wezwaniu ogłoszonym przez wiodącego akcjonariusza, Namsena, kontrolowanego przez Andrieja Werewskiego.
Obraz zaciemnia słaba polityka informacyjna Kernela i szwankujący ład informacyjny. Od kilku tygodni próbujemy uzyskać od spółki odpowiedzi na nasze pytania. Bezskutecznie. A nie chodzi o małą firmę, ale giełdowy koncern, wart niemal 3 mld zł.
Czytaj więcej
Akcjonariusze mniejszościowi są w trudnej sytuacji. Wiodący udziałowiec ma już ponad 94 proc. kapitału i konsekwentnie dąży do wycofania firmy z gi...
– Inwestorzy indywidualni raczej nie mają już nadziei na to, że druga strona zacznie grać zgodnie z wszelkimi zasadami giełdowego fair play. Natomiast w pełni uzasadnione jest oczekiwanie, że akcje Kernela nie zostaną przejęte za półdarmo, przy użyciu sztuczek zakazanych przez prawo – komentuje Michał Żuławiński, ekspert Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Posiedzenie sądu w Luksemburgu odbyło się 18 marca. Kernel do tej pory nie podał żadnych informacji na ten temat. Decyzja sądu jest kluczowa z punktu widzenia całego delistingu – czeka na nią KNF.
Tymczasem Namsen konsekwentnie zwiększa udział w kapitale. Najpierw dokupił akcje w zeszłorocznym wezwaniu po 18,5 zł. Potem wziął udział w emisji akcji po cenie ok. 1,15 zł. GPW oceniła, że emisja stanowiła złamanie zasad ładu korporacyjnego. A teraz udział Namsena jeszcze wzrósł, ponieważ czwartkowe NWZ dało zielone światło na obniżenie kapitału. Z opublikowanych po obradach raportów wynika, że Namsen miał już ponad 94 proc. Od 95 proc. będzie mógł przeprowadzić przymusowy wykup.
Inwestorzy próbują oszacować, na jaką cenę mogą liczyć. Sęk w tym, że bazują na ustawie o ofercie, a wykup Kernela będzie bazował na prawie luksemburskim. Z ustaleń „Parkietu” wynika, że wg tamtejszej legislacji cena w przymusowym wykupie powinna być „ceną godziwą ustaloną w oparciu o obiektywne i adekwatne metody wyceny, mające zastosowanie przy transakcjach zbycia aktywów”. Większościowy akcjonariusz musi się oprzeć na raporcie niezależnego eksperta, a mniejszościowi akcjonariusze mogą zgłosić sprzeciw do proponowanej ceny. Wtedy głos decydujący ma Commission de Surveillance du Secteur Financier, czyli luksemburski odpowiednik KNF.
Czytaj więcej
Czwartkowe walne zgromadzenie dało zielone światło na obniżenie kapitału zakładowego. To przybliża ukraińskiego oligarchę, Andrieja Werewskiego do...