Producent cukierków w I półroczu osiągnął przychody porównywalne do tych z ubiegłego roku, spadły jednak zyski.
Na pogorszenie wyników wpływ miały m.in. zamrożenie gospodarki w trakcie pierwszych miesięcy roku oraz tradycyjnie słabszy okres sprzedaży latem. – Wprowadzane okresowo restrykcje związane z pandemią w połączeniu z zamrożeniem gospodarki powodowały dla konsumentów ograniczenia w dostępie do znacznej części sklepów stacjonarnych, m.in. sklepów małoformatowych, dyskontów i supermarketów – wyjaśnił zarząd Wawelu. Z kolei z powodu sezonowości sprzedaży najgorszy okres przypada na miesiące letnie, a najlepszy na miesiące zimowe.
Problem związany z możliwymi trudnościami w łańcuchu dostaw firma rozwiązała głównie dzięki dywersyfikacji.
– W kontekście dostaw surowców i opakowań należy podkreślić, iż struktura zakupów – nie licząc miazgi kakaowej – jest zdywersyfikowana i obecnie nie widzimy ryzyka przerwania łańcuchów dostaw – dodali zarządzający.
Od października ubiegłego roku obowiązuje tzw. Living income differential – stała opłata dodatkowa doliczana do każdej tony ziarna kakaowego w wysokości 400 dolarów. Aby obciąć koszty z nią związane oraz zachować płynną produkcję, firma systematycznie magazynuje coraz więcej surowca.
W I półroczu Wawel wypracował 213,9 mln zł przychodów, o 3 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Zysk brutto skurczył się o 14 proc., do 14,3 mln zł.
Na początku roku akcjonariusze producenta słodyczy upoważnili zarząd do nabycia maksymalnie 100 tys. walorów po cenie do 560 zł za akcję. W tym celu odłożyli na kapitał rezerwowy 56,2 mln zł. Upoważnienie potrwa do czerwca 2023 r. Jak argumentował zarząd, skup akcji ma być dobrym zagospodarowaniem kapitału w obliczu obecnych stóp procentowych.
Od początku roku cena akcji Wawelu podskoczyła o 2,7 proc., do 600 zł za walor. GSU