Indeks Przemysł Spożywczy, wyliczany przez PARKIET, zakończył sesję 5 kwietnia na 6 673,5 pkt, najniższym poziomie od 52 tygodni. W trakcie ostatniej fali wyprzedaży, trwającej dwa miesiące, notowania spółek spożywczych spadły o 20%. Ponieważ wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z korektą hossy, zapoczątkowanej jeszcze w 2002 roku z poziomu około 1700 pkt, przedłużenie malejącego trendu jest bardzo prawdopodobne. Jeśli przecena, zgodnie z proporcjami Fibonacciego, miałaby zabrać 38% wcześniejszego wzrostu, to wartość indeksu powinna obniżyć się do 6,3 tys. pkt. 62-proc. zniesienie znajduje się dopiero na poziomie 4,5 tys. pkt i wyznacza maksymalny zasięg spadku. Pod warunkiem oczywiście, że trend wyższego rzędu wciąż jest wzrostowy.
Jeśli inwestorzy decydują się już na inwestycje w akcje firm spożywczych, to częściej wybierają akcje dużych przedsiębiorstw. Potwierdza to mniejsza skala spadku indeksu WIG Spożywczy, wyliczanego przez GPW. Choć również na wykresie tego wskaźnika szczyt wypadł wiosną 2004 roku (22 kwietnia), to jednak zapoczątkowana z rekordowego poziomu fala spadkowa zabrała niecałe 10% wartości. Trend długoterminowy ma kierunek horyzontalny.
Sprzedaż
z mniejszym zyskiem
W kontekście pojawiających się w prasie artykułów o wyjątkowym powodzeniu polskich artykułów spożywczych na rynkach unijnych, zachowanie akcji z tej branży można uznać za zastanawiające. Spółki nie zawsze jednak potrafiły przełożyć zwiększającą się sprzedaż na zyski. Mimo rosnących cen mięsa wszystkie pięć działających w tym segmencie przedsiębiorstw (Beef San, Duda, Ekodrob, Indykpol, Sokołów) zanotował w ostatnim kwartale 2004 r. niższy zysk operacyjny, niż rok wcześniej. To podważa wiarę inwestorów w to, że firmy z branży bez względu na fazę cyklu gospodarczego wypracowują stałe zyski i tym samym mogą na przykład wypłacać stałą dywidendę.