[b]Kolejne amerykańskie spółki zaskakują doskonałymi wynikami finansowymi i podnoszą prognozy na następny kwartał. Czy oznacza to koniec obaw o ożywienie w amerykańskiej gospodarce?[/b]
Dla inwestorów mniejsze znaczenie ma osiągnięty przez przedsiębiorstwa zysk, a większe poziom przychodów. To one świadczą o tym, czy mamy do czynienia z ożywieniem czy nie. Wyniki takich spółek jak Caterpillar czy UPS, szczególnie uważnie obserwowanych przez rynek, rzeczywiście pozytywnie zaskoczyły, ale trudno przesądzać, że mamy do czynienia z końcem obaw o amerykańską gospodarkę. Tym bardziej, że niektóre dane makroekonomiczne wciąż są słabsze od prognoz.
[b]Czy Polskie firmy także mogą zaskoczyć wynikami?[/b]
Lepsze wyniki zaprezentują z pewnością spółki nastawione na eksport. Głównie za sprawą rosnącego popytu w Niemczech. Potwierdzają to dane o produkcji przemysłowej. Indeks PMI dla przemysłu wyniósł w czerwcu 61,2 punktu, choć prognozowano 58 punktów.Sytuacja spółek, które działalność opierają na popycie wewnętrznym, nie jest tak klarowna, choć ostatnie dane o sprzedaży detalicznej nastrajają optymistycznie.
[b]Czy dobre dane makroekonomiczne napływające z Europy przełożą się na dłuższy trend wzrostowy?[/b]
Ostatnie dane zawdzięczamy przede wszystkim osłabieniu euro wobec dolara. Kraje europejskie wykorzystały sprzyjającą koniunkturę w handlu zagranicznym z krajami spoza strefy euro. Teraz wspólna waluta odrabia straty, więc utrzymanie tego trendu będzie utrudnione.
[b]Jak pozytywne sygnały ze świata przełożą się na warszawską giełdę?[/b]
Najważniejsze, że udało nam się wybić z trwającego wiele tygodni trendu bocznego. W najbliższym czasie będziemy kontynuować wzrosty, a WIG20 powinien zaatakować poziom 2600 punktów i tegorocznych szczytów.