Reklama

Będzie jeszcze lepiej?

Branża windykacyjna ma za sobą bardzo udany rok. Specjaliści są przekonani, że ten rok będzie jeszcze lepszy. Przed windykatorami otwierają się bowiem nowe rynki

Publikacja: 30.01.2012 11:39

Będzie jeszcze lepiej?

Foto: Archiwum

Rok 2011 był niezwykle udany dla branży windykacyjnej. Mimo że wyniki za cały rok spółek zajmujących się obrotem wierzytelnościami nie są jeszcze znane, to już z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że był to rekordowy czas dla branży. Tylko w ciągu trzech kwartałów giełdowe spółki windykacyjne zarobiły na czysto ponad 120 mln zł, podczas gdy w całym 2010 r. zysk netto tych firm wyniósł niecałe 70 mln zł.

Specjaliści są przekonani, że niedawno rozpoczęty rok dla branży może być jeszcze lepszy. Wszystko za sprawą rosnącej podaży złych długów, a także nowych segmentów rynków, które mogą się otworzyć przed windykatorami. Nie brakuje jednak głosów, że prognozowane spowolnienie gospodarcze może zaszkodzić części graczy. Problemem mogą być także ceny, jakie windykatorzy płacą za złe długi.

Podaż coraz większa

W Polsce co roku na sprzedaż jest od 150 do 200 portfeli wierzytelności. Według różnych szacunków w 2011 r. ich łączna wartość nominalna wahała się w granicach 6–7 mld zł. W tym roku mogą to być podobne, a nawet jeszcze większe kwoty. Zdaniem analityków czynnikiem wpływającym na rozmiary rynku jest przede wszystkim dynamika akcji kredytowej. Większa wartość kredytów w gospodarce, nawet przy utrzymującym się poziomie jakości portfela kredytowego, przekłada się na wartość niespłaconych należności.

– Rok 2012 nie powinien być gorszy dla spółek windykacyjnych niż 2011, zwłaszcza po stronie podażowej. Liczymy na zwiększoną podaż portfeli będącą skutkiem trwałej tendencji wzrostu rynku, przede wszystkim w segmencie wierzytelności bankowych, za czym przemawia sytuacja makroekonomiczna i tendencje, które obserwujemy na rynku od kilkunastu miesięcy – mówi Tomasz Łebek, partner w kancelarii prawnej Navi Lex.

Pozytywnie o perspektywach branży wypowiada się także szef Kredyt Inkaso Artur Górnik.

Reklama
Reklama

– Patrząc na trend, jaki się ukształtował w branży, mogę powiedzieć, że najbliższy rok zapowiada się obiecująco. Myślę, że instytucje finansowe dojrzały już do systematycznej sprzedaży wierzytelności i w tym roku możemy się spodziewać nieznacznego, ok. 10–15-proc. wzrostu skali sprzedaży w stosunku do roku 2011 – mówi Górnik.

Dlaczego instytucje finansowe decydują się na usługi windykatorów? Zdaniem specjalistów banki coraz częściej pozbywają się „złych długów", aby poprawić jakość swoich aktywów.?W przyszłości nie bez znaczenia będą również nowe zasady zarządzania ryzykiem w systemie bankowym, czyli tzw. Bazylea III.

– Bazylea III wymaga większych kapitałów własnych od banków, tak by były bardziej odporne na zawirowania na rynku finansowym – to musi prowadzić do zwiększonego zainteresowania tych instytucji odsprzedażą portfeli wierzytelności lub większego wykorzystania firm specjalizujących się w zarządzaniu wierzytelnościami masowymi – tłumaczy Łebek.

Anna Gawęska-Dąbrowska, prezes wrocławskiej firmy Ultimo, mówi wprost: – Perspektywy dla rynku są imponujące. Oczekujemy nadal tendencji wzrostowej, na co wpłynie zarówno poszerzające się grono podmiotów sprzedających portfele, jak i ciążące na bilansach banków kredyty zabezpieczone hipoteką – tak konsumenckie, jak i podmiotów gospodarczych.

Nowe szanse

Rok 2012 może być udany dla branży także pod innymi względami. Otwierają się przed nimi nowe rynki. Coraz częściej w środowisku mówi się o nowym segmencie, jakim mają być wierzytelności zabezpieczone hipotecznie.

– Wyzwaniem – dla banków, inwestorów i windykatorów – będzie wypracowanie narzędzi wspomagających zarządzanie ryzykiem w obszarze przeterminowanych wierzytelności zabezpieczonych hipoteką. Wartość nominalna portfela kredytów mieszkaniowych zaciągniętych przez gospodarstwa domowe, podawana przez NBP według stanu na grudzień 2011r., wyniosła około 320 mld zł, co przy szkodowości zbliżającej się do 2,3 proc. sprawia, że już teraz mamy do czynienia z problemami ze spłatą dotyczącymi wierzytelności hipotecznych o wartości ponad 7 mld zł – mówi Anna Gawęska-Dąbrowska. Jak tłumaczy, to właśnie rok 2012 może być jednak przełomowy dla konsumenckich wierzytelności mieszkaniowych.

Reklama
Reklama

– Spodziewamy się pierwszych testowych transakcji kredytów mieszkaniowych. Dotychczas niewiele kredytów zabezpieczonych hipoteką zostało sprzedanych przez banki. W Ultimo wynoszą one nieco ponad 500 milionów, co stanowi 1 proc. wartości posiadanego przez nas portfela – dodaje Gawęska-Dąbrowska.

Windykatorzy coraz częściej myślą także o długach korporacyjnych. Zdaniem ekspertów już lata 2009–2010 wskazywały, że do windykacji mogą trafiać długi firm. W efekcie wzrostu wolumenu kredytów nieregularnych wskaźnik kredytów zagrożonych w segmencie przedsiębiorstw wzrósł na koniec 2010 roku do 12,4 proc., podczas gdy w 2008 r. było to tylko 6,2 proc. Już w ubiegłym roku spółka Kredyt Inkaso zakupiła portfel długów korporacyjnych o wartości nominalnej ponad 500 mln zł, płacąc za nie około 20 mln zł.

– Wydaje mi się, że w 2012 r. banki zaczną sprzedawać wierzytelności korporacyjne. Historycznie ceny takich długów wahają się od 0,5 do 4,5 proc. wartości nominalnej. W tym znaczeniu będzie to dodatkowy rynek, który się pojawi. Uważam jednak, że będzie tylko uzupełnieniem podstawowej działalności na rynku wierzytelności konsumenckich. Szacuję, że nakłady inwestycyjne na wierzytelności korporacyjne w 2012 r. sięgną 100–150 mln zł – mówi Piotr Krupa, prezes Kruka. Łączne nakłady inwestycyjne spółek windykacyjnych w 2011 r. szacuje się na około 800 mln zł.

Według szacunków wrocławskiej firmy Kruk nakłady inwestycyjne spółek windykacyjnych na zakupy sięgną w tym roku 0,8–1 mld zł.

Zagrożenia wciąż te same

– Sytuacja branży w 2012 r. zależy w dużej mierze od tego, jak będzie się kształtować podaż portfeli wierzytelności ze strony banków. Równocześnie dużo będzie zależało od tego, na ile firmy zarządzające wierzytelnościami będą potrafiły zbudować finansowanie. Jeśli okaże się, że trudno będzie sprzedać obligacje czy też zaciągnąć kredyt bankowy, to będzie to duży kłopot dla branży. Nawet droższe pozyskanie kapitału oznacza problemy, gdyż trzeba będzie to uwzględniać w wycenach projektów – mówi Piotr Krupa, szef Kruka.

Branża powszechnie uznawana za antycykliczną, może w dwojaki sposób odczuć prognozowane przez ekonomistów spowolnienie gospodarcze w tym roku.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim problemy gospodarcze powinny się przełożyć na kłopoty ze spłatą zadłużenia przez dłużników, co oznacza nie tylko wzrost długów, ale także dodatkowy argument za sprzedażą takich długów przez banki. Równocześnie zawirowania na rynkach finansowych mogą skutkować problemami z pozyskiwaniem kapitału przez firmy windykacyjne.

– Dekoniunktura, będąca napędem dla podaży wierzytelności, może stanowić barierę dla pozyskiwania kapitału inwestycyjnego. Na rozwoju branży na pewno najwięcej zyskają te podmioty, które z jednej strony potrafią pozyskiwać środki z rynku kapitałowego, a z drugiej – dysponują rentownymi portfelami wierzytelności, które przynoszą oczekiwaną stopę zwrotu – mówi Mariusz Pawłowski, prezes e-Kancelarii.

Konkurencja daje o sobie znać

Zdaniem Grzegorza Zięby, kierownika sprzedaży detalicznej w KBC Securities, złoty czas windykacji może jednak nie trwać tak długo, jak oczekuje większość przedstawicieli spółek zajmujących się obrotem wierzytelnościami.

– Wraz ze zwiększającą się liczbą podmiotów będzie również naturalnie zwiększała się konkurencja, co docelowo doprowadzi do spadku marż. Oczywiście taki proces będzie trwał kilka lat – mówi Grzegorz Zięba. – Na razie pozytywny wpływ na tę branżę ma „czyszczenie" bilansów przez banki, ale uspokojenie sytuacji w strefie euro (zapewne w ciągu 2012 roku) powinno powstrzymać te tendencje. Również słaby złoty wywiera presję na banki, ale jak wspomniałem wcześniej, w 2012 roku te negatywne tendencje powinny się zakończyć. To natomiast powinno spowodować, że od 2013 roku sektor finansowy nie będzie już znacznym dostawcą pakietów dla windykatorów – dodaje przedstawiciel KBC Securities.

To może nie być jedyne zmartwienie spółek windykacyjnych. Problemem mogą się okazać także ceny, jakie windykatorzy muszą płacić za wierzytelności. Średnio za portfel bankowych długów detalicznych firmy muszą płacić około  17?proc. ich wartości nominalnej. Jeszcze więcej trzeba płacić za wierzytelności telekomunikacyjne. Ich cena często przekracza 30 proc. wartości nominalnej.

Reklama
Reklama

W opinii ekspertów ceny te są oderwane od ich rzeczywistej wartości i nie odzwierciedlają ryzyka, jakie przyjmuje na siebie firma inwestująca w te portfele. Przepłacanie za pakiety wierzytelności może prowadzić do pogorszenia wyników niektórych spółek. A to, zdaniem ekspertów, może się przełożyć na postrzeganie całej branży przez rynek.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama