Polski rynek obrotu wierzytelnościami na tle Europy jest stosunkowo młody. Mimo prężnego rozwoju w ostatnich latach wciąż jednak dużo brakuje mu do liderów.
Najbardziej rozwinięte są przede wszystkim rynki w Stanach Zjednoczonych, Europie, Azji Południowo-Wschodniej oraz Australii. To właśnie na tych obszarach sprzedaje się najwięcej (zarówno ilościowo, jak i wartościowo) portfeli przeterminowanych długów.
Według szacunków PricewaterhouseCoopers do obrotu tylko na rynku europejskim może trafić w tym roku około 1,3 biliona euro aktywów, które instytucje finansowe uznają za niekluczowe dla swojej działalności. Wszystko przez dostosowania banków do nowych wymogów kapitałowych, jakie niesie ze sobą Bazylea III.
Wciąż mamy zaległości
Choć od początków działania rynku windykacyjnego w Polsce upłynęło już ponad dziesięć lat, nadal jest on pięć razy mniejszy niż na przykład brytyjski.
– Różnica ta w dużej mierze wynika z faktu, że sama wartość przeterminowanych wierzytelności w Polsce jest niższa niż w krajach rozwiniętych, ale również z tego, że sprzedaje się mniejszą ich część. W Polsce sprzedawane jest nadal poniżej 20 proc. przeterminowanych wierzytelności konsumenckich, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych na rynek trafia ponad 50 proc. tego rodzaju zobowiązań. Tak więc mamy jeszcze znaczący potencjał rozwoju – mówi Christian