Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie konsekwencje gospodarcze mogą mieć spadki na giełdzie amerykańskiej?
- Dlaczego giełdowy efekt majątkowy wpływa na wydatki konsumenckie i ożywienie gospodarcze?
- Jak historyczne dane o zmienności giełdy w latach wyborczych wpływają na nastroje inwestorów?
- Co wskazuje wskaźnik Warrena Buffetta o kondycji rynku i jakie są prognozy dla indeksu S&P 500?
Goldman Sachs twierdzi, że spadek na amerykańskim rynku akcji stanowi największe ryzyko gospodarcze w krótkim okresie. Ekonomista Pierfrancesco Mei prognozuje wzrost PKB o 2,5 proc. w 2026 r., jednak 10-proc. spadek na rynku mógłby obniżyć go o 0,5 pkt. proc., a 20-proc. spadek mógłby obniżyć go o prawie cały punkt procentowy.
Głównym zagrożeniem jest efekt majątkowy: gospodarstwa domowe o wysokich dochodach, które posiadają większość akcji, napędzają wydatki. Spadek na rynku uderzyłby najmocniej w te gospodarstwa domowe, ograniczając ich wydatki i pogarszając ożywienie gospodarcze w kształcie litery K, gdzie osoby o niższych dochodach i tak już borykają się z problemami. Zakłócenia w obszarze sztucznej inteligencji mogłyby dodatkowo ograniczyć popyt poprzez wzrost bezrobocia, choć jak dotąd nie odnotowano powszechnych reakcji społecznych. W tle zagrożenia geopolityczne, takie jak cła i gwałtowne wzrosty cen ropy naftowej, potęgują te przeciwności, czyniąc dalszą drogę niepewną.
Lata wyborów parlamentarnych zwiększają zmienność – historycznie spadki w ciągu roku wynoszą średnio 19 proc., przy czym 10 proc. definiuje się jako korektę, a 20 proc. jako bessę. Goldman Sachs stwierdził, że „nawet stosunkowo niewielki spadek cen akcji może osłabić nastroje konsumentów i doprowadzić do spowolnienia wzrostu”. Tymczasem według Moody's Analytics, chociaż wydatki konsumpcyjne stanowią dwie trzecie gospodarki USA, 10 proc. najbogatszych konsumentów generuje prawie połowę całkowitych wydatków.
Wysokie wyceny na Wall Street potęgują obawy
Wskaźnik Warrena Buffetta, mierzący wartość giełdową w stosunku do PKB, wynosi 220,1 proc., czyli więcej niż przed spadkiem w 2021 roku. To zawyżanie cen, w połączeniu ze spadającymi zyskami i rosnącymi stopami procentowymi, skłoniło niektórych analityków do powtórzenia ostrzeżeń o potencjalnym dwucyfrowym spadku indeksu S&P 500. „Inwestorzy instytucjonalni tak naprawdę koncentrują się na stabilności” – powiedział jeden ze strategów rynkowych, który nie chciał ujawnić swojego nazwiska ze względu na delikatność tematu. „Jednak obecne warunki sugerują, że czeka nas wyboista droga”.