Reklama

Czy wenezuelski reżim postawi teraz na transformację ustrojową?

Amerykańscy „liderzy biznesu” ponoć mają odwiedzić Caracas w marcu. Reżim Maduro proponował wcześniej administracji Trumpa, że szeroko otworzy swój kraj na inwestycje z USA. Nie chciał jednak szybko zrzec się władzy.

Publikacja: 08.01.2026 06:00

Nicolas Maduro (w środku, w bluzie z kapturem), był prezydentem Wenezueli od 2013 r., ale w ostatnic

Nicolas Maduro (w środku, w bluzie z kapturem), był prezydentem Wenezueli od 2013 r., ale w ostatnich latach jego prezydentury nie uznawały ani USA, ani Unia Europejska. Teraz grozi mu wiele lat więzienia za przemyt narkotyków do USA

Foto: Fot. Dominika Zarzycka/AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób amerykańska interwencja w Wenezueli może wpłynąć na relacje z Rosją, Chinami i Iranem?
  • Z jakich powodów Stany Zjednoczone mogą być zainteresowane inwestycjami w wenezuelski sektor naftowy?
  • Na jaką skalę wenezuelska produkcja ropy naftowej mogła się zmieniać w ostatnich dekadach?
  • Jakie potencjalne wyzwania stoją przed rekonstrukcją sektora naftowego w Wenezueli?

Stany Zjednoczone pokazały światu na czym polega supermocarstwowość. W brawurowej akcji porwano wenezuelskiego prezydenta Nicolasa Maduro i jego żonę z ich rezydencji położonej wewnątrz bazy wojskowej w Caracas. Operacja ta trwała ledwie kilkadziesiąt minut i została przeprowadzona bez strat własnych. Maduro został przewieziony do nowojorskiego więzienia (tego samego, w którym siedzą raper Diddy i kryptowalutowy oszust Sam Bankman-Fried), a triumfujący Trump ogłosił, że „teraz my kierujemy Wenezuelą”. Jego słowa były oczywiście skrótem myślowym, gdyż realną władzę w Caracas wciąż sprawowali w ostatnich dniach ludzie socjalistycznego reżimu. Funkcję głowy państwa przejęła wiceprezydent Delcy Rodriguez, która jest obłożona międzynarodowymi sankcjami. Jednak według doniesień „The New York Times’a” obecna amerykańska administracja postrzega ją jako osobę, z którą można negocjować. Wrażenie na Amerykanach miało zrobić to, że jako minister ds. ropy zdołała powstrzymać wieloletni spadek produkcji naftowej i doprowadzić do jej wzrostu. Maduro miał wcześniej proponować Amerykanom, że w zamian za nietykalność zrzeknie się władzy na rzecz Rodriguez, która otworzy szeroko kraj na amerykańskie inwestycje i doprowadzi do wolnych wyborów. Administracji Trumpa nie podobało się jednak to, że Maduro rozpisał ten plan transformacji ustrojowej na kilkanaście miesięcy. Chcieli szybszych zmian, a ostatecznie zraziło ich publiczne pajacowanie wenezuelskiego dyktatora. Uznali, że rozmowy z nim nie mają sensu, więc wdrożyli scenariusz militarny.

Foto: Parkiet

– Kierujemy zaproszenie do rządu Stanów Zjednoczonych do wspólnej pracy nad programem współpracy ukierunkowanym na wspólny rozwój – powiedziała Rodriguez podczas pierwszego posiedzenia rządu po porwaniu Maduro. W środę Trump ogłosił natomiast, że Wenezuela wyśle do USA od 30 mln do 50 mln baryłek ropy naftowej, która zostanie szybko sprzedana przez rząd amerykański.

Pekin i Moskwa tracą

Uderzenie w socjalistyczny reżim wenezuelski jest również ciosem w Rosję, Chiny oraz Iran. Pierwsze dwa kraje zainwestowały w Wenezueli dziesiątki miliardów USD, a Teheran blisko współpracował z Caracas, m.in. w ramach mechanizmów obchodzenia amerykańskich sankcji, a także dostarczał Wenezueli swoje drony. Ledwie kilka godzin przed amerykańskim rajdem na Caracas, Maduro przyjmował z honorami wysłannika chińskiego prezydenta Xi Jinpinga. Wcześniej pojawiły się przecieki, że marynarka wojenna ChRL przeprowadziła grę sztabową obejmującą scenariusz konfrontacji z USA na Karaibach. Chińczycy zostali zaskoczeni amerykańską operacją i byli wobec niej podobnie bezradni jak rosyjskie systemy obrony przeciwlotniczej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Użytkownik rynku prognoz zarobił 436 000 dolarów, obstawiając schwytanie Maduro

Chiny były dotychczas głównym odbiorcą wenezuelskiej ropy. Odpowiadała ona co prawda tylko za 4-7 proc. chińskiego importu tego surowca, ale bardzo ważna była jakość tego produktu. Wenezuela wydobywa bowiem tzw. ciężką ropę, która wymaga dłuższej i bardziej skomplikowanej rafinacji, ale można z niej wytwarzać cały szereg produktów (m.in. oleje smarowe, lubrykanty, parafinę, asfalt i bituminy). Na przetwarzaniu tej ropy mogą mocno skorzystać amerykańskie rafinerie położone nad Zatoką Meksykańską. Mniej surowca może więc trafić do Chin, które będą w większym stopniu zależne od ciężkiej ropy z Iranu i Rosji, czyli od surowca obłożonego sankcjami. Dotychczas dosyć tanio kupowały one wenezuelski surowiec, płacąc za baryłkę o 14 USD mniej od rynkowej ceny ropy gatunku Brent. (Na początku 2026 r. baryłka ropy Brent kosztowała 61 USD).

Foto: Parkiet

– Chiny najwięcej na tym tracą. Osłabia to dostęp Chin do ciężkiej ropy, co oznacza, że będą musiały za nią więcej płacić. Do tego dochodzi dodatkowa korzyść w postaci osłabienia chińskich wpływów w Ameryce Południowej – twierdzi Ashley Kelty, szefowa działu analiz w banku inwestycyjnym Panmure Liberum.

„Działając w Wenezueli i wspierając irańską opozycję, Donald Trump może zapobiec rychłej inwazji Chin na Tajwan. Pekin potrzebuje ropy, na którą Stany Zjednoczone nie mogą wywierać presji. Oznacza to Rosję, Wenezuelę i Iran. (...) To stanowi 30-35 proc. obecnego importu ropy do Chin. Kolejne około 35proc. ropy pochodzi od arabskich dostawców podlegających wpływom lub presji USA. Przy nowych rządach w Wenezueli i Iranie Stany Zjednoczone będą w stanie regulować nawet 70 proc. obecnych potrzeb naftowych Chin. Planiści wojskowi ChRL nie mogą w takich warunkach przeprowadzić operacji przeciwko Tajwanowi. To na pewien czas zmniejsza presję na USA w regionie Indo-Pacyfiku, co przynosi netto korzyść amerykańskim zobowiązaniom wobec NATO w Europie” – zatweetował natomiast J Michael Waller, analityk Center for Security Policy.

Czytaj więcej

Ropa tanieje. Rynek nie wystraszył się aresztowania Maduro
Reklama
Reklama

W alarmistyczny ton wszedł natomiast rosyjski oligarcha Oleg Deripaska. „Jeśli nasi amerykańscy »partnerzy« dobiorą się do wenezuelskich pól naftowych (tak jak już dobrali się do tych w Gujanie), będą kontrolować ponad połowę światowych rezerw ropy. (...) A najwyraźniej ich plan zakłada zapewnienie, że cena ropy nie wzrośnie powyżej 50 USD za baryłkę. To oznacza, że naszemu świętemu państwowemu kapitalizmowi będzie trudno utrzymać status quo” – napisał na platformie X.

We wspomnianej przez niego Gujanie, produkcja ropy wzrosła z około 390 tys. baryłek dziennie w 2023 r. do ponad 900 tys. baryłek dziennie pod koniec 2025 r. To skutek odkrycia nowych złóż oraz inwestycji dokonanych przez amerykańskie koncerny. Pod koniec 2023 r. Maduro groził inwazją na Gujanę i nawet ogłosił, że 70 proc. terytorium tego państwa jest nowym wenezuelskim stanem. Nie zdecydował się jednak na akcję militarną, z obawy przed reakcją USA. Teraz to amerykańskie koncerny myślą o „zdobyciu” Wenezueli. Według doniesień „The Wall Street Journal”, grupa 20 amerykańskich „liderów biznesu”, w tym szefowie największych funduszy zarządzających aktywami, szykuje się na marcowy wyjazd do Caracas. Mają tam rozmawiać o okazjach inwestycyjnych w sektorze naftowym oraz w infrastrukturze. Czy ich rozmówcami mają być przedstawiciele reżimu szykującego się do transformacji?

Czytaj więcej

Czy będzie wyścig po wenezuelską ropę? Koncerny bez hurraoptymizmu

Sięgając po złoża

Na pierwszy rzut oka jest o co się bić. Wenezuela dysponuje największymi na świecie rozpoznanymi złożami ropy naftowej. Są one szacowane na 303,22 mld baryłek, podczas gdy saudyjskie są oceniane na 267,19 mld baryłek, irańskie na 208,6 mld baryłek, rosyjskie na 80 mld baryłek, a amerykańskie na 55,2 mld baryłek. Sięgnięcie po ten skarb wymaga jednak dużych inwestycji. Reżim Maduro doprowadził bowiem do znacznego pogorszenia zdolności wydobywczych państwowego koncernu naftowego PDVSA. Jeszcze na początku pierwszej dekady XXI w. wydobycie ropy w Wenezueli dochodziło do 3,3 mln baryłek dziennie i było dużo wyższe niż w USA. W 2008 r. (czyli za rządów Hugo Chaveza, twórcy socjalistycznego reżimu, rządzącego w latach 1999-2013) wynosiło 2,39 mln baryłek dziennie, co dawało Wenezueli 10. miejsce na świecie. Mocno zaczęło ono spadać za rządów Maduro. W październiku 2017 r. zeszło poniżej 2 mln baryłek dziennie, a w lipcu 2019 r. poniżej 1 mln baryłek dziennie. Dna sięgnęło w lipcu 2020 r. na poziomie 392 tys. baryłek dziennie. Później jednak rosło. W listopadzie 2025 r., wyniosło, według agencji Bloomberga, 960 tys. baryłek dziennie, a według Rystad Energy 1,08 mln baryłek dziennie. Plasowało to Wenezuelę na 16. miejscu na świecie, pomiędzy Angolą i Algierią. Wenezuelski eksport ropy stanowi około połowy jej wydobycia. Przez wiele lat reżimy Chaveza i Maduro dostarczały darmową ropę komunistycznej Kubie, która się odwdzięczała wysyłając do Caracas swoich specjalistów z bezpieki. (Teraz USA liczą na to, że odcięcie wsparcia z Wenezueli znacznie przyspieszy upadek reżimów na Kubie i w Nikaragui.)

Naprawa wenezuelskiego sektora naftowego, po latach rządów ekipy Maduro będzie zadaniem trudnym.

– Najbardziej błędne założenie dotyczy tego, że sytuacja w Wenezueli przyczyni się do zwiększenia podaży ropy i to w krótkim okresie. Nawet jeśli sytuacja polityczna ulegnie poprawie, znacząca produkcja nie odbije szybko. Sektor ten potrzebuje kapitału, sprzętu, ludzi i sprawnej infrastruktury, a to oznacza wieloletnią odbudowę – wskazuje Charu Chanana, strateg Saxo Banku.

Reklama
Reklama

Chęć amerykańskich koncernów do inwestowania w Wenezueli może zmniejszać to, że na globalnym rynku naftowym już i tak mamy do czynienia z nadpodażą surowca. 2025 r. przyniósł spadek cen ropy gatunku WTI o blisko 20 proc. Produkcja w USA jest już rekordowo wysoka. Wśród analityków nadal króluje przekonanie o tym, że w nadchodzących latach świat będzie potrzebował mniej ropy naftowej, co będzie skutkiem „zielonej transformacji”. USA pod rządami Trumpa jednak nie wykazują ochoty do udziału w walce o „ratowanie klimatu”, a Chiny wciąż dają paliwom kopalnym dużo miejsca w miksie energetycznym. Popyt całkiem więc nie zniknie.

Gospodarka światowa
Przemysł w Niemczech pozytywnie zaskakuje. Wzrost zamówień dzięki dużym zleceniom
Gospodarka światowa
Ropa z Wenezueli tylko za pośrednictwem USA. Dlatego ma być po 50 dolarów
Gospodarka światowa
Gospodarka niemiecka lekko nad kreską. Wyzwań nie brakuje
Gospodarka światowa
Ceny ropy w dół po porozumieniu Donalda Trumpa z Wenezuelą
Gospodarka światowa
Analitycy spodziewają się, że 2026 rok przyniesie zwyżki na Wall Street
Gospodarka światowa
Czy będzie wyścig po wenezuelską ropę? Koncerny bez hurraoptymizmu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama