Reklama

Czy będzie wyścig po wenezuelską ropę? Koncerny bez hurraoptymizmu

Na 100 mld dol. szacowane są koszty przywrócenia wydobycia ropy w Wenezueli do poziomu sprzed nacjonalizacji. Koncerny z USA mają takie pieniądze. Ale czy chcą je wydać? Na razie nie spieszą się z deklaracjami i nie chodzi tylko o koszty.

Publikacja: 05.01.2026 14:48

Rurociągi na polu naftowym w pobliżu jeziora Maracaibo w Cabimas w Wenezueli.

Rurociągi na polu naftowym w pobliżu jeziora Maracaibo w Cabimas w Wenezueli.

Foto: Reuters

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są szacowane koszty przywrócenia wydobycia ropy w Wenezueli do poziomu sprzed nacjonalizacji?
  • Jakie warunki muszą zostać spełnione, zanim amerykańskie koncerny naftowe rozważą inwestycje w Wenezueli?
  • Jakie są potencjalne zyski dla zagranicznych firm w przypadku odwrócenia nacjonalizacji w Wenezueli?
  • Które firmy mogą rozważyć powrót na rynek wenezuelski i jakie warunki muszą być spełnione?

Przynajmniej 10 mld dol. rocznie będzie potrzebne na odbudowę wenezuelskiej branży naftowej. – Zanim amerykańskie koncerny zdecydują się, czy są zainteresowane takim projektem, w Wenezueli musi się ustabilizować sytuacja polityczna – mówi Francisco Monaldi, dyrektor ds. polityki energetycznej Ameryki Łacińskiej w Rice University Baker Institute for Public Policy, cytowany przez Bloomberga. – Lata korupcji, niedoinwestowania, rabunków, pożarów zostawiły wenezuelską branżę naftową w fatalnym stanie. A odbudowa jej dawnej świetności z lat 70. zeszłego stulecia będzie wymagała od takich firm, jak Chevron, Exxon Mobil Corp. i ConocoPhillips zainwestowania 10 mld dol. rocznie przez całą następną dekadę. Gdyby ta odbudowa miała nastąpić szybciej, koszty będą wyższe – dodaje Francisco Monaldi.

Czytaj więcej

Ropa tanieje. Rynek nie wystraszył się aresztowania Maduro

Naftowe potęgi z USA niezbyt chętne do powrotu do Wenezueli

Noblistka, liderka wenezuelskiej opozycji, Maria Corina Machado, niespecjalnie popularna w Waszyngtonie uważa, że jeśli w Caracas powstanie rząd współpracujący z USA i zdecyduje się na odwrócenie nacjonalizacji, to szybko przyzna licencje operacyjne firmom zagranicznym. – W takiej sytuacji firmy amerykańskie staną przed perspektywą jeszcze większych zysków. Mogą one sięgnąć nawet 1,7 biliona dol. w ciągu najbliższych 15 lat – mówiła Machado w rozmowie z hiszpańskim „El País”.

Dzisiaj wydobycie ropy w Wenezueli nie sięga nawet miliona baryłek ropy dziennie, w porównaniu z 3,5-4 mln w 1974 r. Wtedy liderami w branży byli Amerykanie, właśnie Chevron, Exxon Mobil i ConocoPhillips oraz hiszpański Repsol.

Reklama
Reklama

Sekretarz stanu w rządzie USA, Marco Rubio przyznał w wywiadzie udzielonym w ostatnią niedzielę stacji ABC, że nie rozmawiał jeszcze z amerykańskimi koncernami naftowymi. Nie ukrywał jednak oczekiwań, że będą one zainteresowane szybkim powrotem do wenezuelskich operacji. – Do przerobu tego gatunku ropy, jaka płynie z odwiertów w tym kraju – ciężkiej, kwaśnej i zasiarczonej – są przystosowane rafinerie na południu USA. Sądzę że będzie ogromne zainteresowanie ze strony prywatnych firm, jeśli otrzymają pole do działania – mówił Marco Rubio.

Na razie wielka wstrzemięźliwość

Lino Carillo, który przed nacjonalizacją był prezesem koncernu Petroleos de Venezuela SA (PDVSA) i 20 lat temu uciekł z Wenezueli do USA, ma jednak wątpliwości, czy to lawinowe zainteresowanie, jakiego oczekuje od branży naftowej administracja amerykańska, szybko się zmaterializuje.

– Dla każdej z tych firm, jeśli miałyby ponownie zainwestować w Wenezueli, ważne jest, aby już był nowy Kongres i nowe Zgromadzenie Narodowe. A nie to, co się w Wenezueli właśnie wydarzyło – mówi.

Stan wenezuelskiej infrastruktury naftowej rzeczywiście jest godny pożałowania. Instalacje portowe są w takiej kondycji, że załadowanie tankowca ropą dla Chin (teraz te transporty są wstrzymane) zajmuje 5 dni. Siedem lat temu był to tylko jeden dzień.

W dolinie Orinoko, gdzie mieści się większość wenezuelskich instalacji naftowych, większość z odwiertów została porzucona i ropa z nich wycieka. Tam, gdzie jest to możliwe trwa rabunek, bo nikt nie pilnuje państwowego (na razie) majątku. Jeśli coś z infrastruktury da się jeszcze wymontować, natychmiast pojawia się w sprzedaży jako złom na czarnym rynku. Nikt także nie reperuje przecieków w rurociągach, więc pożary są na porządku dziennym.

Rafineria Paraguana wybudowana w pobliżu Caracas, gdzie ropa była przetwarzana tak, aby można ją było sprzedać, pracuje tylko od czasu do czasu, bo brak odpowiedniego serwisowania powoduje, że instalacje trzeba wyłączyć. Kiedyś była to jedna z najnowocześniejszych rafinerii na świecie.

Reklama
Reklama

Tak naprawdę funkcjonują jedynie instalacje Chevronu, jedynej zagranicznej firmy, która przetrwała w Wenezueli po nacjonalizacji. Amerykański koncern może funkcjonować, bo otrzymał specjalną licencję i Donald Trump zwolnił go od sankcji.

Czytaj więcej

Wenezuela bez Maduro. Czy upadek dyktatora wstrząśnie cenami ropy?

Kto i kiedy może wrócić na rynek ropy w Wenezueli

Wielkość produkcji i doświadczenie predysponują do powrotu do Wenezueli Exxon Mobil i ConocoPhillips. Oba koncerny już były obecne na tym rynku, ale wycofały się w 2005 r. po nacjonalizacji przeprowadzonej przez Hugo Chaveza, poprzednika Nicolasa Maduro. Na razie Chevron i ConocoPhillips wypowiadają się o potencjalnym powrocie z wielką rezerwą. Chevron zapewnia, że w tej chwili skupia się jedynie na zapewnieniu bezpiecznych warunków pracy dla zatrudnionego tam personelu. Exxon odmawia komentarzy. Wcześniej nie wykluczał powrotu do Wenezueli, pod warunkiem jednak, że „muszą zaistnieć do tego odpowiednie warunki”.

Na wenezuelskim rynku, przed nacjonalizacją, obecne były także europejskie firmy: hiszpański Repsol, francuski Maurel & Prom oraz włoski Eni. Wiadomo, że Hiszpanie i Włosi są w kontakcie z Amerykanami i już wcześniej lobbowali w Waszyngtonie zabiegając o przyznanie licencji, która pozwoliłaby im wydobyć od rządu w Caracas licencję umożliwiającą odzyskanie pieniędzy za dostarczony tam gaz i ropę.

– Sądzę, że firmy naftowe powoli zaczną uaktualniać swoje plany i rozważą oferty udziału w odbudowie wenezuelskiej branży naftowej. Nie wydaje mi się jednak, żeby składały jakieś poważniejsze deklaracje, zanim nie upewnią się, że w Wenezueli zapanowała względna stabilizacja – mówił w ABC Clayton Seigle z Center for Strategic and International Studies z Waszyngtonu.

– 20-25 lat temu zostały one wyrzucone z rynku. A w biznesie jest tak, że jeśli raz poniosło się porażkę, to przed decyzją o powrocie trzeba się dwa razy zastanowić. Tutaj nic nie wydarzy się z dnia na dzień. To będzie długa i kręta droga – komentuje Bob McNally z Rapidan Energy Group, który ma ponad 30-letnie doświadczenie w branży energetycznej.

Reklama
Reklama

Oceną obecnej sytuacji w Wenezueli, także pod względem bezpiecznego powrotu Amerykanów, zajmują się w tej chwili odpowiadający za resort spraw wewnętrznych w administracji USA Doug Burgum oraz sekretarz energii Chris Wright.

Gospodarka światowa
Ropa tanieje. Rynek nie wystraszył się aresztowania Maduro
Gospodarka światowa
Wenezuela bez Maduro. Czy upadek dyktatora wstrząśnie cenami ropy?
Gospodarka światowa
Trump unieważnia umowę. Koniec kontroli HieFo nad aktywami Emcore
Gospodarka światowa
Christine Lagarde zarabia ponad połowę więcej niż ujawnia EBC. I cztery razy tyle, co szef Fed
Gospodarka światowa
Czy atak hakerski może wyresetować globalny system finansowy?
Gospodarka światowa
Płonący Bliski Wschód i agresja Rosji. Dylematy geopolityczne 2025 r.
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama