Dobre dla klimatu wiadomości płyną z Chin, Hyundaia Motor i Polski (czytaj powyżej). Państwo Środka zebrało pochwały od naukowców z USA za walkę o czystsze powietrze, a koreański gigant motoryzacyjny rozpycha się na rynku aut elektrycznych.

Polskie OZE pokazuje moc

W Polsce padają rekordy produkcji energii ze źródeł odnawialnych, choć w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Na posiedzeniu rządu nie przyjęto nowelizacji ustawy łagodzącej wymagania wobec inwestycji w wiatraki, choć prace w tej kwestii trwały od dwóch lat.

Złe wiadomości płyną z Arabii Saudyjskiej, regionu Morza Kaspijskiego i z rynku litu (czytaj poniżej). Mało ambitne cele klimatyczne Saudi Aramco stawiają pod znakiem zapytania przyszłość cięć emisji przez gigantów naftowych. Saudyjczycy nie są jedynym negatywnym przykładem.

Według raportu ośrodka Net Zero Tracker jedynie co trzecie ze zbadanych globalnych przedsiębiorstw wypełnia minimalne oczekiwania, jeśli chodzi o politykę klimatyczną. Tymczasem zagłębia wydobycia gazu i ropy w Rosji i Turkmenistanie zostały uznane za najbardziej niesprzyjające klimatowi, a niepokoić może skok cen kluczowego dla branży elektromobilności litu.

Nie wszędzie koszty rosną

Na razie niedobory metalu wymuszają konsolidację na rynku producentów baterii i aut elektrycznych, których koszty rosną, a także zaostrzenie rywalizacji o strategiczne surowce między państwami. Do sytuacji odniósł się Elon Musk, zapowiadając buńczucznie w tweecie, że może ona zmusić Teslę do zajęcia się bezpośrednio produkcją litu.

Na szczęście od kwietnia ceny metalu nieco spadają, a widać też tendencje zmierzające w kierunku obniżenia kosztów w nowej energetyce. Hiszpański start-up H2SITE chwali się opracowaniem tańszej metody przesyłu wodoru. To kluczowe, bo właśnie jego transport (a nie wytwarzanie) jest największym problemem dla technologii wodorowych.

Tymczasem start-up z branży energetyki jądrowej Newcleo zebrał od inwestorów 300 mln euro, za które będzie prowadził we Francji i Wielkiej Brytanii pilotażowe projekty mające obniżyć koszty w produkcji energii z atomu.

Hyundai Motor rozpycha się w elektrycznym peletonie

Od premiery Hyundaia Ioniq 5 i siostrzanej Kii EV6 oba modele robią furorę. Od początku roku na rynku amerykańskim łączna sprzedaż dwóch oferowanych przez koreańskiego Hyundaia Motor aut sięgnęła 21,5 tys. Tym samym wyprzedziła sprzedaż Nissana Leafa, Chevroleta Bolta oraz Forda Mustanga Mach-E (dalej w zestawieniu znalazły się Volkswagen ID.4 oraz Volvo XV40 Recharge).

W USA, gdzie auta elektryczne odpowiadają już za 5 proc. noworejestrowanych samochodów, nadal zdecydowanie najwięcej takich aut sprzedaje Tesla. W kwietniu firma Elona Muska odpowiadała za 61 proc. sprzedaży elektryków. Jednak marki Hyundai i Kia uzyskały łącznie 12-proc. udział w rynku, wyprzedzając Forda z 8-proc. udziałem.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści parkiet.com za pół ceny

KUP TERAZ

Przez resztę dekady Hyundai Motor planuje co roku wprowadzać na rynek nowy model elektryczny. Do 2030 r. chce dysponować 12 proc. światowego rynku takich pojazdów, co oznaczałoby sprzedaż sięgającą rocznie 3,2 mln aut.

Rekordy produkcji energii ze źródeł odnawialnych w Polsce

Już maj był w Polsce rekordowy pod względem produkcji energii słonecznej. Jak informuje portal GramwZielone.pl, po raz pierwszy do sieci trafiło z tego źródła w skali miesiąca ponad 1 TWh energii. W czerwcu należy spodziewać się kolejnych rekordów produkcji energii z OZE.

W weekendowe popołudnia w czerwcu udział fotowoltaiki i wiatru w całkowitej produkcji energii potrafił chwilowo zbliżać się nawet do 60 proc. Wszystko dzięki wysokiemu nasłonecznieniu i dobrym warunkom wietrzności, przy jednocześnie obniżonym w dni wolne od pracy zapotrzebowaniu na energię.

Jak wynika z danych PTPIREE, w 2021 r. źródła odnawialne odpowiadały za 16,9 proc. produkcji elektryczności w Polsce. Zasiliły sieć na łącznie 30,4 TWh energii, a ponad połowę z tego dostarczyły lądowe elektrownie wiatrowe. Zainstalowane moce w OZE zwiększyły się w ubiegłym roku o 4,4 GW do 16,7 GW. Za większość tego przyrostu odpowiadała fotowoltaika, napędzana boomem na przydomowe mikroinstalacje.

Chińska kampania czystego powietrza poprawia globalne statystyki smogu

W zaledwie siedem lat Chiny ograniczyły zanieczyszczenie powietrza w podobnym stopniu, jak USA w ciągu trzech dekad – szacuje Instytut Polityki Energetycznej Uniwersytetu w Chicago. Dzięki ograniczeniom użycia samochodów i spalania węgla w miastach oraz rozwijaniu OZE ilość szkodliwych cząstek w powietrzu w Chinach spadła w latach 2013–2020 o 40 proc.

W USA w 30 lat od przyjęcia w latach 70. ustawy o czystym powietrzu spadek zanieczyszczenia wynosił 44 proc. Choć nadal średnie zanieczyszczenie powietrza w Chinach sześciokrotnie przekracza normy WHO, to postępy mogą wydłużyć średnią długość życia mieszkańców o około dwa lata.

Według autorów raportu, który cytuje Bloomberg, bez Chin średni globalny poziom smogu nadal by rósł za sprawą pogarszania się sytuacji w Azji Południowo-Wschodniej i Afryce. 97 proc. ludności świata mieszka na obszarach, na których powietrze nie spełnia wytycznych WHO. Smog skraca życie ludzi bardziej niż papierosy, alkohol czy złe warunki sanitarne.

fot. t. nowak

Saudi Aramco ani myśli ograniczać emisje w ciągu najbliższych 13 lat

Będący największym producentem ropy na świecie saudyjski gigant naftowy ocenia, że w 2035 r. będzie emitował praktycznie tyle samo gazów cieplarnianych co obecnie. Jak zauważa Bloomberg, skok cen ropy skłonił Saudi Aramco do zwiększenia produkcji, a to w krótkim terminie oznacza wzrost emisji.

W rezultacie zagrożony może być cel Arabii Saudyjskiej, mówiący o osiągnięciu neutralności klimatycznej do 2060 r. Prognozy Saudi Aramco zakładają, że do 2027 r. jego wydobycie ropy naftowej wzrośnie o 1 mln baryłek dziennie, a do końca tej dekady produkcja gazu zwiększy się o 50 proc.

To oznacza, że emisje przedsiębiorstwa, które dane o nich przekazuje od 2019 r., mogą spaść w przeliczeniu na jednostkę wydobytych paliw kopalnych. To jednak nie wystarczy do osiągnięcia zaaprobowanych przez nie celów klimatycznych z Paryża. Inne firmy naftowe planują obniżać emisje znacznie szybciej – przykładowo BP zamierza zredukować je do końca dekady o ponad 20 proc.

Najbardziej szkodliwe dla klimatu zagłębia produkcji ropy i gazu

Klimatowi na Ziemi najbardziej szkodzą pola naftowe i gazowe w rejonie Morza Kaspijskiego – wynika z analizy think tanku Rocky Mountain Institute. Chodzi o astrachańskie zagłębie gazowe w Rosji oraz o należące do Turkmenistanu południowokaspijskie pole naftowe. W obu przypadkach przyczyną są emisje gazów cieplarnianych w czasie produkcji i przesyłu.

Emisje powstają nie tylko w czasie spalania paliw kopalnych, ale też przy ich wydobyciu, przetwarzaniu i transporcie. Analiza, do której dotarł Bloomberg, jest pierwszą tego typu, bo bierze pod uwagę emisje gazów w całym łańcuchu produkcji i zużycia surowców energetycznych.

W dalszej kolejności pod względem szkód dla klimatu plasują się Zagłębie Permskie w Teksasie, Pas Orinoco w Wenezueli oraz Sulige w Chinach. „Najbrudniejsze” pola emitują ponad dziesięć razy więcej ekwiwalentu CO2 niż „najczystsze”. Zmniejszenie emisji wymaga dobrego stanu infrastruktury wydobywczej, a najpilniejsze jest ograniczenie emisji metanu.

Skok cen litu zagrożeniem dla światowych celów klimatycznych

Rynek litu, metalu kluczowego dla przechodzenia na napędy elektryczne w motoryzacji, znalazł się w kryzysie na pełną skalę – donosi Bloomberg. Popyt znacznie przewyższa podaż, a efektem jest prawie 500-proc. wzrost cen w ciągu roku.

Na sytuację narzekają Elon Musk, który zarzeka się, że utrzymanie tak wysokich cen zmusi go do zaangażowania się w wydobycie metalu, oraz Chiny, skąd pochodzi 80 proc. światowej produkcji baterii litowo-jonowych. Analitycy nie mają jednak dobrych wiadomości. Specjaliści Macquarie Group zapowiadają „nieustający deficyt” na rynku litu, podczas gdy eksperci Citigroup, którzy podwoili prognozę cen na 2022 r., ostrzegają przed „ekstremalnym” wzrostem notowań.

Skutki braków litu mogą być katastrofalne, bo zdaniem ośrodka Benchmark Mineral Intelligence przełożyłyby się to na wzrost kosztu nowego pojazdu nawet o 1000 USD. Po latach spadku cen aut elektrycznych może to zatrzymać rozwój branży i utrudnić światu osiągnięcie celów klimatycznych.