Jak dowiedział się nieoficjalnie Bloomberg ze źródeł zbliżonych do SNB wszystkie ustalenia mogą być gotowe w najbliższych dniach. Prezes SNB, Philipp Hildebrand ujawnił, że ma kilka pomysłów na to, aby zniechęcić inwestorów do kupowania franków i uniemożliwić dojście do parytetu kursowego euro/frank. To z kolei powoduje, że gospodarka w przyspieszonym tempie traci swoją dotychczasową konkurencyjność i nie ma możliwości, aby szwajcarscy pracownicy w takim samym tempie zwiększali wydajność. W efekcie pogarszają się również prognozy gospodarcze dla Szwajcarii.Tegoroczny PKB ma zwiększyć się o 1,9 proc, zaś przyszłoroczny tylko o 0,6 proc. Poprzednia prognoza zakładała odpowiednio 2,1 i 2 proc.
Tak naprawdę wydaje się, że Szwajcarzy niewiele mogą zrobić, aby powstrzymać aprecjację swojej waluty. W rzeczywistości tak nie jest.
W niejawnym posiedzeniu w niedzielę 14 sierpnia brali udział także przedsiębiorcy, w tym Nick Hayek, prezes Grupy Swatch i prezes Credit Suisse Group,Urs Rohner. Jak powiedział przed naradą minister gospodarki, Johann Schneider Ammann wnioski zostaną przedstawione na posiedzeniu rządu 17 sierpnia w Bernie i wtedy będą podjęte niezbędne decyzje. Na razie ani SNB, ani rząd nie chcą ujawnić do jakich środków uciekną się w osłabianiu franka,aby nie pozwolić spekulantom na jakiekolwiek działania wyprzedzające.
jak dotąd szwajcarski bank centralny bardzo niechętnie uciekał się do interwencji na rynkach walutowych, ponieważ przynosiły one bardzo ograniczone i krótkotrwałe korzyści. Najmniej udana była próba osłabienia franka w połowie czerwca 2010, kiedy to SNB stracił na niej 21 mld dolarów. Zdaniem Lukasa Gaehwilera , szefa UBS AG w Szwajcarii sprowadzenie kursu franka z dzisiejszych 1,07 za euro do 1,25-1,30 musiałoby kosztował kilkaset miliardów franków. Całe rezerwy walutowe Szwajcarii wynoszą obecnie 288 mld dol.