Strefę euro znów dotknął kryzys egzystencjalny. Po tym, gdy nowy grecki rząd postawił się troice w kwestii fiskalnego zaciskania pasa i redukcji długu, zaczęto odgrzewać scenariusze awaryjne dotyczące wyjścia Grecji z eurolandu. Żaden mechanizm uporządkowanego „wyproszenia" jakiegokolwiek kraju z unii walutowej nie istnieje, więc jeśli do Grexitu dojdzie, będzie to eksperyment na wielką skalę o nieobliczalnych konsekwencjach. – Gdy portugalskie rodziny lub hiszpańscy biznesmeni zobaczą, jak euro zamieniają się w drachmy, będą wyciągali pieniądze z kont. To się może zamienić w run na banki. Inwestorzy będą spekulować, który kraj będzie następnym kandydatem do wyjścia. To podważy cały projekt euro – ostrzega Barry Eichengreen, znany ekonomista z Uniwersytetu Berkeley. Dla wierzycieli Grecji Grexit będzie najprawdopodobniej oznaczał restrukturyzację jej zadłużenia. Grecka gospodarka wpadnie w głęboką recesję, której towarzyszyć będą wysoka inflacja oraz kryzys bankowy. W tym scenariuszu tracą wszyscy. Grecki minister finansów Yanis Varoufakis mówił, że euroland jest jak Hotel California – można się tam zameldować, ale wymeldowanie się jest już niemożliwe. Czy realny jest więc scenariusz, w którym zbankrutowana i odcięta od międzynarodowej pomocy Grecja przestaje być uznawana za członka strefy euro i nadal się posługuje wspólną walutą?