Fakt, że niemiecki Commerzbank zdecydował się na szukanie kupca dla mBanku, nie powinien być dużym zaskoczeniem dla każdego, kto choć pobieżnie przygląda się niemieckiemu systemowi bankowemu. Zaskoczenie może raczej budzić to, czemu Commerzbank zdecydował się na taki krok dopiero teraz. Przecież ten niemiecki pożyczkodawca jest pod silną presją rynku już od bardzo dawna. Kurs jego akcji na giełdzie we Frankfurcie spadł przez ostatnie 12 miesięcy o ponad 40 proc., a przez ostatnich dziesięć lat – aż o 92 proc. Jego kapitalizacja zmniejszyła się do 6,6 mld euro (dla porównania, mBank ma ją na poziomie 3,3 mld euro).