Sprzedaż detaliczna spadła w marcu o 0,3 proc. rok do roku – podał w środę GUS. Średnia prognoz ekonomistów w ankiecie „Parkietu” wskazywała na odczyt 0,3 proc., ale na plusie. Jednocześnie wiadomo było, że dane nie będą wyglądać rewelacyjnie za sprawą jednego dnia handlowego mniej w marcu 2025 r. niż w marcu 2024 r. Dodatkowo rok temu jeszcze w marcu dokonywaliśmy zakupów świątecznych (Wielkanoc wypadała 31 marca – 1 kwietnia), w tym roku dopiero w kwietniu.

W dół, ale bez katastrofy

Dlatego po zerknięciu w szczegóły danych ekonomiści powszechnie orzekli, że te nie są tak słabe, jak się może wydawać. Marcowe dane były pod dużym wpływem późniejszych świąt. Spowodował on, że sprzedaż żywności spadła o blisko 10 proc. rok do roku. Ekonomiści Pekao zwracają uwagę, że żywność stanowi ponad jedną czwartą łącznej sprzedaży detalicznej – wahania w tej kategorii mają więc duży wpływ na cały wynik.

W kwietniu zapewne zobaczymy odwrotny efekt – to tegoroczne dane będą „pompowane” efektem świąt. Gdyby oczyścić dane z czynników o charakterze sezonowym, to w marcowych widać wręcz wzrost – o 1 proc. rok do roku. „To pokazuje, że poprawa aktywności konsumenckiej się utrzymuje, choć w ograniczonej skali” – komentują ekonomiści PKO Banku Polskiego.

W marcowych danych cieszą m.in. dobra sprzedaż mebli i sprzętu RTV/AGD (o 13 proc. wyższa rok do roku). Solidne wzrosty w tej kategorii trwają od początku roku i są zbieżne z poprawą nastrojów konsumenckich co do „większych” zakupów. Są one na najwyższym poziomie od ponad trzech lat.

Zwykle zwiększona konsumpcja w tym zakresie to oznaka poczucia finansowego bezpieczeństwa. Uwagę zwraca też w marcu kolejny dobry wynik sprzedaży samochodów i części do nich (ponad 18 proc. w górę rok do roku).

Konsumpcja na początku roku nieco osłabła

W całym pierwszym kwartale 2025 r. sprzedaż detaliczna urosła o 1,4 proc. rok do roku. To nie najlepszy prognostyk dla dynamiki konsumpcji prywatnej na początku roku – te dane poznamy na początku czerwca. Jednak nieraz w ostatnich kwartałach okazywało się, że spożycie prywatne było podbijane przez wysoką dynamikę usług konsumpcyjnych.

Generalnie ekonomiści spodziewali się, że pierwszy kwartał 2025 r. nie będzie tak udany dla konsumpcji prywatnej jak czwarty kwartał 2024 r. (gdy urosła o 3,5 proc. rok do roku) m.in. ze względu na hamujący realny wzrost wynagrodzeń (efekt spadającej dynamiki nominalnej i wciąż dość wysokiej inflacji). W marcu realny wzrost wyniósł „tylko” około 2,7 proc. i był najniższy od półtora roku.

Foto: GG Parkiet

Jednak szczególnie od drugiego półrocza, przy spadku inflacji zapewne w okolice 3–3,5 proc. (z 4,9 proc. obecnie), realna dynamika płac powinna nieco przyspieszyć. Zresztą nadal jest wszakże solidna, osunęła się tylko z nadzwyczaj wysokich poziomów z 2024 r. w pobliże długookresowej średniej. Negatywnych sygnałów nie wysyła stopa bezrobocia. Skłonność do konsumpcji powinny windować też niższe stopy procentowe. Konsumenci w 2024 r. odbudowali też już mocno swoje oszczędności po szoku inflacyjnym z poprzednich lat. Stąd w całym roku ekonomiści zwykle oczekują wzrostu konsumpcji prywatnej o ponad 3 proc. rok do roku. Ryzykiem jest m.in. wpływ wojen handlowych na sytuację gospodarczą i nastroje konsumentów.

Obniżki stóp coraz bliżej?

Na początku kwietnia prezes NBP Adam Glapiński mówił, że „RPP jest nastawiona, żeby obniżać stopy, ale następne dane muszą dać potwierdzenie, że pozytywne trendy [z punktu widzenia dezinflacji – red.] trwają”. Wydaje się, że w ostatnich dniach dostała takich potwierdzeń całe mnóstwo.

We wtorek GUS podał, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w marcu „tylko” o 7,7 proc. rok do roku, najmniej od czterech lat. Dodatkowo solidarnie dane o sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i produkcji budowlano-montażowej były niższe od średnich oczekiwań ekonomistów. To sygnalizuje, że tempo wzrostu polskiej gospodarki mogło być w pierwszym kwartale niższe, niż przewidywał NBP w marcowej projekcji (3,5 proc. rok do roku).

W obliczu tych danych oraz zapowiedzi prezesa z początku kwietnia brak obniżki stóp procentowych przez RPP 7 maja byłby dużym zaskoczeniem. Jednocześnie z bardzo daleko idącymi oczekiwaniami warto poczekać do 30 kwietnia, gdy GUS poda szybki szacunek inflacji za kwiecień. Prognozy sugerują, że powinna ona spaść w okolice 4,3–4,5 proc. z 4,9 proc. w marcu.