Polska gospodarka hamuje. Nie ma co do tego wątpliwości. Jak bardzo? Ekonomiści nie są co do tego zgodni, ale różnice zdań są raczej niewielkie – a dla przeciętnego uczestnika życia gospodarczego w zasadzie pozbawione praktycznego znaczenia. Między wzrostem PKB w IV kwartale br. o 3,7 proc. rok do roku a wzrostem o 4,5 proc. – a taki jest mniej więcej zakres prognoz ekonomistów – nie ma bowiem jakościowej różnicy. Co innego, gdyby wzrost nagle spadł w okolice 1–2 proc. rocznie. Takie spowolnienie byłoby widoczne nieuzbrojonym okiem. A taki właśnie scenariusz zdają się obstawiać inwestorzy z rynku obligacji skarbowych.