Ostateczny kształt zmian w systemie podatkowym, które ma wprowadzić Polski Ład, pozostaje zagadką. Propozycje stale się zmieniają, a nowe, które mają korygować niedoskonałości pierwotnych pomysłów, okazują się nieprzemyślane. Nienaruszony zostaje jednak rdzeń podatkowej rewolucji. Wygląda na to, że Polski Ład, o ile wejdzie w życie, będzie oznaczał nieco większą progresję w podatkach. Będzie to efekt podwyższenia kwoty wolnej od podatku dochodowego do 30 tys. zł oraz przesunięcia progu, od którego obowiązuje druga stawka PIT. To, jak deklaruje premier, ma sprawić, że system podatkowy stanie się bardziej sprawiedliwy. Większa progresja w tej mierze, w jakiej jest pochodną zmniejszenia obciążeń dla osób o niskich potencjalnych zarobkach, może jednak przynieść także bardziej wymierne konsekwencje. Jedną z nich może być wzrost aktywności zawodowej Polaków.
Kusząca płaca netto
Kluczem do tego mechanizmu jest tzw. elastyczność podaży pracy. Jest to miara tego, jak silnie na gotowość ludzi do pracy wpływają bodźce finansowe. Badania z różnych państw, także z Polski, sugerują, że dużą elastycznością podaży pracy, czyli dużą wrażliwością na zmiany wynagrodzenia, charakteryzują się przede wszystkim osoby słabo wykształcone i o niskich dochodach (faktycznych lub potencjalnych, jeśli aktualnie nie pracują), szczególnie zaś kobiety. Obniżenie obciążeń podatkowo-składkowych nakładanych na niskie płace może sprawić, że w ujęciu netto staną się one atrakcyjne dla osób, które obecnie uważają, że podjęcie pracy im się nie opłaca. Jak sugerują ankietowe badania „Parkietu", o istnieniu takiego efektu przekonanych jest większość ekonomistów. Spośród 35 naukowców, którzy wzięli udział w VIII rundzie naszego panelu eksperckiego, aż 24 (czyli 69 proc.) zgodziło się z tezą (w tym zdecydowanie), że „obniżenie obciążeń podatkowo-składkowych osób o dochodach poniżej średniej płacy wpłynęłoby pozytywnie na poziom aktywności zawodowej w Polsce (zwiększyłoby podaż pracy)". Braku pozytywnego wpływu mniejszego opodatkowania niskich wynagrodzeń na podaż pracy spodziewa się zaledwie czworo ankietowanych (12 proc.).
Na to, że zwiększenie progresywności PIT może zwiększyć aktywność zawodową i podaż pracy w Polsce, wskazywali w opublikowanym wiosną artykule Piotr Lewandowski i Maciej Albinowski z Instytutu Badań Strukturalnych. „Z powodów demograficznych liczba osób aktywnych zawodowo w Polsce będzie spadała przez najbliższych 30 lat. Obniżenie opodatkowania osób zarabiających poniżej średniej płacy to jedno z niewielu prostych działań, które mogą to ograniczyć, przyciągając na rynek pracy część osób biernych" – tłumaczył wtedy Lewandowski, prezes IBS, jeden z uczestników naszego panelu ekonomistów. Analiza dotyczyła zmian w systemie podatkowym, które wprowadziłaby tzw. jednolita danina, ale – jak mówi „Parkietowi" Albinowski – wnioski pozostają aktualne także w odniesieniu do Polskiego Ładu. I dają pewne wyobrażenie na temat tego, jak silny może być aktywizujący efekt zmniejszenia klina podatkowego. „Wśród 4,2 mln osób nieaktywnych zawodowo, które mogłyby wejść na rynek pracy, 2,7 mln można określić jako osoby o wysokiej bądź umiarkowanie wysokiej elastyczności podaży pracy. Jednolita danina mogłaby również pozytywnie wpłynąć na ok. 200 tys. osób zatrudnionych w niepełnym wymiarze czasu pracy, z których ok. 150 tys. to osoby o wysokiej bądź umiarkowanie wysokiej elastyczności podaży pracy" – pisali badacze z IBS.
Wiele barier dla biernych
To oczywiście nie oznacza, że Polski Ład poskutkuje natychmiastowym wzrostem liczby osób aktywnych zawodowo z 17,2 mln dziś do około 20 mln. – Faktyczny efekt będzie zależał od zniesienia innych barier dla aktywności, które są w Polsce powszechne. Chodzi o niski dostęp do instytucjonalnej opieki nad dziećmi oraz osobami starszymi, zły stan zdrowia, deficyty umiejętności oraz problemy z łatwym/tanim dojazdem do potencjalnego miejsca pracy – tłumaczy Piotr Lewandowski. Znaczenie tych barier jest tym większe, że obniżka obciążeń podatkowo-składkowych, którą przyniesie Polski Ład, nie będzie duża. Osoby zatrudnione na umowę o pracę w najlepszym razie (przy zarobkach 3500 zł brutto) mogą liczyć na wzrost płacy netto o około 7 proc. (150 zł). Zdecydowana większość beneficjentów zmian zyska mniej. – Korzystniejsza relacja między płacą brutto i netto zwiększa aktywność zawodową. Ale chaos w systemie świadczeniowo-podatkowym sprawia, że dyskusja o zmianie jednej stawki jest po prostu pozbawiona sensu. Zmiany z Polskiego Ładu są mikroskopijne, czyli ich wpływ na podaż pracy będzie znacznie mniejszy co do skali niż wpływ 500+ – zauważa w tym kontekście prof. dr hab. Joanna Tyrowicz z GRAPE i Uniwersytetu Warszawskiego. A Albinowski dodaje, że w Polskim Ładzie zaszyty jest też mechanizm, który może aktywność zawodową obniżać. – Program zakłada zwolnienie niskich emerytur z PIT. Obecnie mamy około 700 tys. osób pracujących w wieku emerytalnym. Polski Ład może dla nich oznaczać zwiększenie atrakcyjności przejścia na emeryturę. Zresztą w tę samą stronę oddziałuje też 13. emerytura – tłumaczy „Parkietowi".
Wśród uczestników naszego panelu przekonanych o tym, że zmniejszenie obciążeń podatkowych nakładanych na niskie płace może przyciągnąć na rynek część osób biernych zawodowo, jest też dr hab. Michał Myck, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA. W majowej analizie skutków Polskiego Ładu wraz ze współpracownikami tłumaczył jednak, że taki sam wzrost progresji w systemie podatkowym można osiągnąć zmianami, które jednocześnie miałyby bardziej pozytywny wpływ na rynek pracy. „System podatkowy powinien godzić cele redystrybucyjne i wpływ na decyzje dotyczące aktywności zawodowej. Tan drugi zestaw konsekwencji systemu podatkowego wydaje się szczególnie istotny na czas wychodzenia z gospodarczego kryzysu wywołanego pandemią. Z tego punktu widzenia szczególną uwagę należałoby skupić na zmniejszaniu opodatkowania dochodów z pracy, w przypadku czego instrumentem skuteczniejszym od kwoty wolnej od podatku są koszty uzyskania przychodu" – pisał zespół analityków CenEA, odnosząc się do tego, że grupą, która odniesie największe korzyści w wyniku zmian proponowanych w Polskim Ładzie, są rodziny osób w wieku emerytalnym, których głównym źródłem dochodu są świadczenia emerytalno-rentowe.
Polski Ład nie będzie hamulcem
Redystrybucyjny charakter Polskiego Ładu polegać ma nie tylko na obniżce obciążeń podatkowych dla osób o niskich dochodach, ale też na ich zwiększeniu dla osób dobrze uposażonych. To zaś teoretycznie może mieć negatywne skutki uboczne, także na rynku pracy. – Podwyższenie progresywności obciążeń podatkowych prawdopodobnie zwiększy liczbę pracujących osób o niższych kwalifikacjach, ale również obniży liczbę przepracowanych godzin w przypadku osób o wysokich kwalifikacjach. Wpływ na podaż pracy wyrażoną liczbą godzin jest niejednoznaczny, natomiast wpływ na poziom rozwoju gospodarczego, rozumiany jako całkowita produktywność przepracowanych godzin, jest negatywny – tłumaczy dr hab. Michał Rubaszek, profesor w Szkole Głównej Handlowej, odnosząc się do tego, że pracownicy o wysokich kwalifikacjach są bardziej produktywni. Innym argumentem przeciwko nadmiernemu opodatkowaniu osób o wysokich dochodach jest potencjalnie niekorzystny wpływ na ich oszczędności, czyli akumulację krajowego kapitału. – Na dłuższą metę cały czas problemem Polski są zbyt niskie oszczędności i inwestycje, więc należy je promować; nadmiernie wysokie krańcowe opodatkowanie ma efekt przeciwny – mówi prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.
Wśród uczestników naszego panelu teza, że „zwiększenie obciążeń podatkowo-składkowych osób o wysokich dochodach miałoby negatywny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego", nie ma jednak szerokiej akceptacji. Zgadza się z nią (w tym zdecydowanie) niewiele ponad 34 proc. ekonomistów. Przeciwnego zdania jest niemal 45 proc. ankietowanych. Biorąc pod uwagę, że znaczące zwiększenie progresji podatkowej jest w Polsce trudne do pomyślenia, te oceny nie dziwią. Pierwotne propozycje z Polskiego Ładu sprawiłyby np., że obciążenie płacy (na umowę o pracę) w wysokości 25 tys. zł brutto wzrosłoby o około 920 zł, co oznaczałoby spadek płacy netto o około 5,5 proc. Nieco większy byłby wzrost obciążeń osób samozatrudnionych o wysokich dochodach, ale z tych pomysłów rząd już się częściowo wycofał.
O panelu ekonomistów | Przestrzeń do debaty
Wbrew pozorom w ekonomii niewiele pytań ma jednoznaczne odpowiedzi. Celem panelu ekonomistów „Parkietu" i „Rzeczpospolitej", który zainaugurowaliśmy ponad rok temu, jest pokazanie pełnego spektrum opinii na tematy ważne dla rozwoju polskiej gospodarki. Do udziału w tym przedsięwzięciu zaprosiliśmy ponad 50 wybitnych polskich ekonomistów z różnych pokoleń i ośrodków akademickich oraz o różnorodnych zainteresowaniach naukowych. Tę grupę ekspertów, która wciąż się powiększa, mniej więcej raz na miesiąc prosimy o opinie i komentarze dotyczące aktualnych zagadnień z zakresu szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Takie badania opinii cenionych ekonomistów pozwalają na recenzowanie bez uprzedzeń wszelkich pomysłów, które pojawiają się w debacie publicznej, i wysuwanie nowych. Stanowią też swego rodzaju forum wymiany idei. Nasz panel ekonomistów wzorowany jest na przedsięwzięciu, które od 2011 r. realizuje Inicjatywa na rzecz Globalnych Rynków przy Booth School of Business (część Uniwersytetu Chicagowskiego).
Opinia
dr Jakub Sawulski, SGH, Polski Instytut Ekonomiczny
Głównym problemem polskiego rynku pracy nie jest stopa bezrobocia, ale wysoki odsetek osób w wieku produkcyjnym, które są bierne zawodowo. Obniżenie obciążeń podatkowo-składkowych – czyli zwiększenie wynagrodzeń „na rękę" – mogłoby zachęcić część tych osób do aktywności zawodowej. Każdy z nas ma pewną płacę progową, poniżej której nie podjęlibyśmy zatrudnienia. Obniżenie obciążeń podatkowo-składkowych sprawiłoby, że dla części osób oferowana przez rynek płaca netto przekroczyłaby ich płacę progową. Jak silny byłby ten efekt, trudno jednak powiedzieć, bo moim zdaniem główne przyczyny bierności zawodowej w Polsce nie wynikają z wysokości płac, a też planowane obniżenie obciążeń podatkowo-składkowych nie zmieni ich drastycznie. Ważniejsze dla podaży pracy są czynniki takie jak dostępność opieki nad dziećmi, role płciowe w rodzinie, mała skłonność do zatrudniania na część etatu, stan zdrowia fizycznego i psychicznego, nierozwinięty system uczenia się przez całe życie, nieprzyjazne środowisko pracy (presja, mobbing, długie godziny pracy, nieprzestrzeganie kodeksu pracy).
Jeśli chodzi o podniesienie obciążeń osób o wysokich dochodach, to z pewnością między bajki można włożyć twierdzenia o tym, że zabije to ich kreatywność i przedsiębiorczość i w ten sposób obniży tempo wzrostu gospodarczego. Nie ma na to żadnych dowodów. Kluczowe dla oceny efektów takiej zmiany jest to, w jaki sposób państwo wykorzysta zebrane dzięki temu środki. Państwo może wykorzystać je na obniżenie obciążeń dla osób o niskich dochodach, przyczyniając się do zmniejszenia nierówności, zwiększenia podaży pracy i zwiększenia konsumpcji. To miałoby pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy, podobnie jak przeznaczenie tych środków na zwiększenie jakości usług publicznych.