"Na GPW optymizm budowany głównie na zwyżkujących zachodnich parkietach utrzymywał się tylko kilka godzin. Potem przyszła standardowa już stagnacja i wyczekiwanie na rozpoczęcie amerykańskiej sesji"- ocenił Paweł Cymcyk, anality A-Z Finance.
Bez znaczenia rynkowego były dane o krajowym rocznym wzroście średniego wynagrodzenia o 2,3% oraz spadku zatrudnienia o 2,2%. Po południu stagnacji na GPW nie przerwały również dane ze Stanów Zjednoczonych.
"Mimo spadku liczby wniosków o kredyt hipoteczny oraz utrzymania się wskaźników inflacji konsumenckiej (CPI) blisko zera rynki nie reagowały. W tym czasie słabł dolar, a to czynnik który pomaga giełdowym wzrostom, więc w końcówce widzieliśmy jeszcze ponownie atak WIG20 na dzienne szczyty"- zauważył Cymcyk.
Wzrostów tych nie udało się jednak utrzymać i główny indeks ostatecznie zakończył dzień na kosmetycznym prawie 0,4 - proc. wzroście.
Cymcyk podkreślił, że pomimo braku większych wydarzeń w związku z nadchodzącym wygasaniem kontraktów terminowych na rynku coraz wyraźnie zaznacza swoją pozycje PGE.
"Obrót na tej spółce coraz wyraźniej rośnie, a argumenty o wejściu do światowych indeksów rynków wschodzących powodują większe zainteresowanie tymi walorami z zagranicy. Nic dziwnego zatem, że spółka notuje kolejny dobry dzień, a szczyt jej zainteresowania od debiutu powinniśmy zobaczyć już jutro, kiedy to na zamknięciu walor znajdzie się w indeksie WIG"- uważa analityk.
W środę na zamknięciu sesji WIG20 zyskał 0,36% i wyniósł 2.359,88 pkt, przy obrotach na poziomie 801 mln zł. WIG wzrósł o 0,29% do 39.925,72 pkt.