Kluczowe znaczenie w postępowaniu arbitrażowym wytoczonym przez PGNiG wobec Gazpromu będą miały zapisy dotyczące możliwości renegocjacji ceny zawarte w umowie – powiedział „Parkietowi" Paweł Burzyński, analityk DM BZ WBK.

 

Dodaje, że chodzi zwłaszcza o punkt kontraktu dotyczący możliwości obniżki ceny importowanego surowca w przypadku istotnie zmieniających się warunków rynkowych.

 

- Dziś nie wiemy czy taki zapis w ogóle jest w umowie, a jeśli jest to, czy strony określiły co kryje się pod pojęciem zmieniających się warunków rynkowych. Niezależnie od tego roszczenia PGNiG są uzasadnione, wziąwszy pod uwagę, że już dwa lata temu importerzy z Europy Zachodniej uzyskali od Gazpromu pierwszą obniżkę cen gazu, a dziś otrzymują kolejną – twierdzi Burzyński.

 

Zauważa że koszty ponoszone przez Polskę za gaz otrzymywany z Rosji są najwyższe na kontynencie, gdyż nie mamy realnej alternatywy dla dostaw ze Wschodu.

 

- Obecnie za 1 tys. m sześc. PGNiG płaci Gazpromowi około 507 USD, podczas gdy ceny spotowe (w dostawach natychmiastowych – red) w innych krajach bywają nawet o 20 proc. niższe. Wziąwszy pod uwagę koszty przesyłu i inne czynniki cenotwórcze można powiedzieć, że importowany do Polski gaz powinien być tańszy o około 10 proc., co w skali roku dałoby nam co najmniej 0,5 mld USD oszczędności – szacuje Burzyński.