Otóż wrócili oni do kupowania obligacji, czy to amerykańskich, czy niemieckich, pojawił się popyt na złoto, a na rynkach akcji już nie tak łatwo o kontynuację zwyżek.
Czynnik strachu jest także widoczny w notowaniach japońskiej waluty, która mocno zyskuje na wartości wobec dolara, euro czy funta brytyjskiego. Co więcej, w tym samym czasie na wartości szeroko zyskuje dolar, ale nie do wspomnianego jena.
Mówi się o wzroście niepewności ze względu na najnowsze sondaże we Francji, gdzie w pierwszej rundzie zarówno Marine Le Pen, jak i Emmanuel Macron mają po 25 proc. poparcia. Oznacza to wzrost poparcia dla Le Pen i większe ryzyko dla inwestorów nawet mimo tego, że w drugiej rundzie nie ma obecnie większych szans na wygraną.
Wzrost awersji do ryzyka jest także widoczny na naszym rodzimym rynku, a zwłaszcza w notowaniach naszej waluty. Za dolara należało zapłacić już 4 zł, a za euro 4,26. PLN traci również do franka oraz funta brytyjskiego.
Zdaje się, że do momentu rozstrzygnięcia wyborów we Francji wciąż będziemy obserwować większą nerwowość, zmienność i niepewność na rynkach, gdyż inwestorzy ryzyko biorą na poważnie, co obrazuje chociażby zaangażowanie na rynku opcji w transakcje zabezpieczające czy to przed spadkiem wartości euro, czy to przed spadkiem wartości indeksów giełdowych.