Rekord obrotów na GPW, promocje dla brokerów i inwestorów czy też nowe produkty. Ubiegły rok na polskim rynku funduszy ETF był wyjątkowy. Skoro jednak ubiegły rok był wyjątkowy, to jak określić to, co czeka nas w 2026 r.? Na rynek ETF-ów wchodzi bowiem nowy gracz, i to nie byle jaki. Mowa o TFI PZU.
O tym, że TFI PZU szykuje się do wejścia na rynek ETF-ów, spekulowano już od jakiegoś czasu. Przedstawiciele firmy nabierali jednak wody w usta. Do teraz. Tomasz Stadnik, prezes TFI PZU, w rozmowie z „Parkietem” mówi już wprost: wchodzimy na rynek ETF-ów.
Czytaj więcej
W gospodarkach i na rynku powoli zbliżamy się do końca kilkuletniego cyklu, którego przesilenie m...
– Mamy w tej chwili w KNF trzy wnioski dotyczące utworzenia ETF-ów. Pierwszy z nich skoncentruje się na akcjach polskich spółek z WIG20 i mWIG40, a jego benchmark będzie złożony z obu tych indeksów w równej proporcji 50/50. Analizowaliśmy różne rozwiązania i doszliśmy do wniosku, że to jest najbardziej reprezentatywne dla polskiej gospodarki, która przecież świetnie się rozwija i ma dobre perspektywy na przyszłość. Nie ma obecnie na rynku takiej strategii. Gdybyśmy połączyli WIG20 i mWIG40, bazując wyłącznie na ich kapitalizacji, to mWIG40 odpowiadałby tylko za 20 proc. składu portfela, a nie o to nam chodziło – mówi Stadnik. Jak podkreśla, fundusz będzie stosował replikację fizyczną, a to oznacza, że będzie kupował akcje spółek z GPW. Tak jak w przypadku funduszy od Bety ETF, rozwiązanie TFI PZU będzie funkcjonowało w formie FIZ-a portfelowego.
– Wynika to oczywiście z pewnej niedoskonałości polskiego reżimu prawnego, ale również w takich warunkach można rozwijać biznes. Oczywiście wiemy, że trwają prace nad zmianami prawnymi, ale nie chcieliśmy czekać – mówi Stadnik.