Początek 2025 roku przyniósł pogłębienie negatywnych tendencji w wynikach firm przemysłowych z warszawskiej giełdy. Nadal muszą mierzyć się z takimi wyzwaniami, jak osłabienie popytu w Europie Zachodniej, presja kosztów czy umocnienie złotego. To nie pozostaje bez wpływu na ich kondycję finansową.
Trudny początek 2025 roku
Spadek przychodów i pogorszenie sytuacji gotówkowej zmuszają spółki do szukania oszczędności czy nawet dodatkowego finansowania. Celem ograniczenia kosztów coraz częściej stają przed koniecznością optymalizacji zatrudnienia czy zmniejszenia wydatków na inwestycje. Dużo słabsze wyniki w połączeniu ze wzrostem wskaźników zadłużenia spółek sprawiły, że ich akcjonariusze nierzadko musieli pogodzić się z brakiem dywidendy, którą jeszcze nie tak dawno chętnie wypłacały. W takiej sytuacji znalazł się Wielton.
Największy rodzimy producent przyczep i naczep mocno odczuł załamanie popytu w branży przewozowej, co negatywnie przełożyło się na jego wyniki i sytuację finansową. Trzeci kwartał z rzędu już na poziomie wyniku EBITDA grupa miała stratę. To sprawiło, że jeszcze mocniej musi zaciskać pasa. – Największym wyzwaniem dla Wieltonu w perspektywie kolejnych kwartałów pozostaje erozja marż spowodowana wyniszczającą wojną cenową, która uniemożliwia odbudowę rentowności mimo stabilnych wolumenów. Spółka mierzy się także z trudną sytuacją makroekonomiczną w kluczowych krajach, takich jak Francja i Niemcy, gdzie popyt na naczepy znacząco spada. Wysokie koszty finansowe, ujemne przepływy operacyjne i ograniczony dostęp do kapitału tworzą dodatkową presję na płynność – zauważa Adam Zajler, analityk BM Banku Millennium. Dlatego spółka zrewidowała plany inwestycyjne na 2025 rok, ograniczając wydatki do niezbędnego minimum. Ponadto największy akcjonariusz Wieltonu w ramach ABB spieniężył duży pakiet jego akcji, by pozyskać środki na objęcie walorów nowej emisji, która okazała się konieczna w celu dokapitalizowania firmy na kwotę 50 mln zł. W ten sposób spółka wypełni zobowiązania w umowach zawartych z kredytującymi ją bankami.
Spowolnienie popytu mocno odczuła w wynikach Amica. Wyzwaniem producenta sprzętu AGD jest spadek wydatków konsumentów w Europie, w wyniku czego mocno ucierpiała sprzedaż na kluczowych rynkach Europy Zachodniej, a zwłaszcza w Niemczech.
– Niestety, nadal utrzymuje się pesymizm wśród konsumentów w zakresie zakupu sprzętu AGD. Nie dotyczy to tylko Grupy Amica, obserwujemy taką negatywną tendencję już tak naprawdę od kilku lat i w pierwszym kwartale ten trend był kontynuowany – wskazuje Michał Rakowski, wiceprezes Grupy Amica ds. finansów. Lepiej Amica sobie radzi na rynku polskim, gdzie zarząd firmy widzi lepsze perspektywy wzrostu w tym roku.
Od koniunktury na zagranicznych rynkach mocno jest uzależniony Arctic Paper. Ta w ostatnim czasie nie była jednak łaskawa dla papierniczo-celulozowej grupy. W I kwartale br. nadal mierzyła się ona z mniejszym popytem na papier, a trudne otoczenie rynkowe (m.in. wysokie ceny celulozy) nadal wywierało presję na jej rentowność.
– Utrzymujący się słaby popyt w kluczowych krajach Europy Zachodniej, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec (zapewniają ok. 20 proc. przychodów Arctic Paper), w połączeniu z nadpodażą papieru spowodowaną przekierowywaniem nadwyżek z rynku amerykańskiego (przez ryzyko wysokich ceł na papier) może dalej ograniczać zarówno wolumeny, jak i rentowność – uważa Jakub Sargsyan, analityk BM mBanku.
Czytaj więcej
Obecne regulacje dotyczące EU ETS mają negatywny wpływ na wyniki finansowe osiągane przez giełdowe spółki. Te chcą dostosowania go do rynkowych rea...
Nieco niespodziewanie dla rynku zarząd Arctica finalnie zrezygnował z wypłaty dywidendy, pozostawiając cały zysk w spółce, choć jeszcze w lutym proponował wypłatę 0,7 zł na akcję. Do zmiany rekomendacji przyczyniły się słabsze wyniki finansowe osiągnięte w obu głównych segmentach produkcyjnych papieru i celulozy w pierwszych miesiącach 2025 roku i mniej sprzyjające otoczenie rynkowe w postaci m.in wysokich cen drewna służącego do produkcji celulozy, a także niepewność związana z wprowadzaniem globalnych taryf handlowych.
Nadzieja w ożywieniu
Kluczowym wyzwaniem dla spółek przemysłowych, często osiągających większą lub mniejszą część przychodów ze sprzedaży eksportowej, jest odbudowa popytu na kluczowych rynkach. Ten w ostatnich latach wyraźnie spowolnił, co było zauważalne na zachodnioeuropejskich rynkach, zwłaszcza w Niemczech, które są często kluczowym rynkiem dla rodzimych producentów.
– W krótkim terminie głównym wyzwaniem jest słaby popyt zagraniczny i niepewność związana z handlem międzynarodowym w kontekście polityki celnej USA i braku stabilności w tym zakresie. W średniej perspektywie wyzwaniem są rosnące koszty pracy i ograniczona dostępność pracowników oraz wysokie na tle konkurencji z USA, Azji i innych krajów UE ceny energii w Polsce. Prawdopodobnie ten rok nie przyniesie przełomu w zakresie wyników finansowych sektora przetwórczego. Otoczenie zewnętrzne pozostaje trudne – uważa Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego.
Zdaniem Krzysztofa Mrówczyńskiego, menedżera ds. analiz sektorowych w Banku Pekao, nieco lepiej wyglądają perspektywy firm nastawionych na krajowy rynek. – Patrząc na perspektywę 2025 roku, spodziewamy się stopniowego ożywienia, choć będzie ono umiarkowane i rozłożone w czasie. Wzrost popytu krajowego, wspierany stabilizacją warunków makroekonomicznych i relatywnym spadkiem kosztu finansowania, powinien wesprzeć branże dotknięte w 2024 roku spadkiem zamówień, zwłaszcza te zorientowane na rynek wewnętrzny. Jednakże wyzwania zewnętrzne, w tym słaby wzrost gospodarczy w strefie euro i niepewność geopolityczna (w tym realne ryzyko wojen handlowych), mogą nadal ograniczać potencjał ekspansji eksportowej – wyjaśnia.
Jeśli chodzi o sytuację finansową krajowych wytwórców, w 2025 roku zdaniem eksperta można oczekiwać poprawy zarówno po stronie przychodowej, jak i kosztowej.
– Lepsze wyniki sprzedaży, w połączeniu z możliwą stabilizacją kosztów energii i surowców, mogą przełożyć się na poprawę rentowności firm. Utrzyma się wprawdzie presja płacowa, ale będzie ona słabsza niż w ubiegłym roku, a także rekompensowana mocniejszymi wynikami sprzedaży. Musimy też pamiętać, że 2024 rok był pod względem wskaźników finansowych jednym z najsłabszych dla polskich przedsiębiorstw na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, więc przestrzeń do poprawy jest spora – wskazuje ekspert.
Dla spółek nastawionych na eksport dodatkowe wyzwanie stanowi mocny złoty. – Silna waluta może ograniczać atrakcyjność eksportu, co jest szczególnie istotne dla branż o wysokim udziale eksportu w przychodach (takich jak meblarstwo czy motoryzacja). W efekcie firmy będą musiały szukać nowych sposobów na zwiększanie efektywności oraz dywersyfikację rynków zbytu – uważa Mrówczyński.