Zarząd Ferro obserwuje zróżnicowaną sytuację zarówno w poszczególnych biznesach grypy, jak i na kluczowych dla niej rynkach. Wskazuje, że popyt na oferowane produkty uzależniony jest od wielu czynników, z których część sprowadza się do nastrojów konsumenckich i poziomu dochodu rozporządzalnego w efekcie wysokiej inflacji. – Dlatego pozostajemy ostrożni w ocenie sytuacji rynkowej, mając jednocześnie w pamięci wyjątkowo mocny I i II kwartał ubiegłego roku. Ogólnie możemy powiedzieć, że im bardziej dany rynek jest oddalony od frontu działań wojennych, tym bardziej odporna na wstrząsy zewnętrzne jest tam sytuacja popytowa – podkreśla Wojciech Gątkiewicz, prezes Ferro.
Jego zdaniem dynamika popytu powiązana jest także z poziomem dojrzałości poszczególnych rynków. Te na południu Europy, mające charakter wzrostowych, od wielu kwartałów notują dobre tempo rozwoju sprzedaży. Z kolei na dojrzałych rynkach, m.in. w Polsce, firma ma do czynienia ze schłodzeniem koniunktury.
Rosną koszty
Duży wpływ na wyniki grupy Ferro cały czas mają czynniki kosztowe. Chodzi zwłaszcza o wydatki na usługi transportowe i logistyczne, zakupy energii oraz świadczenia pracownicze. Z drugiej strony zarząd na przestrzeni roku zaobserwował pewne wyhamowanie kosztów surowców. W związku z tym, że grupa większość przychodów osiąga poza Polską, istotne znaczenie mają dla niej również dynamicznie zmieniające się poziomy kursów walut obcych. Według zarządu w tak wymagającym i zróżnicowanym otoczeniu znaczenia nabiera strategicznie postępująca dywersyfikacja działalności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej oraz rosnąca kompleksowość oferty. Ponadto priorytetem jest wykorzystanie sprawności grupy i wysokiej rozpoznawalności jej marek do utrzymywania i umacniania pozycji rynkowej.
– Środowisko wysokiej inflacji ogranicza siłę nabywczą konsumentów i sytuacja ta będzie się utrzymywać na niektórych rynkach w kolejnych kwartałach, dlatego staramy się odpowiednio dostosowywać naszą ofertę i poszerzać naszą obecność w regionie, dbając jednocześnie o utrzymanie sprawności na poziomie organizacji i utrzymując dyscyplinę kosztową – uważa Gątkiewicz. Dodaje, że służą temu m.in. inwestycje w system ERP i nowe centrum logistyczne w Rumunii, które będzie obsługiwało rynki południowe. Wdrożenie obu projektów wpływa na organizację działalności grupy, a także na poziom jej kapitału obrotowego, gdyż potrzeba zabezpieczenia zapasów do płynnej obsługi zamówień w okresie uruchomienia nowego centrum.
Podobne inwestycje
– Założony na 2022 r. poziom CAPEX (nakłady inwestycyjne – red.) to około 30 mln zł, przy czym ostatecznie wydaliśmy nieco mniej. Na 2023 r. planujemy podobny poziom – informuje Gątkiewicz. Zauważa, że realizowane projekty uwzględniają przede wszystkim nakłady na informatykę, logistykę i utrzymanie potencjału produkcyjnego. Kluczowe to już wspomniane inwestycje w system ERP i centrum logistycznym w Rumunii. Ponadto zaplanowane wydatki obejmują nową halę magazynowo-produkcyjną w czeskim Znojmo. Giełdowa spółka, poprzez zależną firmę Novaservis, posiada tam zakład produkcyjny. Jednocześnie grupa realizację niektórych mniejszych czy też mniej kluczowych projektów zdecydowała się odsunąć w czasie.
Z ostatnich danych wynika, że po trzech kwartałach ubiegłego roku skonsolidowane przychody Ferro wyniosły 705,9 mln zł, co oznaczało ich wzrost o 16 proc. Mimo to zysk netto spadł o ponad 44 proc., do 54,7 mln zł. Jakie wyniki finansowe wypracowano w całym 2022 r., ma być wiadomo 30 marca.