Przychody i wyniki finansowe Ursusa charakteryzują się dużą zmiennością. Jakie są oczekiwania odnośnie do II połowy tego roku?
Istotny wpływ na realizowane przychody grupy ma realizacja kontraktów afrykańskich, które mają pewne opóźnienie z uwagi na biurokratyczne kwestie niezależne od nas. Obecnie realizujemy kontrakt w Tanzanii, gdzie spodziewamy się jeszcze ponad 131 mln zł wpływów. Będę one widoczne w wynikach III i IV kwartału, a jego zakończenie planowane jest na I połowę przyszłego roku. Z kolei pierwsze przychody z kontraktu zambijskiego opiewającego na 100 mln USD powinny się pojawić na przełomie lat 2017 i 2018. Jeśli chodzi o tegoroczne przychody z rynku krajowego, spodziewamy się ich stabilizacji z szansą na niewielki wzrost w relacji do 2016 r.
Znaczącą część przychodów Ursusa generują przychody z eksportu. Jak wyglądają wasze plany ekspansji na zagranicznych rynkach?
Pracujemy nad pozyskaniem kolejnych zleceń na kontynencie afrykańskim, gdzie dostrzegamy duże możliwości rozwoju. Najbardziej zaawansowane rozmowy prowadzimy w Algierii, Namibii oraz Afryce Zachodniej. Nawiązaliśmy na tych rynkach relacje biznesowe z lokalnymi partnerami, co przyczyniło się do podpisania pierwszych umów o współpracy.
Oprócz rynku afrykańskiego chcemy zwiększyć obecność na europejskich rynkach. Europa Zachodnia i Europa Południowa są rynkami, gdzie chcemy rozwijać sprzedaż ciągników. Zdajemy sobie sprawę, że są to rynki bardzo konkurencyjne. Dlatego chcemy tam zaistnieć, oferując dobry stosunek ceny do oferowanej jakości. Wyniki sprzedaży naszych ciągników na rynku niemieckim wskazują, że jesteśmy w stanie powalczyć w tym segmencie na rozwiniętych rynkach.
Afrykańskie kontrakty są rozliczane w dolarze. Tymczasem w tym roku amerykańska waluta znacząco się osłabiła względem złotego. Czy w jakiś sposób zabezpieczacie się przed niekorzystnymi zmianami kursów walutowych?
Częściowo wykorzystujemy hedging naturalny, gdyż część zakupów dokonywana jest w walucie amerykańskiej. Jednak nie pokrywa on w całości wpływów z afrykańskich kontraktów.
Spadek wartości dolara względem złotego nie wpływa pozytywnie na realizowane przychody, ale nie chcemy sięgać po ryzykowne opcje walutowe i w dalszym ciągu jesteśmy w stanie osiągać wysokie marże z umów.
Inwestujecie w rozwój segmentu miejskich autobusów elektrycznych. Jak sobie radzi ta część biznesu grupy?
Tym segmentem zajmuje się u nas Ursus Bus. To spółka na wczesnym etapie rozwoju, która prowadzi działalność dopiero trzeci rok. Jesteśmy zadowoleni z jej dotychczasowego rozwoju. Startujemy w wielu przetargach i mamy już portfel zamówień na 40 mln zł, na który składają się umowy z Łomiankami, Środą Śląską i Lublinem. Zrealizowaliśmy już kontrakty dla Lublina i Torunia.
Kiedy Ursus Bus zacznie na siebie zarabiać? Czy będzie to możliwe już w tym roku czy w dłuższej perspektywie?
Ursus Bus obciąża wyniki całej grupy, ponieważ ta część biznesu nie jest jeszcze rentowna z uwagi na stosunkowo niewielką skalę działalności spółki i ponoszone koszty związane z podniesieniem poziomu innowacyjności rozwiązań. Traktujemy tę spółkę jako inwestycję z dużym potencjałem, która wraz z realizacją kolejnych zamówień będzie wypracowywała coraz lepsze przychody i wyniki. Realizacja obecnego portfela zleceń powinna doprowadzić do zakończenia tego roku przez Ursus Bus w okolicach zera pod względem zysku netto. W kolejnym roku może się pojawić zysk na tym poziomie.
Kiedy pojawią się przychody z kontraktów na miejskie autobusy elektryczne?
Zrealizowaliśmy niedawno dostawę dziesięciu autobusów elektrycznych dla Warszawy. Jeśli chodzi o miejskie autobusy elektryczne, na nasz portfel zamówień składają się kontrakty o wartości około 40 mln zł. Są to umowy z Łomiankami, Środą Śląską i Lublinem. Część przychodów z tych umów pojawi się w II półroczu.
Jakie są szanse na wygraną w kolejnych przetargach?
Spodziewamy się podpisania umowy z Zieloną Górą o wartości około 100 mln zł na dostawę 47 autobusów, która będzie realizowana w przyszłym roku. Jednocześnie startujemy w przetargach organizowanych w innych miastach.
Jak wygląda realizacja planów inwestycyjnych spółki przewidzianych na ten rok?
Na 2017 r. mieliśmy zaplanowane wydatki inwestycyjne w kwocie 35 mln zł, z czego w I półroczu wydaliśmy nieco ponad 20 proc. tej kwoty. W II półroczu poziom wydatków zapewne będzie większy, ale część inwestycji prawdopodobnie przesunie się na kolejny rok. Dużą część wydatków pochłaniają koszty związane z budową prototypów i homologacją nowych maszyn, tak by spełniały m.in. zmieniające się normy emisji spalin. W planach mamy również zakup parku maszynowego do nowej linii montażowej ciągników i maszyn. Realizacja tegorocznych planów inwestycyjnych jest uzależniona od dostępu do kapitału obrotowego, więc część inwestycji możemy bez żadnej szkody dla spółki przenieść na kolejny rok. Jednocześnie część kosztów ponosimy w związku z przeniesieniem produkcji z Dobrego Miasta do Lublina. Proces ten powinien się zakończyć do końca 2018 r. W przyszłym roku planowane nakłady inwestycyjne będą zbliżone do kwoty przewidzianej na ten rok, czyli około 35 mln zł.
W planach Ursusa jest uruchomienie produkcji elektrycznego samochodu dostawczego. Na jakim etapie realizacji jest ten projekt?
Pierwszy model studyjny tego pojazdu pokazaliśmy na targach w Hanowerze. Obecnie przygotowujemy prototyp, który planujemy pokazać na przełomie września i października. Potem planujemy kilka sztuk przetestować i sprawdzić, jak sobie poradzą w realnych warunkach w jednej ze współpracujących z nami firm. W kolejnym etapie będziemy się starać uzyskać homologację na ten pojazd. Od tego będzie w dużej mierze zależało, jak szybko będziemy mogli uruchomić produkcję. Zakładamy, że to nastąpi najwcześniej w II kwartale przyszłego roku.
Czy jest jakieś zainteresowanie tym pojazdem na rynku?
Jest duże zainteresowanie, głównie podmiotów instytucjonalnych. Przeprowadziliśmy już kilka rozmów i mamy już wstępne deklaracje zamówień. Liczymy, że pojawienie się prototypu jesienią zwiększy dodatkowo zainteresowanie naszym produktem.