W poniedziałek rano (godz. 8:20) EURPLN rośnie do 4,3250, ale USDPLN przebija 3,74 w ślad za spadającym EURUSD (1,1560). Na globalnych rynkach dominuje podejście risk-off (ucieczki od ryzyka) po nerwowych doniesieniach z rynku ropy (Arabia Saudyjska zamknęła rurociąg East-West Pipeline po ataku irackich dronów), co jeszcze bardziej podbija "inflacyjną psychozę" na rynkach i rzutuje na kontekst nadchodzącego posiedzenia FED. Po danych o inflacji PPI i CPI z USA w zeszłym tygodniu, które wypadły nieco powyżej prognoz, w górę poszły oczekiwania, co do podwyżki stóp - obecnie rynek wycenia je na poziomie 87 proc. (model CME FED Watch). Niewykluczone, że rynek zaczyna bardziej obawiać się nie tylko faktu samego zacieśnienia, ale tego, że nie będzie ono tylko "dostosowaniem", a początkiem cyklu. Zwłaszcza, że "jastrzębie" sygnały po ruchu w miniony czwartek płyną chociażby z ECB. Seria podwyżek stóp przez FED byłaby w tym momencie czymś, co wymusi wyraźniejsze ruchy na wielu klasach aktywów.

Na krajowym podwórku jesteśmy po posiedzeniu RPP (w zeszłym tygodniu), które pokazało, że "gołębie" oczekiwania całkowicie wyparowały. Ze słów prezesa Glapińskiego wynika, że decydenci są gotowi na wszystkie możliwości w nadchodzących tygodniach (podbicie "jastrzębich" akcentów). Dla złotego to jednak wiele nie znaczy - w takiej sytuacji jak teraz (globalny risk-off) możemy jedynie spekulować o skali jego osłabienia.

Wykres dzienny EURPLN

Wykres dzienny EURPLN

Foto: DM BOŚ

Techniczne ujęcie EURPLN wskazuje na mocne opory przy 4,3400-4,3450. Z kolei dla USDPLN pokonanie oporu przy 3,75 może być kwestią najbliższych godzin. To otworzy pole do ruchu w stronę okolic 3,80 w kolejnych dniach.

Wykres dzienny USDPLN

Wykres dzienny USDPLN

Foto: DM BOŚ

Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ