Walutowy rollercoaster

Niezwykle ciekawe wydarzenia obserwujemy w ostatnich tygodniach na rynku walutowym. Dolar króluje, będąc bez dwóch zdań najmocniejszą walutą świata.

Publikacja: 07.10.2022 21:00

Damian Rosiński, makler, Dom Maklerski AFS

Damian Rosiński, makler, Dom Maklerski AFS

Foto: parkiet.tv

W tym samym czasie jego odpowiedniki z koszyka G5/G10 doznają silnej przeceny. Co ciekawe, waluty gospodarek wschodzących (EM), wsparte rozsądną polityką pieniężną, znajdują wsparcie. Postaram się przybliżyć co ciekawsze zdarzenia z rynku FX z końca września oraz wyjaśnić ich naturę i charakter. Pokuszę się też o krótką, subiektywną ocenę możliwego zachowania kilku walut w przyszłości.

Zaczęło się dość standardowo. W ślad za kolejną podwyżką stóp procentowych amerykańskiej Rezerwy Federalnej o 75 pkt baz. na posiedzeniu 21 września (do przedziału 3–3,25 proc.) dolar, wzorem kilku poprzednich podobnych decyzji, wyraźnie zyskał na wartości. Choć decyzja była zgodna z oczekiwaniami, dolar pogłębił wcześniejsze zyski. Przyzwyczailiśmy się już do tego.

Zaraz potem obradował Szwajcarski Bank Centralny (SNB). Komitet zdecydował o kolejnej podwyżce stóp procentowych o 75 pkt baz., do 0,5 proc. Oprocentowanie w Szwajcarii wzrosło tym samym powyżej 0 proc. po raz pierwszy od 2011 r. Choć i ta decyzja była w zasadzie zgodna z oczekiwaniami, reakcją rynku było... wyraźne osłabienie franka.

Rzecz w tym, że SNB dokonuje przeglądu polityki pieniężnej niezwykle rzadko, zaledwie cztery razy w roku. Następne posiedzenie SNB odbędzie się dopiero za trzy miesiące, w połowie grudnia. Do tego czasu zarówno Fed, jak i EBC będą obradować jeszcze pod koniec października. A jak wiadomo, dziać się ze stopami może wiele. Z tego powodu wielu graczy dopuszczało wariant, że SNB nie wpisze się w oczekiwania większości ekonomistów i ponownie zaskoczy mocniejszym ruchem stóp w górę, o 100 pkt baz., by zgodnie z przyjętą strategią chronić walutę przed osłabieniem. Spadek notowań franka okazał się finalnie krótkotrwały. Po jednym–dwóch dniach frank powrócił w relacji do większości głównych walut (z wyjątkiem dolara USA) do wycen sprzed decyzji SNB. Zmienność pozostaje duża. Niezmiennie jednak rysują się przed nim dobre perspektywy.

W znacznie gorszej sytuacji pod tym względem jest Japonia. Jen szybko traci na wartości od sześciu miesięcy. Nie tylko nie ma on wsparcia polityki pieniężnej (Bank Japonii jako jedyny z grupy kluczowych państw nie podniósł jeszcze stóp procentowych; utrzymuje je na poziomie -0,1 proc.), ale też japońska gospodarka doznaje gwałtownego pogorszenia salda rachunku obrotów bieżących. To ze względu na podrożenie importowanych surowców i spadek popytu na produkty eksportowe m.in. słabnących Chin. By wstrzymać deprecjację, władze w Tokio zdecydowały się na interwencję walutową. Stało się to po raz pierwszy od 25 lat. Gdy kurs jena do dolara obierał drogę w kierunku psychologicznej bariery 150, rząd sprzedał duże ilości środków z rezerw walutowych.

Na razie udaje się utrzymywać kurs USD/JPY poniżej poziomu 145. Rezerwy walutowe Japonii szacowane są na ok. 20 proc. PKB. To sporo. Nie jest to jednak kwota porażająca w relacji do obrotów na rynku FX i działań dziesiątek tysięcy spekulantów. Tym bardziej że japońska waluta nie ma oparcia ani w fundamentach, ani we wspomnianej polityce pieniężnej. Kraj ma spore ilości amerykańskich obligacji. Ich ewentualna sprzedaż, by zdobyć waluty potrzebne do interwencji, może nakręcać błędne koło. Pozbycie się papierów podwyższy ich rentowność, co wesprze dolara, a tym samym zwiększy presję na wzrost kursu USD/JPY. Bez zwrotu w polityce pieniężnej Banku Japonii trwałe wstrzymanie przeceny jena będzie trudne do osiągnięcia.

Wreszcie funt. Tu wydarzenia nabrały niezwykłej dynamiki po ogłoszeniu przez nowy rząd premier Liz Truss planów obniżek podatków i wsparcia następstw kryzysu energetycznego. Pomysł fiskalnego rozpasania zdecydowanie nie przypadł do gustu inwestorom. Stwarza zagrożenie rozdmuchania inflacji i oczekiwań co do podwyżek cen dóbr i usług, a co za tym idzie – wydłużenia powrotu gospodarki do równowagi. Nie dziwi więc silna wyprzedaż brytyjskich obligacji skarbowych, najmocniejsza przecena funta od kryzysu finansowego i wyrównanie 40-letnich dołków w relacji do dolara.

Sytuacja funta jest, i jeszcze jakiś czas zapewne pozostanie, trudna. Ale nie jest beznadziejna. Uważam, że w średnim terminie szterling nie jest na straconej pozycji względem jena, walut z Antypodów, Skandynawii, naszego regionu czy nawet euro. Będzie miał natomiast duże problemy z odrobieniem strat w relacji do amerykańskiego i kanadyjskiego dolara, franka szwajcarskiego czy mocniejszych walut emerging markets.

Felietony
Półregulacyjna rola państwa
Felietony
Czy spółka celowa powołana w wykonaniu umowy PPP jest nią związana?
Felietony
Analiza emitenta – ważne nie tylko finanse
Felietony
LPP a sprawa ESG
Felietony
To larum grają? Czy tylko chichot historii?
Felietony
Co dalej z branżą IT?