Reklama

Jak fundusze ETF zmieniają warszawską giełdę

2025 r. był rekordowy dla polskiego rynku ETF-ów. Aktywa pod zarządzaniem wzrosły o prawie 90 proc., przekraczając próg 2 mld zł, a roczny wolumen obrotu osiągnął blisko 3,5 mld zł, czyli o 120 proc. więcej niż w roku poprzednim, przy około 700 000 transakcji. Same te liczby potwierdzają, że ETF-ów nie można już ignorować na polskim rynku kapitałowym.

Publikacja: 03.02.2026 06:00

Roy Regev, członek zarządu, Beta TFI

Roy Regev, członek zarządu, Beta TFI

Foto: materiały prasowe

Jednak skupianie się wyłącznie na sukcesie samych funduszy ETF pomija ważniejszy aspekt. Prawdziwą historią nie jest to, jak wielki sukces odniosły fundusze ETF, ale to, co ten sukces oznacza dla GPW.

Przez lata polski rynek akcji borykał się z ciągłym wycofywaniem się inwestorów detalicznych, co spowodowało, że działalność handlowa była zdominowana przez inwestorów zagranicznych.

ETF-y zaczęły odwracać tę tendencję. W 2025 r. dziesiątki tysięcy nowych inwestorów indywidualnych uzyskało ekspozycję na polską gospodarkę poprzez fundusze giełdowe, w szczególności poprzez fundusze ETF notowane na GPW. Zmiana ta jest już widoczna w danych: napływy do polskich funduszy ETF były bardzo pozytywne, podczas gdy tradycyjne krajowe fundusze akcyjne nadal odnotowywały odpływy netto.

Inwestorzy detaliczni są motorem wzrostu każdego rozwiniętego rynku kapitałowego. Ich powrót na GPW jest nie tylko zachęcający, ale także strategicznie istotny dla długoterminowej kondycji polskiego ekosystemu finansowego. Polscy inwestorzy mogą już uzyskać ekspozycję na wiodące polskie i światowe indeksy poprzez fundusze ETF przy opłatach za zarządzanie znacznie niższych niż te, które zazwyczaj pobierają tradycyjne fundusze inwestycyjne. Międzynarodowe doświadczenia pokazują, że wraz z rozwojem rynku ETF-ów w Polsce presja konkurencji spowoduje ogólny spadek opłat w całej branży zarządzania aktywami, obniżając opłaty za aktywne zarządzanie funduszami średnio o około 50 proc. Łączne oszczędności dla polskich inwestorów mogą wynieść dziesiątki milionów złotych rocznie.

Jedną z najbardziej namacalnych korzyści, jakie fundusze ETF przyniosły GPW, jest wyraźna poprawa płynności, zwłaszcza w segmentach, które historycznie cierpiały z powodu niskiego obrotu.

Reklama
Reklama

W ostatnich tygodniach obrót ETF-ami śledzącymi indeks sWIG80 stanowił czasami ponad 10 proc. całkowitego obrotu składników bazowego indeksu. Jest to przełomowe osiągnięcie. Każdy zakup lub sprzedaż pojedynczej jednostki ETF-u automatycznie przekłada się na zlecenia dotyczące dziesiątek akcji, co znacznie poprawia płynność, szczególnie w przypadku najmniejszych spółek.

Dla giełdy i spółek notowanych na giełdzie ma to ogromne znaczenie. Lepsza płynność oznacza lepsze ustalanie cen, większe zaufanie inwestorów i bardziej atrakcyjne środowisko zarówno dla obrotu wtórnego, jak i przyszłych notowań.

Wyższe wolumeny obrotu naturalnie prowadzą do węższych spreadów między ceną kupna a ceną sprzedaży, a fundusze ETF wzmacniają ten efekt. Jeszcze kilka lat temu mało kto wyobrażał sobie, że inwestorzy mogą uzyskać ekspozycję na 40 akcji spółek o średniej kapitalizacji lub 80 akcji spółek o małej kapitalizacji przy spreadach poniżej 0,5 proc. przy wykorzystaniu funduszu ETF.

Ponieważ obrót ETF prowadzony przez inwestorów koncentruje płynność w jednym instrumencie, spready na samym ETF-ie są często węższe niż spready na akcjach bazowych. Powoduje to bezpośrednie obniżenie kosztów transakcyjnych zarówno dla inwestorów detalicznych, jak i instytucjonalnych, poprawiając ogólną efektywność polskiego rynku.

ETF-y zmieniają również strategiczne pozycjonowanie GPW. Krok po kroku Giełda staje się finansowym supermarketem, w którym inwestorzy mają dostęp nie tylko do polskich akcji, ale także do wiodących światowych indeksów, takich jak S&P 500, Nasdaq 100, MSCI i innych – wszystko w lokalnej walucie, w lokalnych godzinach handlu i bez bezpośredniej ekspozycji walutowej.

Rozwój ten wzmacnia pozycję krajowych brokerów, poprawia wygodę inwestorów i utrzymuje kapitał w lokalnej infrastrukturze rynkowej. Dla coraz większej liczby inwestorów GPW nie jest już tylko krajową giełdą akcji, ale prawdziwą bramą do rynków światowych.

Reklama
Reklama

Poprawa płynności, szerszy udział inwestorów i wyższe wyceny stanowią niezbędną podstawę dla kolejnego logicznego kroku: powrotu wielu wysokiej jakości ofert publicznych, w tym małych i średnich przedsiębiorstw.

Kiedy właściciele firm dostrzegają, że włączenie do indeksu może zapewnić płynność, wsparcie wyceny i lepszą rozpoznawalność, notowania stają się bardziej atrakcyjne. Nietrudno wyobrazić sobie niedaleką przyszłość, w której firmy z dumą reklamują swoje włączenie do indeksów takich jak mWIG40 lub sWIG80 jako znak wiarygodności i sukcesu.

Na rynkach podobnych do polskiego inwestorzy instytucjonalni mają około 10–15 proc. udziałów w krajowych funduszach ETF. W Polsce odsetek ten pozostaje znacznie niższy. Fundusze ETF oferują jednak instytucjom dokładnie to, czego potrzebują: sprawny dostęp do mniejszych segmentów rynku, szybkie wejście i wyjście oraz opłacalną konstrukcję portfela.

Większy udział instytucji w polskich funduszach ETF działałby jak multiplikator siły – jeszcze bardziej zmniejszając spready, zwiększając płynność i czyniąc GPW bardziej atrakcyjną zarówno dla emitentów, jak i inwestorów. Jest to sytuacja korzystna dla wszystkich stron: instytucji, giełdy i całej gospodarki.

Podsumowując, sukces ETF-ów w Polsce nie jest już tylko trendem, ale zmianą strukturalną. Jednak jego prawdziwe znaczenie nie polega wyłącznie na wzroście aktywów. ETF-y wzmacniają fundamenty samej Giełdy: przyciągają inwestorów, poprawiają płynność, obniżają koszty i przekształcają GPW w konkurencyjny i kompleksowy rynek.

Felietony
Kto zastąpi „Pana za późno”
Felietony
Dekada delistingów – debiuty
Felietony
Globalizacja po przejściach
Felietony
Słowo roku na rynku kapitałowym
Felietony
Sukcesja po polsku
Felietony
Dekada delistingów – problem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama