[srodtytul][link=http://blog.parkiet.com/morawski/2011/01/03/pochwala-kapitalizmu/]Komentuj na blogu[/link][/srodtytul]
Krzyk pozostałych, nawet licznych. lecz pojedynczych, nie zostanie usłyszany.Młodzi nie myślą o tym, że bez reformy systemu ich emerytury w przyszłości będą mizerne. Inwestorzy giełdowi nie myślą o tym, że bez środków obowiązkowo przekazywanych na OFE, nasza giełda może być słabsza. Zwłaszcza ci, którzy sami próbują lokować swoje oszczędności z nadzieją zbudowania portfela na przyszłość. Przedsiębiorcy nie dostrzegają, że nasze oszczędności, także te na przyszłość, napędzają gospodarkę opartą na kapitale i stabilizują ją. Politycy nie myślą... bo są tylko politykami, a dla nich przyszłość to tylko kolejne wybory.
Ucząc się w młodości dwóch przedmiotów z prawdziwą satysfakcją – ekonomii i geografii – zapamiętałem, że im kraj jest bogatszy, tym mniejsza jest skłonność jego obywateli do posiadania potomstwa. Tak było zawsze i tak będzie, bez względu na to, czy okresowo występują mody na rodzenie dzieci. Systemy emerytalne oparte na założeniu, że wszyscy będą mieli trójkę maluchów są utopią. Więc utopią jest myślenie, że w przyszłości emeryturę wypłaci nam ZUS. Bo ZUS to zawsze ci, którzy właśnie pracują. I płacą składki, podatki... Przestańmy więc wierzyć w utopię i zacznijmy myśleć. O prawdziwym oszczędzaniu opartym na cyklicznym rozwoju gospodarki kapitalistycznej.
Czy to zdanie brzmi, jak zdanie wypowiedziane przez gospodarczego doktrynera? Tak. Przyznaję, że tak brzmi. Ale jak inaczej oszczędzać, jak nie ufając w coś, co rozwija się ciągle i od setek lat. Przeżywa kryzysy i rozkwity, doznaje porażek i zwycięstw, lecz trwa, trwa i trwa, cały czas tworząc, przez swoje mechanizmy, rozwój i wspólny dobrobyt.Ostatnie lata pokazały, że na świecie nie ma nic idealnego. Krach na giełdach i w światowych finansach udowodnił, że nawet instytucjom, do których powinniśmy mieć zaufanie, musimy patrzeć na ręce. Nie oznacza to jednak, by te ręce im obcinać. I nawoływać z rewolucyjnym zacięciem do sprawiedliwości rozumianej czasem nie inaczej, jak „urawniłowka”.
Plan lokowania naszych oszczędności w ZUS, plan wypuszczania obligacji emerytalnych, plan, abyśmy cofnęli się 20 lat, jest utopijny, bo zakłada, że administracja, rząd i państwo załatwią za nas wszystkie problemy, zgodnie z hasłem „jakoś to będzie”. W przyszłości. Kiedyś. Może. Wcale?
Trudno jest w krótkim felietonie wykrzyczeć wszystkie argumenty za tym, że istniejący system emerytalny powinien być korygowany, lecz i cały czas konsekwentnie rozwijany. Nasze pieniądze należy inwestować w giełdę, w gospodarkę, w produkcję, we wzrost. W kapitał! A nie w papiery rządowe, rządowe fundusze, rządowe gwarancje. Praktyka pokazuje, że władza często jako emanacja milczącej większości przejada nasze pieniądze w imię spokoju społecznego i bieżącej polityki. Uwolnijmy się więc od takiego myślenia. Na przyszłość i dla naszego dobra. Bo to nie władza wypłaca nasze emerytury, lecz gospodarka. Zawsze, pośrednio, gospodarka!
A jeśli mówimy o gospodarce, to pamiętajmy, że jej syntetyczną emanacją, a przy tym uproszczonym barometrem, jest giełda. Giełda, na której, wbrew pozorom, zawsze łatwiej i bezpieczniej było inwestować długookresowo. Łatwiej i bezpieczniej niż w złoto, waluty, ropę czy diamenty. Giełda – duża, silna, zróżnicowana, nowoczesna – będzie zawsze bardziej bezpieczna, choć jest wymagająca. To poprzez nią inwestujemy w gospodarkę rozumianą jako zbiorowość, a nie rozumianą jako kilka prostych parametrów. Takich jak kurs złota, waluty czy ropy. Możemy teoretycznie rozważać, że lepiej by było, żeby nasze oszczędności na przyszłość ulokować w błyszczących sztabkach i zakopać gdzieś, gdzie nikt nie będzie miał do nich dostępu. Tylko że taka lokata nie napędza gospodarki i nie daje jej paliwa do wzrostu. Jeśli chcemy mieć wyższe emerytury, musimy lokować we wzrost. A to oznacza, że nie możemy ignorować gospodarki i najbardziej popularnego sposobu inwestowania w nią, czyli giełdy.
I aż się chce w tym miejscu powiedzieć: – Giełda, idioto!