Jak słyszy pan „OZE – sroze” i „wracamy do węgla” to…?
Zadajecie panowie to pytanie właścicielowi domowej fotowoltaiki. Ja się cieszę z mojej własnej instalacji i korzyści, które mi przynosi.
I nie będzie pan jej demontował?
Nie mam zamiaru. Ona mi służy. Osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś, kto akurat skorzystał z mechanizmu dopłat, będzie podejmował decyzję o zdjęciu instalacji. Oczywiście, to nie ma nic wspólnego z ilością węgla, jaką zużywamy. Mówimy o elemencie, który jest istotny z szerszego punktu widzenia. Stworzono w tym kraju warunki, aby klient mógł sobie sam wyprodukować pewną ilość energii, o którą może sobie zmniejszyć rachunek za prąd. To rozwiązanie zdecydowanie na korzyść klienta i należy to tylko uszanować.
Obok OZE i węgla jest jeszcze jedna kwestia, o wiele poważniejsza. System ETS regulujący uprawnienia do emisji CO2 powinien być zmieniony czy zawieszony?
Pierwotnie system ETS miał być impulsem, który zachęci nas do szukania tańszej, czystszej energii i rozwoju OZE. Z drugiej strony musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ETS w dzisiejszej formie spełnia tę funkcję czy też nie…
… a spełnia?
Jeśli ETS miał skłonić nas do przejścia na OZE, to w tym aspekcie spełnił swoją rolę. OZE jest elementem biznesu. Ten cel został w dużej mierze osiągnięty, OZE w energetyce rozwinęło się na szeroką skalę i dalej się rozwija.
Wobec tego zmiana czy zawieszenie systemu ETS?
Moim zdaniem główne cele ETS się już spełniły i teraz wymaga on unowocześnień i znaczących zmian. W mechanizmie ETS jest sporo spekulacji, która nie służy naszym gospodarkom. Oczywiście, z punktu widzenia samej PGE, gdyby ETS zniknął, to byłaby to dla nas bardzo korzystna sytuacja, bo każdego roku kupujemy uprawnienia za 20-25 mld zł. Te środki moglibyśmy przeznaczyć na szybszą transformację grupy. Natomiast to jest moim zdaniem nierealne, ale na korektę tego systemu jest duża szansa.