Zapał do zakupów inwestorów handlujących na warszawskiej giełdzie nie gaśnie, co przekłada się na kontynuację dobrej passy krajowych indeksów. W poniedziałek na nowe szczyty wszech czasów zostały wyniesione WIG, WIG20 i mWIG40.

Foto: Parkiet

Sypnęło rekordami na giełdzie

To, że szeroki wskaźnik WIG od dłuższego czasu śrubuje rekordy, inwestorzy handlujący na krajowym rynku akcji zdążyli się już przyzwyczaić. Mimo ustanowienia nowego szczytu wszech czasów na poziomie ponad 148 tys. pkt,  podczas poniedziałkowej sesji cała uwaga rynku była skupiona na indeksie największych spółek WIG20, który po blisko 20 latach wspinaczki w końcu uporał się ze szczytem hossy z 2007 r. (3940,53 pkt) i ustanowił nowe historyczne maksimum, osiągając poziom 3963 pkt. To zasługuje na szczególne uznanie, ponieważ WIG20 ma bardziej pod górkę, ponieważ jest indeksem cenowym, podczas gdy WIG uwzględnia wypłacane dywidendy. Dlatego szeroki rynek na pobicie szczytu z 2007 r. potrzebował jedynie nieco ponad 10 lat, a jego obecna wartość już dwukrotnie przewyższa poziom sprzed 19 lat. Licząc od początku tej hossy stopa zwrotu to 224 proc., podczas gdy wskaźnik największych firm od dołka z jesieni 2022 r. zyskał około 190 proc. To jednak nie koniec dobrych wieści z krajowego parkietu. Kolejnym rekordem wszech czasów może pochwalić się również indeks mWIG40, który w tym roku pozytywnie wyróżnia się na tle pozostałych wskaźników. W połowie lipca po raz pierwszy w historii przełamał barierę 10 tys. pkt i śrubuje kolejne rekordy. Segment spółek o średniej kapitalizacji może się pochwalić już blisko 26-proc. stopą zwrotu od początku roku, wyprzedzając pod tym względem niedawno indeks WIG20.

Popyt na polskie akcje nie słabnie

Korzystanie z niesłabnącego popytu, głównie inwestorów zagranicznych patrzących od dłuższego czasu łaskawym okiem na polskie akcje, sprawia, że wyceny zdecydowanej większości największych krajowych firm  pną się w górę. Niemal od początku hossy główną lokomotywą są banki, które należą do ulubionych spółek, jednocześnie przemawiają za nimi solidne fundamenty, jak np. poprawiające się wyniki i atrakcyjne dywidendy. Do tego sektor jest największym beneficjentem wzrostu zainteresowania naszym rynkiem inwestorów zagranicznych. Porównanie stóp zwrotu od początku trwającej hossy pokazuje, że akcje przedstawicieli sektora bankowego przyniosły ich posiadaczom największe zyski, wypracowując trzycyfrowe stopy zwrotu.  Najwięcej można było zarobić na papierach mBanku, których notowania poszybowały w górę o ponad 650 proc.

Czytaj więcej

"To ważny moment". Prezes GPW komentuje rekord WIG20

Istotną siłą krajowego rynku jest Orlen, którego w bieżącym roku akcje kontynuowały zeszłoroczny rajd, przynosząc od początku hossy prawie 270 proc. zysku. Jednocześnie płocki koncern umocnił się na pozycji najbardziej wartościowej spółki z warszawskiego parkietu, osiągając w ostatnich dniach rekordową wycenę sięgającą blisko 180 mld zł.  Kluczowym czynnikiem wspierającym notowania w 2026 r. okazała się wojna na Bliskim Wschodzie, która wywołała wstrząs na rynku surowców energetycznych. Orlen był jednym z beneficjentów efektownych zwyżek cen ropy naftowej i gazu. Zwyżki przekraczające stopę zwrotu WIG20  w trakcie tej hossy zdołały wypracować także akcje PZU, Tauronu, KGHM, LPP, Grupy Kęty i Budimeksu.

Foto: Parkiet

Czy dobra passa spółek z indeksu WIG20 będzie kontynuowana, a WIG20 przebije okrągły poziom 4 tys. pkt? Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego w Ipopemie Private Investments, uważa, że krajowe indeksy mają korzystne warunki do kontynuacji wspinaczki i wyznaczenia nowych szczytów hossy. – Wzrost aktywności inwestorów zagranicznych wspiera notowania WIG20, co może sygnalizować pozycjonowanie się pod pozytywne rozstrzygnięcie w kwestii OKI, nastawienia inwestorów do regionu czy rotacji do rynków wschodzących. Pokonanie szczytu wszech czasów z 2007 r. przez  WIG20 sprzyja testowi 4 tys. pkt, co powinno wspierać nastawienie do mWIG40 i słabszego ostatnio sWIG80. Rozpoczynający się sezon publikacji wyników będzie weryfikacją fundamentalnego nastawienia do spółek, przy czym największy potencjał do zaskoczeń może wystąpić w segmencie małych spółek - uważa.  Jednocześnie nadal widzi potencjał w akcjach największych firm. - Dobre światowe nastawienie do banków sprzyja indeksowi WIG-banki, wysokie marże na benzynie, ON i wysokie notowania gazu ziemnego sprzyjają Orlenowi. Wysokie ceny energii elektrycznej wspierają PGE, natomiast języczkiem u wagi będzie zachowanie Allegro (wyniki za II kwartał, GMV i rozmowy z InPostem), KGHM (przełożenie cen miedzi i srebra na wyniki finansowe), CD Projekt (targi Gamescom), LPP i Modivo (wyniki za II kwartał i oczekiwania na kolejne okresy) – wskazuje. - Ożywienie się rynku wezwań po cenach zbliżonych do rekordowych wycen na giełdzie czy wstępne symptomy ożywienia rynku pierwotnego wraz z poprawą salda napływów do funduszy akcji polskich tworzą obraz odradzającego się polskiego rynku kapitałowego po latach niskich czy skrajnie  niskich wycen. Strukturalnym wsparciem będzie perspektywa napływu środków z tytułu OKI, choć zagrożeniem i szansą jest potencjalna eskalacja wojny w Ukrainie – podkreśla Kozłowski.

Czytaj więcej

Eksperci wierzą w kontynuację hossy zarówno na GPW, jak i na Wall Street

Końca hossy nie widać

Trwający już blisko 46 miesięcy trend wzrostowy na krajowym rynku akcji prezentuje się już całkiem okazale, jeśli porównamy go z pięcioma poprzednimi rynkami byka, których doświadczyli inwestorzy warszawskiej giełdy od początku tego wieku. Obecna hossa (licząc od dołka indeksu WIG z października 2022 r.) jest już drugą najdłuższą ze wszystkich poprzednich. Najdłuższa była „funduszowa” hossa lat 2002-2007, gdy trend wzrostowy głównego indeksu utrzymał się przez prawie 59 miesięcy. Jednocześnie dorobek obecnej hossy, mierzony stopą zwrotu indeksu WIG, prezentuje się już całkiem okazale. Na tle poprzednich osiągnięć zwyżka wypracowana przez szeroki rynek, wynosząca około 225 proc. (licząc od szczytu wszech czasów wynoszącego nieco ponad 148 tys. pkt) jest już tylko słabsza od rewelacyjnego wyniku, który rynkowi udało się osiągnąć w trakcie wspomnianej hossy 2002-2007, gdy WIG poszybował w górę o 433 proc. Rynek potrzebował na to jednak niemal pięciu pełnych lat.  Aby ten wynik pobić, indeks WIG musiałby jednak wspiąć się co najmniej do poziomu niemal 245 tys. pkt, co wydaje się być raczej poza zasięgiem możliwości naszego parkietu w trakcie trwającego trendu.

Foto: Parkiet

 

Na tle zagranicznych rynków akcji hossa w Warszawie jest bardziej efektowna

Trwający od października 2022 r. trend wzrostowy indeksów polskiego rynku akcji nie byłby możliwy bez wsparcia zagranicznych parkietów. Krajowa hossa jest w dużej mierze efektem sprzyjających globalnych nastrojów, które mimo zawirowań geopolitycznych w różnych częściach świata utrzymały się, stanowiąc paliwo do kontynuacji zwyżek na giełdach. Choć globalna hossa rozpoczęła się niemal w tym samym czasie, co w Polsce, to stopy zwrotu indeksów warszawskiej giełdy prezentują się bardziej okazale niż wyniki wypracowane przez rozwinięte rynki akcji. Duża w tym zasługa zeszłorocznej fali zwyżek (WIG zyskał ponad 47 proc.). Tempo wzrostów na krajowej giełdzie wyraźnie przyspieszyło w 2025 roku, m.in. za sprawą wzrostu zainteresowania globalnego kapitału rynkami wschodzącymi, które w poprzednich latach pozostawały w tyle. Sprzyjało temu osłabienie dolara na globalnym rynku, co jest w dużej mierze efektem polityki prowadzonej przez Donalda Trumpa. To przełożyło się na większe napływy kapitału, których jednym z głównych beneficjentów były polskie akcje. Ze względu na spadek zaufania do nowej amerykańskiej administracji kapitał popłynął szerszym strumieniem z giełd USA do Europy, w tym do Polski.

Stopa zwrotu indeksu WIG liczona od początku tej fali hossy i wynosząca ok. 225 proc. wypada zdecydowanie bardziej okazale na tle wskaźników rozwiniętych giełd (USA i Europa Zachodnia). Z kolei wśród rynków z naszego regionu w tym okresie lepiej wypada węgierski indeks BUX, który wzrósł o niemal 280 proc. W odróżnieniu od WIG, który w 2024 r. mocno wyhamował (stopa zwrotu wyniosła zaledwie 1,4 proc.), tamtejsza giełda kontynuowała wzrosty. W tym roku także radzi sobie nieco lepiej niż rodzime wskaźniki. Co istotne, na większości pozostałych europejskich rynkach początek hossy zaczął się nieco wcześniej niż w Warszawie, jej start przypada na końcówkę września 2022 r. Warto też zauważyć, że hossa na azjatyckich giełdach czy znacznie nam bliższej giełdzie tureckiej z uwagi na istotne wpływy lokalnych czynników nie pokrywa się z okresem zwyżek w Europie i USA, stąd trudno je do siebie porównywać.