Przez długi czas w branży maklerów instytucjonalnych panował względny spokój. Jeden poważniejszy ruch wywołał jednak całą lawinę zdarzeń, która, nie wiadomo, kiedy i gdzie się zatrzyma 

Iskrą zapalną okazało się nieoczekiwane odejście Beaty Markewicz, wieloletniej szefowej maklerów w BM Pekao. Informacja ta wstrząsnęła rynkiem pod koniec 2025 r. i już wtedy była zapowiedzią kolejnych ruchów. Rynek maklerów instytucjonalnych jest bowiem dość wąski i hermetyczny i jedna zmiana zazwyczaj pociąga za sobą kolejną. Tak też się stało. BM Pekao stanęło przed zadaniem uzupełnienia wakatu. Jak informowaliśmy na łamach „Parkietu”, wybór padł na Marcina Borciucha z BM PKO BP, chociaż ani sama firma, ani Borciuch tej informacji nie potwierdzili. 

Czytaj więcej

Maklerski super transfer. Nowe szaty „króla”

Maklerska karuzela kadrowa

Borciuch formalnie z BM PKO BP ma być związany do końca marca. BM PKO BP stanęło jednak przed zadaniem znalezienia nowego pracownika. Według naszych informacji firma postanowiła ściągnąć do siebie Pawła Tofila z BM Pekao. Wygląda więc na to, że BM PKO BP „odgryzło się” BM Pekao za przeciągnięcie na swoją stronę Borciucha.

Paweł Tofil z BM Pekao związany jest od 2022 r. Wcześniej pracował m.in. w Haitong Banku. Tofil od lat jest zaliczany do czołówki maklerów instytucjonalnych w Polsce. W ostatnim rankingu maklerów „Parkietu” zajął on szóstą pozycję, a w jeszcze wcześniejszej edycji był na czwartym miejscu. Sam zainteresowany nie chciał komentować naszych ustaleń dotyczących jego transferu do BM PKO BP.

Czytaj więcej

Nowe rozdanie z rynkowymi asami w roli głównej. A to jeszcze nie koniec

Na tym jednak maklerskie szachy się nie kończą. Zespół maklerski wzmacnia także Ipopema Securities. Według naszych informacji do firmy ma dołączyć Karol Kułaj, który obecnie związany jest z mBankiem. Dla Kułaja będzie to powrót „na stare śmieci”. W przeszłości Kułaj przez prawie dziewięć lat pracował w Ipopemie. Ruch ten powoduje jednak, że teraz mBank staje przed wyzwaniem uzupełnienia wakatu. Śmiało można więc założyć, że kolejne ruchy wśród maklerów są jedynie kwestią czasu.