To, co dzieje się na rynku srebra przypomina istne szaleństwo. W ubiegłym roku cena srebra wzrosła o prawie 148 proc. W tym roku dokładamy ponad 30 proc. Granica 100 USD za uncję jest kwestią czasu?
W Chinach ta granica już padła i jeżeli mówimy o szaleństwie i o bańce to nie powinniśmy patrzeć na to, co dzieje się w Nowym Jorku czy w Londynie, tylko właśnie na Chiny, bo to tam mamy źródło niepewności tego, czy metalu wystarczy dla każdego. Tak naprawdę jednak, kiedy popatrzymy na fundamenty tego rynku, to przez wiele, wiele lat były one dokładnie takie same jak teraz, czyli mieliśmy niedobór srebra. Produkcja srebra jest też związana przede wszystkim z produkcją innych metali przemysłowych, bo srebro jest wydobywane w dużej części przy okazji wydobycia miedzi i przy okazji wydobycia niklu, ołowiu, jak również złota. Dlatego też podaż srebra niekoniecznie zależy od tego, jaki jest poziom cen. Nawet bowiem przy wysokiej cenie srebra może się po prostu nie opłacać inwestować w nowe wydobycie, które jest nastawione przede wszystkim na srebro, tylko korzystać z tego wydobycia , które jest obecne w tym momencie. Warto natomiast zwrócić uwagę też na stronę popytową. Tutaj w ostatnich latach zmieniło się kilka rzeczy, przede wszystkim po stronie Chin, które zwiększyły bardzo mocno produkcję paneli fotowoltaicznych. Mimo tego wcześniej ten element nie miał aż tak dużego wpływu na cenę. Dopiero w 2025 r., kiedy rynek zdał sobie sprawę z tego, że złoto jest już drogie, a gdzieś trzeba lokować bezpieczne aktywa, uwaga przesunęła się w kierunku srebra, ale również w stronę platyny czy palladu. Mamy więc bardzo silny popyt przemysłowy i do tego dochodzi nam jeszcze ekstremalnie mocny popyt inwestycyjny, a przecież srebro ma też zastosowanie w nowych technologiach, transformacji energetycznej czy też przy budowie centrów danych.
Wspomniałeś, że fundamenty się nie zmieniły. Owszem, w ubiegłym roku eksperci zakładali wzrosty cen srebra, tylko bardziej mówili o poziomie 50–60 USD za uncję, a nie 100 USD.
Zgadza się, ale też spojrzałbym na relację ceny złota do srebra, co jest dość popularnym wskaźnikiem. Jeszcze w ubiegłym roku znajdowaliśmy się na poziomie 100, czyli musieliśmy 100 uncji srebra płacić za jedną uncję złota. W tym momencie już mamy spadek mniej więcej o połowę, więc to też pokazuje, że ten wzrost cen srebra jest naprawdę spektakularny. Jak to wyglądało w przeszłości? Patrząc na poprzednie duże hossy metali szlachetnych, to często w przeszłości obserwowaliśmy poziom tego stosunku na poziomie 40. Dzielenie 4800 USD za uncję złota przez 40 daje 120 USD za uncję srebra. Jeżeli więc mielibyśmy kontynuować ten wzrost srebra, który jest szalony, ale wciąż poparty fundamentami, to cena docelowa może być wyznaczona właśnie przez ten wskaźnik. Wtedy moglibyśmy mówić właśnie o poziomie 120 USD za uncję. Dopiero później moglibyśmy się zastanawiać, czy dalsze wzrosty nadal są poparte fundamentami. Moim zdaniem nie doszliśmy jeszcze do momentu, w którym możemy mówić o bańce. Elementów ryzyka w otoczeniu jest naprawdę bardzo dużo i one też będą pchać ceny srebra i złota na jeszcze wyższe poziomy.
Niektórzy influencerzy finansowi już jednak zaczynają grać na spadki. Nie za wcześnie?
Ostatnio też było widać, że fundusze ETF grające na spadek się uaktywniły. Na razie jednak nie widać jakichś ekstremów, jeśli chodzi zarówno o liczbę pozycji długich po stronie spekulantów czy liczbę pozycji krótkich, co mogłoby być sygnałem zmiany nastawienia rynku i zapowiedzią większej korekty. Oczywiście, zajęcie krótkiej pozycji na samym szczycie też jest bardzo trudne. Przez to większość inwestorów traci pieniądze. Większym ryzykiem jest próbowanie rozgrywania srebra na krótko niż nawet kupowanie teraz po tych cenach, które mamy.
Teraz, jakby miała przyjść korekta spadkowa, to i pewnie ten ruch byłby dużo większy, bo wydaje się, że ta lina jest już bardzo mocno napięta.
Zdecydowanie. Kiedy przecież nie tak dawno Trump ogłosił, że nie zamierza nakładać dodatkowych ceł na metale strategiczne, w tym także na srebro, to mieliśmy spadek sięgający prawie 8 proc., podczas gdy złoto w tym samym czasie spadło o około 1 proc. Widać więc, że srebro reaguje obecnie z dużo większą siłą na informacje rynkowe. W przypadku złota też widać, że inwestorzy bardziej traktują je jako zabezpieczenie kapitału, a niekoniecznie jako szukanie wysokiej stopy zwrotu. Ci, którzy szukają wyższych zysków i są w stanie przyjąć większe ryzyko, kierują się zaś w stronę srebra.