Reklama

GPW nie powinna mieć żadnych kompleksów

Na pewno nie jest tak, że wszystko się u nas zgadza, bo wielu kwestii się przecież obawiamy. I w sumie to powinno… cieszyć. Hossy lubią wspinać się po ścianach strachu - mówi Mateusz Choromański, najlepszy makler oraz szef zespołu maklerów Santander BM, który wygrał ranking drużynowy.

Publikacja: 16.01.2026 06:00

Zespół maklerski Santander BM, który wygrał klasyfikację zespołową. Od lewej: Błażej Leśków, Alex Ka

Zespół maklerski Santander BM, który wygrał klasyfikację zespołową. Od lewej: Błażej Leśków, Alex Kamiński, Marek Wardzyński, Adam Mizera, Mateusz Choromański oraz Michał Stępkowski.

Foto: Fot. mpr

Kiedy rozmawialiśmy rok temu przy okazji rankingu maklerów mówiłeś, że jeśli pojawi się jakiś „trigger” , to może być u nas naprawdę przyjemnie. Chyba było więcej niż przyjemnie?

Zdecydowanie. Rok 2025 był trzecim najlepszym w 30-letniej historii WIG-u, jeżeli chodzi o roczną stopę zwrotu. Lepiej i to wyraźnie było tylko w latach 90., ale to dzikie początki i prehistoria. W bardziej nowożytnych dziejach GPW, czyli powiedzmy w tym wieku, WIG-owi przed 2025 r. tylko trzy razy udało się osiągnąć ponad 40-procentową stopę wzrostu. Czyli z jednej strony widzimy, że było i jest to zjawisko rzadkie, ale z drugiej jednak dziejące się co jakiś czas także i w Polsce. Nie należy podchodzić do niego w taki sposób, że jest ono zarezerwowane tylko dla jakichś innych, bardziej „atrakcyjnych” rynków niż nasz rodzimy. Wychodzi bowiem na to, że GPW nie powinna mieć żadnych kompleksów!

Jaki był ubiegły rok z perspektywy maklera? Bardziej zapamiętasz go ze względu na świetne wyniki naszych indeksów czy np. z tego, co działo się w kwietniu, kiedy zmienność wywołana tematem ceł była ogromna?

Jest na pewno wiele powodów, żeby stwierdzić, że maklersko był to piękny rok i nie zapomnimy go nigdy, jednak na plan pierwszy wysuwa się pewnie wzrost WIG-u. Dla wielu moich kolegów po fachu, w tym dla mnie, był to na pewno rok z tak wysoką stopą zwrotu, jakiej nie doświadczyliśmy odkąd pracujemy w zawodzie. I umówmy się, że aż takiej (47 proc.!) to chyba nikt nie oczekiwał po nijakim 2024 r. Jeżeli chodzi o zmienność, to niestety akurat w ostatnich latach mamy niemalże doroczne „czarnołabędzie” zdarzenia generujące gigantyczne ruchy. Mieliśmy przecież wybuch pandemii, mieliśmy wybuch wojny…

Do zapamiętania będzie na pewno to, że naszym indeksom udało się potężnie pobić te amerykańskie, ale też to, że fundamentalnie lepsze (w ocenie większości lokalnych zarządzających) mniejsze spółki wyraźnie ustąpiły miejsca w szeregu blue chips.

Czytaj więcej

Nowy „król” maklerów poprowadził też zespół do rynkowego zwycięstwa

Po tych wzrostach, których doświadczyliśmy w 2025 r., czuć zmianę „jakościową”, jeśli chodzi o kapitał handlujący na GPW? Pojawiły się nowe podmioty?

Na pewno coraz większa kapitalizacja i obroty na GPW cały czas przyciągają nowe podmioty zagraniczne. Są to najróżniejsi inwestorzy od dużych long only po najróżniejsze hedge fundy, które to też często można zaobserwować w rejestrach krótkiej sprzedaży. Z jednej strony życzylibyśmy sobie pewnie, żeby tylko ta pierwsza grupa zagranicznych inwestorów napływała na GPW, ale wiemy doskonale, że to tak nie działa i nie ma co się obrażać na takie strategie, szukające stopy zwrotu w graniu na krótko. W długim terminie fundamenty zwyciężą, a na koniec dnia takie podmioty efektywnie też przecież przyczyniają się do rozwoju rynku. Tak naprawdę, ich pojawianie się wręcz świadczy o coraz większej dojrzałości naszego parkietu.

Reklama
Reklama

Dużo jest jeszcze takich, co czekają w „blokach startowych”?

Z pewnością. Można by stwierdzić pół żartem, pół serio, że z punktu widzenia polskiego rynku liczba zagranicznych inwestorów jest niemalże nieskończona. Jestem przekonany, że jest jeszcze wiele podmiotów, które nie zainwestowałyby na GPW. W głównych globalnych indeksach (MSCI) jesteśmy przecież dalej rynkiem rozwijającym się, a są takie fundusze, które w swoich mandatach mają tylko benchmarki indeksów rozwiniętych. Dalszy rozwój naszego rynku i wzrost jego kapitalizacji i obrotów na pewno przyciągnie nieobecne jeszcze u nas podmioty. A jest to trochę sprzężenie zwrotne, bo właśnie te nowe podmioty będą też wpływały na rozwój GPW.

Pomówmy o rankingu „Parkietu”: kolejny rok z rzędu jesteś w czołówce maklerów instytucjonalnych w Polsce. Co twoim zdaniem jest kluczowe w tej pracy? Umiejętność szybkiej reakcji czy właśnie wręcz przeciwnie: nieuleganie emocjom?

Nieuleganie emocjom realnie nie jest możliwe. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Pewnie można by tu wymieniać wiele potrzebnych w tym zawodzie cech, jednak gdybym miał wskazać jakiś jeden obszar, to moim wyborem byłaby pracowitość i pełne zaangażowanie w to, co się robi. W mojej ocenie bez tego nie ma mowy o świadczeniu usług maklerskich na najwyższym poziomie.

Czytaj więcej

Zarządzający wybrali po raz 24. czołowych analityków

Jak dzisiaj praca maklera wygląda od kuchni? Kiedy mówi się o maklerach, to pewnie postronnym osobom kojarzycie się z ludźmi, którzy „wiszą” na słuchawce, żywiołowo rozmawiają z klientami, trochę na wzór tego, co można zobaczyć w amerykańskich filmach. Ile jest w tym prawdy?

Rozmowy z klientami są oczywiście podstawą w tej pracy. Wychodząca w ferworze dnia codziennego żywiołowość naturalnie też. Natomiast w stosunku do obrazu z amerykańskich filmów, to jednak mamy olbrzymi postęp technologiczny. Zdecydowanie telefon nie jest już jedynym słusznym narzędziem maklera. Jest ich obecnie dużo więcej, tak jak i produktów, które znacznie podnoszą jakość usług dla klientów instytucjonalnych i bez wykorzystania których zostaje się w tyle.

Znów także zespół maklerów Santander BM wygrał ranking drużynowy. Czy jednak makler to nie jest „samotnym wilkiem”, który poluje na to, co najlepsze w karnecie zleceń?

W mojej ocenie nie. Uważam, że działającemu w pojedynkę maklerowi trudno jest zapewnić klientowi instytucjonalnemu satysfakcjonujący poziom obsługi. Dobrze poukładany zespół to warunek konieczn.

Miałoby być przyjemnie w 2025 r. i faktycznie było. W 2026 r. też będzie miło na GPW?

Ryzyk lokalnych i globalnych dalej jest co niemiara. I cały czas na pewno nie jest tak, że wszystko się u nas zgadza, bo wielu kwestii się przecież obawiamy. I w sumie to powinno… cieszyć. Hossy lubią wspinać się po ścianach strachu. Statystycznie bowiem najczęściej się zdarza, że nie wszystkie te ryzyka się materializują. A wtedy indeksy zachowują się „miło”. Wydaje się, że dalej globalne pieniądze chcą się trochę dywersyfikować poza USA i to powinno nam pomagać. I niech w końcu zaskoczą też lokalne napływy, bo może jednak w tej materii też zaczyna się coś dziać.

Biura maklerskie
Nowy „król” maklerów poprowadził też zespół do rynkowego zwycięstwa
Biura maklerskie
Kadrowa niespodzianka. BM mBanku sięga po byłego nadzorcę
Biura maklerskie
Ceniony analityk rozstał się z BM Pekao
Biura maklerskie
Ipopema sięga po eksperta z Santandera
Biura maklerskie
Maklerzy wrzucili piąty bieg w końcówce roku. XTB znów odjechało stawce
Biura maklerskie
21 faworytów DM BOŚ na styczeń. Są trzy nowe spółki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama