Reklama

Ile Polacy płacą za usługi finansowe? To już 20 mld zł rocznie

Bankowe prowizje często budzą irytację klientów, ale ich rosnąca wartość nie zawsze oznacza podwyżki w cennikach. Coraz większą rolę odgrywa to, że Polacy częściej wymieniają waluty, korzystają z nowych usług finansowych i inwestują.
Ile Polacy płacą za usługi finansowe? To już 20 mld zł rocznie

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Ile wyniosły dochody banków z opłat i prowizji w Polsce 2025 roku?
  • Jakie są główne przyczyny wzrostu średnich opłat bankowych?
  • Jakie kategorie opłat przynoszą bankom najwięcej?
  • W jaki sposób rosnąca popularność inwestycji finansowych wpływa na zyski banków?
  • Jak konkurencja na rynku wpływy na bankowe opłaty i prowizje?
  • Jakie są prognozy ekspertów co do dynamiki wyniki z tytuły opłat i prowizji w kolejnych latach

Dochód sektora bankowego z tytułu opłat i prowizji, jakie klienci ponoszą, korzystając z różnych usług finansowych, wyniósł 20,23 mld zł w 2025 r. W porównaniu z poprzednim rokiem wzrósł o 3,4 proc., a w ciągu ostatnich pięciu lat – niemal o 40 proc. – wynika z danych prezentowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Foto: Parkiet

Ciągłe podwyżki w cennikach?

Z punktu widzenia klientów kwota ponad 20 mld zł robi jeszcze większe wrażenie, gdy przeliczy się ją na liczbę mieszkańców. Oznacza to, że statystyczny Polak zostawia w bankach średnio ok. 540 zł rocznie w postaci różnego rodzaju opłat i prowizji. Pięć lat wcześniej było to o ok. 150 zł mniej, czyli ok. 390 zł na osobę, a dochody sektora z tego tytułu wynosiły 14,8 mld zł.

Z czego wynikają te wzrosty? Czy banki nieustająco podnoszą swoje taryfy? Częściowo tak. W ostatnich latach wielu kredytodawców podnosiło opłaty za podstawowe usługi – prowadzenie rachunku, korzystanie z karty, przelewy natychmiastowe czy wypłaty z bankomatów innych sieci. Tak też było w 2025 r.

Reklama
Reklama

Również cykliczne raporty NBP pokazują (choć ostatni dotyczy sytuacji z 2024 r.), że średnie opłaty za część usług stopniowo rosną. Przykładowo za prowadzenie rachunku klienci detaliczni płacili średnio 6,15 zł miesięcznie w 2024 r., czyli o 0,39 zł więcej niż rok wcześniej. Inna sprawa, że banki dość często zmieniają konstrukcję swoich cenników – jedne opłaty rosną (np. te związane z operacjami gotówkowymi), inne spadają. Sama oferta kont jest bardzo zróżnicowana: można znaleźć rachunek za zero złotych, ale też taki, który kosztuje ponad 20 zł miesięcznie.

Foto: Parkiet

Banki zarabiają na naszych inwestycjach

Eksperci podkreślają jednak, że wzrost dochodów w tej kategorii nie wynika wyłącznie z podwyżek cenników i podstawowych opłat płaconych przez klientów. – Większe znaczenie ma rosnąca liczba i wartość transakcji oraz coraz szersze korzystanie z usług finansowych, w tym z całej gamy produktów inwestycyjnych – podkreśla Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities. – Trzeba też pamiętać, że opłaty nie dotyczą wyłącznie klientów detalicznych, ale także firm, w tym dużych korporacji – dodaje.

Czytaj więcej

Wet za wet. ETF-y na IKE i IKZE w DM BOŚ też bez prowizji

– Od pewnego czasu najszybciej rosnącym obszarem są właśnie przychody z zarządzania aktywami i działalności brokerskiej – zaznacza Kamil Stolarski, analityk Santander BM. Według analiz Stolarskiego w minionym roku przychody w tym segmencie mogły wzrosnąć nawet o ok. 24 proc. rok do roku, a jego udział w przychodach z opłat i prowizji ogółem zwiększył się do niemal 12 proc., z ok. 7 proc. w 2023 r. To przede wszystkim efekt rosnącej popularności funduszy inwestycyjnych – aktywa zgromadzone w TFI wprost puchną, a banki – które często są dystrybutorami tych produktów albo właścicielami TFI – pobierają od nich prowizje i opłaty za zarządzanie.

Foto: Parkiet

Reklama
Reklama

Podstawowe opłaty stoją w miejscu

Relatywnie szybko rosną też wpływy z marż na transakcjach walutowych – według szacunków Stolarskiego o ok. 6 proc. w 2025 r., choć udział tej kategorii w całkowitych przychodach prowizyjnych utrzymuje się na poziomie około 20 proc. To efekt m.in. rosnącej liczby zagranicznych podróży oraz płatności w obcych walutach. Polacy coraz częściej korzystają z kart i płatności mobilnych podczas wyjazdów, dokonują też zakupów w zagranicznych sklepach internetowych, co zwiększa liczbę operacji walutowych obsługiwanych przez banki.

Jednocześnie w segmentach najbardziej kojarzonych z codziennymi opłatami bankowymi dynamika przychodów jest bardzo niewielka. I tak, wpływy z opłat i prowizji związanych z udzielaniem kredytów i sprzedażą ubezpieczeń, które generują ponad jedną czwartą przychodów prowizyjnych, mogły nawet nieco spaść rok do roku. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku opłat związanych z płatnościami kartowymi (ok. 15 proc. udziału), gdzie wzrost wyniósł jedynie ok. 1 proc.

Niewielka dynamika dotyczy także segmentu "accounts & payments", odpowiadającego za około 20 proc. przychodów z opłat i prowizji. To właśnie tutaj znajdują się najbardziej znane klientom opłaty – za prowadzenie konta, przelewy, wypłaty z bankomatów, polecenia zapłaty czy operacje wykonywane w oddziałach banków.

Czytaj więcej

mBank poszedł za ciosem. ETF-y na IKE i IKZE za zero na stałe

Konkurencja na rynku obniża wzrosty

Przykładowo, w Banku Pekao łączny wynik z tytułu opłat i prowizji w 2025 r. przekroczył 3,1 mld zł, czyli był o 10,5 proc. wyższy niż rok wcześniej. Jednocześnie przychody z zarządzania aktywami i usług brokerskich wzrosły aż o 28 proc. (do 812 mln zł), podczas gdy opłaty za prowadzenie rachunków i podobne usługi zwiększyły się jedynie o 2 proc. (do 590 mln zł). Podobny trend widać w Santander Bank Polska, który łącznie na opłatach zarobił w minionym roku 2,95 mld zł, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Pozycja „rynki kapitałowe” wzrosła aż o 22 proc. (do 594 mln zł), natomiast w kategoriach „karty” oraz „kredyty i ubezpieczenia” dynamika była zerowa (wyniosły one odpowiednio 390 mln zł oraz 533 mln zł).

Skąd tak słaby wzrost w podstawowych segmentach? – To głównie efekt silnej presji konkurencyjnej – wyjaśnia Kamil Stolarski. – Banki muszą walczyć o klientów zarówno między sobą, jak i z fintechami. Konkurencja się zaostrzyła, a tort do podziału w zasadzie pozostaje ten sam – mówi. Sytuację dobrze pokazuje rynek kredytowy. Choć wartość sprzedaży nowych kredytów w 2025 r. była rekordowa, banki często obniżały prowizje lub rezygnowały z części opłat, aby przyciągnąć klientów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Portfele od UniCredit

Jaką część zysków dają opłaty

W relacji do całkowitych przychodów operacyjnych netto sektora bankowego wpływy z opłat i prowizji stanowiły w 2025 r. około 15 proc., podczas gdy pięć lat wcześniej było to 24 proc. Pokazuje to, że znaczenie tej linii zarobkowej spada, tu najważniejszą rolę – ok. 80 proc. – odgrywa dziś wynik odsetkowy.

Jak może wyglądać przyszłość? – Można oczekiwać stabilnego, ale raczej jednocyfrowego tempa wzrostu, wynikającego z rozwoju gospodarki, inwestycji i rosnących oszczędności Polaków. Z punktu widzenia banków nie jest to spektakularna dynamika, ale też nie widać przesłanek do gwałtownych zmian – ocenia Łukasz Jańczak.

Podobnie uważa Kamil Stolarski. – Wynik prowizyjny rośnie wolniej niż gospodarka, bilanse banków czy wolumen kredytów. To efekt zarówno presji konkurencyjnej, jak i postępu technologicznego oraz digitalizacji usług – mówi.

Jednocześnie w dłuższym terminie udział prowizji w przychodach banków może ponownie rosnąć. W środowisku niższych stóp procentowych banki zarabiają bowiem mniej na odsetkach od kredytów, więc większe znaczenie zaczynają mieć dochody z usług.

Reklama
Reklama

Eksperci podkreślają przy tym, że obecnie nie ma sygnałów o planowanych nowych regulacjach, które mogłyby istotnie ograniczyć przychody banków z opłat – takich jak kiedyś obniżenie opłaty interchange przy płatnościach kartą czy limity opłat za zarządzanie w funduszach inwestycyjnych.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama