REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Podatek od aktywów bankowych – próba racjonalnej oceny

Przed wdrożeniem proponowanych rozwiązań
na pewno przydałaby się dogłębna analiza, czy
szacowany przez pomysłodawców wzrost wpływów budżetowych o 5–6 mld zł zrekompensuje straty realnej gospodarki.

Rafał Sieradzki, Uniwersytet Ekonomiczny, Kraków

Foto: Archiwum

Wprowadzenie podatku od aktywów bankowych stało się faktem. Zgodnie z przyjętą ustawą, od 1 lutego banki, instytucje kredytowe, SKOK-i, podmioty ubezpieczeniowe i reasekuracyjne oraz firmy pożyczkowe są obłożone nowym podatkiem wynoszącym rocznie 0,44 proc. wartości ich aktywów (0,0366 proc. w skali miesiąca).

Warto zwrócić uwagę, że ta forma opodatkowania jest powszechnie wykorzystywana w krajach UE. Podatek bankowy funkcjonuje m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, we Francji, na Słowacji i Węgrzech. Jednak przyjęta wysokość stawek jest przeciętnie niemal dwukrotnie wyższa niż na Węgrzech, które dotychczas były europejskim liderem w tej dziedzinie. Aktywa bankowe do 50 mld HUF są tam opodatkowane stawką 0,15 proc. w skali roku, z kolei aktywa powyżej tego progu są obłożone stawką 0,53 proc. rocznie. Jednocześnie stawka podatku bankowego w Polsce będzie aż dziesięciokrotnie wyższa niż np. w Niemczech, gdzie wynosi od 0,02 proc. do 0,06 proc. rocznie aktywów pomniejszonych o wartość kapitałów własnych i depozytów. Obserwacja węgierskiego rynku finansowego wskazuje, że od momentu wprowadzenia podatku bankowego wartość nowo udzielanych kredytów skurczyła się o około 30 proc. Dla porównania: w tym samym okresie w Polsce w tym zakresie odnotowaliśmy 20-proc. wzrost. Węgrzy dostrzegli ten problem i zgodnie z zapowiedziami tamtejszych władz podatek ten od 1 stycznia uległ zmniejszeniu do 0,24 proc., a w latach 2017–2019 ma on być dalej obniżany.

Kolejną kwestią jest zagadnienie podstawy opodatkowania. Według ustawy podstawą opodatkowania jest nadwyżka sumy wartości aktywów na koniec każdego miesiąca ponad kwotę: 4 mld zł dla banków oraz SKOK-ów, 2 mld zł dla zakładów ubezpieczeń i reasekuracji oraz 200 mln zł dla instytucji pożyczkowych. Podstawa ma zostać pomniejszona o wartość funduszy własnych oraz aktywa nabyte od NBP stanowiące zabezpieczenie kredytu refinansowego i aktywa w postaci skarbowych papierów wartościowych. To rozwiązanie również budzi kontrowersje. Znaczną część aktywów banków stanowią bowiem portfele kredytowe, co oznacza, że opodatkowanie najsilniej dotknie te instytucje, które najbardziej aktywnie działają na rynku kredytowym. W efekcie wpłynie to na ograniczenie akcji kredytowej całego sektora. Problem ten jest szczególnie istotny w przypadku bankowości korporacyjnej, gdzie wartość udzielanych kredytów bezpośrednio przekłada się na dynamikę wzrostu gospodarczego. Jak wynika z naszych szacunkowych obliczeń, wzrost poziomu kredytowania o 1 pkt proc. wpływa na przyspieszenie wzrostu PKB o 0,27 pkt proc. Obserwując doświadczenia zagraniczne, można stwierdzić, że istnieje aktualnie tendencja do opodatkowywania nie aktywów, lecz pasywów bankowych. Jest tak np. w Szwecji, gdzie podstawę opodatkowania stanowią źródła finansowania działalności kredytowej.

Przyjęte przez ustawodawcę progi determinujące wysokość podstawy opodatkowania oznaczają, że podatek obejmie wszystkie banki komercyjne, a ominie zdecydowaną większość SKOK-ów (tylko jeden SKOK spośród ponad 50 będzie jego płatnikiem) i banków spółdzielczych. Należałoby się zastanowić, czy ten próg nie jest ustawiony na zbyt wysokim poziomie. Dla przykładu: na Węgrzech najwyższa stawka podatku dotyczy podmiotów o sumie aktywów na poziomie co najmniej 50 mld HUF (około 686 mln zł). Można domniemywać, że ustalenie kwoty progowej było dobrane w ten sposób, aby wyłączyć z opodatkowania SKOK-i tworząc segment uprzywilejowanych rynkowo instytucji, które de facto funkcjonują na rynku jako banki.

Jak wiadomo, celem ustawy według jej pomysłodawców jest pozyskanie dodatkowego źródła finansowania wydatków budżetowych kosztem sektora finansowego. Tymczasem – jak już wskazywaliśmy w artykule opublikowanym w „Parkiecie" 14.11.2015 r. – silna asymetria negocjacyjna między bankiem i klientem sprawi, że banki w znacznej części przerzucą to obciążenie na podmioty sfery realnej gospodarki, czyli klientów indywidualnych i przedsiębiorstwa. Pierwsze jaskółki tego procesu już obserwujemy na rynku. Deutsche Bank zdecydował o podwyższeniu marż od kredytów hipotecznych o 0,65 pkt proc., a mBank i Raiffeisen Polbank o 0,4 pkt proc. Jednocześnie jest wielce prawdopodobny wzrost opłat w tych segmentach działalności, w których nie są one regulowane, jak np. opłaty za prowadzenie rachunku czy opłaty za użytkowanie kart płatniczych. Klienci mogą odczuć ten ciężar również z innej strony. Banki oprócz podniesienia opłat, marż czy prowizji mogą również starać się obniżyć koszty pozyskania finansowania, dążąc do obniżenia oprocentowania depozytów. Dotyczyć to będzie zwłaszcza tych banków, które dysponują silną bazą depozytową.

Na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednym ważnym obszarze, którego dotkną planowane rozwiązania. Chodzi o finansowanie dużych projektów infrastrukturalnych realizowanych np. przez samorządy czy przedsiębiorstwa państwowe przy współudziale finansowym funduszy Unii Europejskiej. Koszty realizacji tych projektów z pewnością wzrosną, ponieważ kredyty bankowe są głównym źródłem pozyskiwania środków przez te instytucje na wkład własny. Można szacować, że przerzucenie całości podatku bankowego na te podmioty spowoduje wzrost kosztów finansowania wkładów własnych tych instytucji nawet o 30 proc.

Przed wdrożeniem proponowanych rozwiązań na pewno przydałaby się dogłębna analiza, czy szacowany przez pomysłodawców wzrost wpływów budżetowych o 5–6 mld zł zrekompensuje straty realnej gospodarki. Niestety, przyjęta postać podatku od aktywów bankowych pozostawia wiele wątpliwości w tym zakresie.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA