O tym, że ubiegły rok był wymagający na rynku kapitałowym, nie trzeba nikogo przekonywać. Teraz odczuje to także budżet. Do państwowej kasy w tym roku popłynie mniej pieniędzy z podatku od zysków kapitałowych. Nie dość bowiem, że inwestorzy zmniejszyli aktywność, to jeszcze zdecydowanie trudniej było o zarobek.
Z wyliczeń „Parkietu" opartych na danych przekazanych nam przez domy maklerskie wynika, że z handlu w 2019 r. będzie się musiało rozliczyć 255 tys. osób.
Czytaj także: Inwestorzy odpuścili sobie handel, bo o sowity zarobek było trudno
– Uważam, że 255 tys. inwestorów, którzy muszą się rozliczyć z urzędem skarbowym, to nadal przyzwoity wynik – podkreśla Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Inne statystyki nie są jednak już tak optymistyczne. Z naszych szacunków wynika, że w ubiegłym roku inwestorzy zarobili na rynku 5,6 mld zł. To o ponad 30 proc. mniej niż w 2018 r.
– Ubiegły rok na warszawskiej giełdzie był specyficzny – przyznaje Andrzej Zajko, zastępca dyrektora BM PKO BP. – Na pewno koniunktura przez zdecydowaną większość roku nie zachęcała do aktywności. Dotyczy to zarówno osób, które miały akcje, ale nie decydowały się nimi obracać, jak i tych, które mogłyby pojawić się na rynku. Z drugiej strony mieliśmy sporo wezwań, przez co część inwestorów siłą rzeczy pozbywała się akcji, często po cenach niższych niż w momencie ich kupna, co oczywiście przełożyło się na rentowność tego typu inwestycji – podkreśla.
To z kolei nie jest dobra informacja dla fiskusa. Z naszych wyliczeń wynika, że z tytułu podatku Belki do państwowej kasy trafi w tym roku niecały 1 mld zł (po uwzględnieniu rozliczeń strat z lat ubiegłych). To wyraźniej mniej niż rok temu. Wtedy budżet zainkasował z tego tytułu 1,5 mld zł.
Spadł także średni zysk osiągnięty w 2019 r. przez inwestora. Wyniósł niecałe 22 tys. zł. W 2018 r. było to ponad 30 tys. zł.