Ranking audytorów

EY i PwC wygrywają w audycie na giełdzie

Ranking „Parkietu": Obsługa spółek notowanych na warszawskiej giełdzie to coraz większe wyzwanie, ale także duży prestiż.
Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Jak co roku bierzemy pod lupę polski rynek kapitałowy i sprawdzamy, które firmy audytorskie badają sprawozdania emitentów. W rankingu uwzględniamy: liczbę badanych podmiotów, liczbę badanych sprawozdań, łączną wartość aktywów badanych firm, ich przychodów, rynkową wartość badanych spółek oraz przychody firmy audytorskiej z tytułu badania sprawozdań finansowych spółek giełdowych. W najnowszej edycji zestawienia uczestniczyli audytorzy, które przebadali raporty przynajmniej dwóch spółek notowanych na GPW 31 grudnia 2020 r. Uwzględnione zostały dane za 2020 r., a w przypadku ich braku za cztery kolejne kwartały.

W tegorocznej edycji rankingu walka była bardzo zacięta. Zwycięzców mamy dwóch: tyle samo punktów zdobyły EY Polska oraz PwC. EY Polska to zeszłoroczny zwycięzca, natomiast PwC może się pochwalić sporym awansem – rok temu firma była czwarta w zestawieniu. Drugie miejsce w tegorocznym rankingu przypadło KPMG, a na podium znalazło się też BDO.

Najnowszy Ranking audytorów spółek giełdowych: parkiet.com/ranking_audytorów

Duże grono laureatów

Ta ostatnia firma w segmencie giełdowym od lat ma mocną pozycję. Dobrze pokazuje to grono laureatów w kategorii „Najbardziej aktywne firmy audytorskie na giełdzie w 2020 roku". To kategoria, która bazuje na liczbie obsłużonych spółek. Tu również pierwsza pozycja jest podwójna: wygrywają BDO i Grupa UHY ECA. Na miejscach od drugiego do piątego znalazły się, kolejno: PwC, Grant Thornton, EY Polska i Grupa PKF Consult.

Foto: GG Parkiet

Z kolei w kategorii „Najbardziej aktywne firmy audytorskie na rynku New Connect w 2020 roku" pałeczkę lidera dzierży 4Audyt. Na podium mamy też PKF Consult, UHY ECA, a tuż za nim Pro Audit

Foto: GG Parkiet

Widać, że audytorzy średniej wielkości też dobrze odnajdują się w trudnym segmencie jednostek zainteresowania publicznego (czyli m.in. spółek giełdowych). Natomiast domeną wielkiej czwórki pozostaje obsługa największych emitentów. Dobrze obrazuje to podział rynku usług audytorskich przy poszczególnych założeniach. Jeśli pod uwagę bierzemy przychody audytowanych firm, to na wielką czwórkę w sumie przypada 76,6 proc. rynku, w tym najwięcej (26,3 proc.) na Deloitte. Jeśli pod uwagę weźmiemy wartość aktywów badanych firm, na wielką czwórkę przypadnie 85 proc., a najwięcej (46,7 proc.) na KPMG. Podobnie jest, gdy przeanalizujemy podział rynku pod względem wartości księgowej badanych firm. Wielka czwórka ma 77,9 proc. rynku. Najwięcej (25,1 proc.) znów przypada na KPMG.

Ranking audytorów spółek giełdowych. Pobierz i przeczytaj dodatek specjalny.

Natomiast sytuacja wygląda już diametralnie inaczej, jeśli jako kryterium przyjmiemy liczbę badanych firm. W takim ujęciu rynek jest bardziej rozdrobniony, a największym graczem są wspomniane już BDO i UHY ECA, czyli podmioty, które wygrały tegoroczny ranking w kategorii najbardziej aktywnych firm na giełdzie. Na BDO i UHY ECA przypada po ponad 11 proc. rynku. A na wielką czwórkę w sumie 29 proc.

Wyzwań nie brakuje

Praca w warunkach pandemii to nie tylko wyzwanie dla audytorów, ale też dla członków władz spółek. Pracy online z biegłym rewidentem nauczyć musiały się m.in. rady nadzorcze.

– To szczególne wyzwanie dla rad nadzorczych spółek giełdowych, w przypadku których relacje z audytorem spoczywają przede wszystkim na komitetach audytu. I z perspektywy roku można powiedzieć, że współpraca w tym obszarze nie wygląda źle. Nauczyliśmy się pracy zdalnej. Teraz trwa proces udoskonalania wzajemnych relacji, a nie tylko czekania, kiedy wrócimy do czasów sprzed pandemii – ocenia Piotr Rybicki, ekspert corporate governance z portalu nadzorkorporacyjny.pl. Dodaje, że zmiany czekają oczywiście również spółki pozagiełdowe. – Tutaj nie tylko widzimy dużą zmianę w sposobie komunikacji wewnątrz samej rady nadzorczej. Również coraz więcej spółek widzi wartość z badania sprawozdania finansowego. Nadal są to jednak jednostkowe przypadki i jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia w tej kwestii – mówi.

Foto: GG Parkiet

Na audytorów działających w segmencie jednostek zainteresowania publicznego w ostatnich latach nałożono restrykcyjne wymogi. Dodatkowo musieli się zmagać z legislacyjnymi zawirowaniami dotyczącymi raportowania zgodnego z jednolitym europejskim formatem (ang. European Single Electronic Format – ESEF).

– Zawirowania na rynku JZP związane z odroczeniem obowiązku raportowania w formacie ESEF spowodowały, że początek roku przypominał bardziej sezon sensacyjnego serialu w jednej z telewizji internetowych niż standardowy sezon audytorski – mówi Dominik Biel, partner w UHY ECA. Ciągłe zwroty akcji i próby rozwikłania zagadki nieustannie towarzyszyły nie tylko audytorom, ale także emitentom. – Na szczęście dziś już wiemy, że nie było zaskakującego zakończenia – podsumowuje Biel.

Ceny za badanie pod lupą

Firmy audytorskie w poprzednich latach mocno narzekały na niskie ceny za badanie sprawozdań finansowych. Sytuacja się zmieniła.

– Analiza rynku audytorskiego na podstawie zagregowanych sprawozdań firm audytorskich wykazała, że w 2019 r. przeciętnie ceny wzrosły o prawie 7 proc., a liczba zrealizowanych usług atestacyjnych o około 3 proc. – informuje Ewa Jakubczyk-Cały, partner zarządzający PKF Consult. Dodaje, że za 2020 r. nie dokonywano takiej analizy, ale jej zdaniem odczuwalny był i nadal się utrzymuje – pomimo presji klientów – wzrost cen za usługi audytorskie.

Firmy audytorskie mają coraz większą świadomość, że w obecnym reżimie regulacyjnym i sankcyjnym nie jest możliwe utrzymanie cen na poziomie, na którym znalazły się po wieloletnich spadkach. Ponadto utrzymanie odpowiedniej jakości usług wymaga istotnych inwestycji w budowanie i utrzymywanie kompetencji zespołów, w nowe technologie i inne narzędzia pracy. – Zleceniom towarzyszy obecnie zdecydowanie więcej zadań niż dawniej, czynności o charakterze administracyjno-sprawozdawczym realizowanych w znacznym stopniu pod potrzeby nadzoru Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego, co dodatkowo zwiększa pracochłonność zleceń oraz koszty administracyjne firm audytorskich – podkreśla Jakubczyk-Cały.

Coraz większe wymagania i restrykcje sprawiają, że struktura branży ewoluuje.

– Następuje wycofywanie się z rynku lub niektórych jego segmentów (w szczególności jednostek zainteresowania publicznego) mniejszych firm audytorskich. Obserwujemy też proces kończenia działalności przez biegłych rewidentów w wieku emerytalnym, pracujących samodzielnie – informuje Maciej Czapiewski, partner zarządzający Grupy HLB M2. Na deficyt młodych ludzi, którzy chcieliby nauczyć się tego zawodu, uwagę zwraca też Magdalena Ludwiczak, kierownik oddziału Rödl & Partner w Poznaniu. Wskazuje też na cały czas utrzymującą się presję cenową. – Z roku na rok odpowiedzialność spółki audytorskiej i biegłego wzrasta. Niestety, niektóre podmioty nie dostrzegają zmieniających się tendencji i to cena nadal jest głównym czynnikiem wyboru audytora – mówi.

Wtóruje jej Jarosław Bochenek, członek zarządu Mazars Audyt. – Wejście w życie nowej ustawy o biegłych rewidentach w maju 2017 r., wprowadzającej minimalny dwuletni okres nominacji oraz obowiązek pięcioletniej rotacji w przypadku badania JZP, jak również szereg wymogów i obostrzeń nałożonych na biegłych, spowodowały zwiększenie wynagrodzeń biegłych w latach 2018–2019. Jednakże w mojej ocenie nie był to poziom wzrostu, który w pełni mógł zrekompensować wymagany większy nakład pracy audytora – mówi. Tymczasem wybuch pandemii spowodował, że zdecydowana większość firm wdrożyła oszczędności i aspekt cenowy pozostaje ciągle ważnym elementem decyzyjnym przy wyborze audytora. Może nie tak istotnym jak wcześniej, kiedy wynagrodzenie było praktycznie jedynym kryterium wyboru, ale nadal ważnym.

Jaka przyszłość branży

Wraz z wybuchem kolejnych afer finansowych, w tym ostatnio słynnego upadku Wirecard w Niemczech, powraca dyskusja na temat roli audytora i konieczności dalszego zaostrzania wymogów dotyczących badania sprawozdań finansowych jednostek zainteresowania publicznego.

– Przykładem są ostatnie dyskusje na ten temat toczone przed Parlamentem Europejskim, podczas których omawiano kwestie nadzoru nad firmami audytorskimi, kwestie dalszych restrykcji względem łączenia usług audytorskich i doradczych oraz konieczności skrócenia terminów rotacji audytora – mówi Małgorzata Pek-Kocik, partner kierująca działem audytu i doradztwa dla instytucji finansowych Mazars. Dodaje, że akurat w zakresie restrykcji dotyczących usług niedozwolonych Polska nie ma żadnych zaległości do nadrobienia. Wręcz przeciwnie: jesteśmy przykładem kraju, w którym obowiązują jedne z najbardziej restrykcyjnych zasad w tym obszarze (tzw. biała lista usług dozwolonych).

Natomiast odwrotna sytuacja występuje w zakresie promowania audytu wspólnego, którego polskie przepisy w żaden sposób nie faworyzują, a także w zakresie okresu obowiązkowej rotacji. W Polsce został on nawet wydłużony.

Opinia

Artur Żwak, partner zarządzający działem audytu EY

Wyzwania raportowania w segmencie JZP w czasach pandemii

Jednostki zainteresowania publicznego nie od dziś są na pierwszej linii zmian i wdrażania nowych oczekiwań w stosunku do udostępniania informacji finansowych oraz niefinansowych. Jest to jak najbardziej naturalne i nie przez przypadek te podmioty nazywamy spółkami publicznymi. Na ich sprawozdania oczekują liczni interesariusze, obecni akcjonariusze, potencjalni inwestorzy, regulatorzy, instytucje finansowe, analitycy i komentatorzy rynku kapitałowego oraz inni zainteresowani.

Spółki publiczne są też liderami we wprowadzaniu nowych wymogów dotyczących raportowania i zwiększania transparentności. Niestety, zwiększa to presję nie tylko na zespoły przygotowujące, ale i tych, którzy takie informacje weryfikują i aprobują wprowadzenie ich do obiegu. Presja wynika z dostępu do informacji wewnętrznej, modelu jej procesowania, kompletności i wiarygodności wyciąganych wniosków. Zauważamy, że ostatnie kilkanaście miesięcy, kiedy niemal z dnia na dzień nasi klienci musieli zmienić drastycznie model pracy i korzystać z informacji w sposób zdalny, unaoczniły nowe kategorie ryzyka. Systemy informatyczne i zastosowana technologia procesowania danych zaczyna mieć charakter krytyczny, tzn. jakiekolwiek problemy ze spójnością danych uzyskanych w trybie zdalnym, przerwy w dostępie do nich lub brak doświadczonych osób rozumiejących dane źródłowe powodują konieczność zachowania wzmożonej czujności i uruchomienia kolejnego poziomu weryfikacji. Spółki nie mogą sobie pozwolić na bezkrytyczne zaufanie do automatycznych systemów przetwarzania danych. Konieczna jest refleksja, czy otrzymane wyniki są wiarygodne w kontekście innych obserwowanych parametrów i otoczenia rynkowego spółki. Niezbędne są więc narzędzia analityczne, które są w stanie uwiarygodnić wyniki pochodzące wprost z danych źródłowych.

W dobie pandemii gospodarka spowolniła, jednak głód danych, zwłaszcza w tym okresie, przyspiesza. Zielony ład (ESG) i koncepcja gospodarki w obiegu zamkniętym będą wymagały kolejnej porcji informacji, podanych w standardach umożliwiających porównywalność i odpowiednie wnioskowanie. Przykładem może być jednolity format raportowania (ESEF), który wdrażany w dobie pandemii rodzi znaczącą presję i powoduje kolejne ryzyko błędów, jednak zapewne przyczyni się do zwiększenia porównywalności.

Już dziś podejmowanie decyzji biznesowych jest efektywnie niemożliwe bez odpowiednich i rzetelnych danych.

W dobie cyfryzacji i tempa kolejnych zmian JZP i ich doradcy muszą usprawniać dostęp do wiarygodnej informacji, której tak wielu odbiorców oczekuje. fot. mpr

Opinia

Andre Helin, prezes BDO

W ciągu ostatnich lat nastąpiła duża profesjonalizacja zarządów.

Jeśli spojrzymy na działalność firmy audytorskiej, zwłaszcza większej o międzynarodowym zasięgu, jak BDO, to można zauważyć dwa dominujące trendy, które są widoczne od kilku lat. Pierwszy to technologia. Drugi to kontrola.

Postęp technologiczny i coraz powszechniejsze używanie chmury, narzędzi elektronicznych, do wystandaryzowanej sprawozdawczości elektronicznej. To właśnie ten ostatni element, a więc sprawozdawczość elektroniczna, już dzisiaj wpływa, a w przyszłości jeszcze przyspieszy dalszy rozwój audytu. Badanie sprawozdania finansowego będzie następowało na danych, które są zbierane w czasie rzeczywistym.

To zmiany naturalne. Inwestorzy chcą mieć dane w „real time". Chcą mieć informacje szybciej, mieć ich więcej i najlepiej, aby były to informacje umożliwiające ich porównywanie. Elektroniczne sprawozdania finansowe w formacie ESEF mają spełnić te oczekiwania.

Trzeba też pamiętać, że wykorzystywane systemy elektroniczne kumulują bardzo dużo danych, z których korzystają decydenci. Jednak zawsze istnieje ryzyko, że dojdzie do złej oceny tych danych lub dostęp do nich uzyskają osoby niepożądane. To powoduje ryzyko. Jego konsekwencją jest systematyczny wzrost regulacji, które w zamierzeniu mają służyć nadzorowi rynku – w tym rynku audytorskiego. Nadzór ten ma obejmować zbieranie danych, ich przetrzymywanie i weryfikację. Te same kwestie dotyczą JZP. Spółki publiczne często poszukują źródeł finansowania. Gdy znajdują inwestorów, ci chcą wiedzieć, jak ich środki są rozdysponowane. Tu również musi istnieć nadzór. Wszystkie te elementy powodują, że system prawny, a więc i system nadzorczy, się rozrasta. Świetnym przykładem mogą być tu przepisy RODO i AML.

Przed jakimi wyzwaniami stoją audytorzy i rynek? Największym jest szybka adaptacja (przyswajanie) olbrzymiej ilości nowych przepisów, a następnie przekazanie ich klientom. Mamy bowiem problem z nadążeniem i uczeniem się nowości oraz przekuwaniem ich w doradztwo dla klientów. Ten proces musi być szybki i z zachowaniem bezpieczeństwa klientów. Tego od audytora oczekują rynek i klienci, chociażby członkowie zarządów czy komitetów audytu. Trzeba bowiem zauważyć, że w ciągu ostatnich trzech lat nastąpił olbrzymi postęp w edukacji zarządów, zwłaszcza KA. Edukacja rynku idzie w tym kierunku, że członkowie KA i zarządów są znacznie bardziej profesjonalni i świadomi swojej roli. Oczywiście tak jak wszyscy muszą oni walczyć z ilością informacji i szybkością ich przetwarzania oraz z tym, że ustawodawca cały czas chętnie korzysta z systemu kar. Nauka i działalność na rynku są więc niezwykle szybkie, a widmo wysokiej kary implikuje dodatkowy stres. fot. mpr

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.