REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Brokerom trudno jest konkurować technologią z zagranicą

Z Grzegorzem Zawadą, dyrektorem Biura Maklerskiego PKO BP rozmawia Przemysław Tychmanowicz
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

W Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego mowa jest o tym, że instytucje pośredniczące w Polsce są na niskim poziomie zaawansowania technologicznego, kuleje także innowacyjność. Zgadza się pan z tą tezą?

Nie uważam, aby polscy pośrednicy na rynku kapitałowym byli w jakikolwiek sposób zapóźnieni technologicznie. Tezę postawioną w SRRK odczytuję jako wątpliwość, czy krajowe domy maklerskie są w stanie nadążyć za globalnym technologicznym „wyścigiem zbrojeń", jaki trwa od kilku lat. I tu już rzeczywiście mam uzasadnione wątpliwości. Kilka tygodni temu podczas jednej z konferencji branżowych usłyszałem, że w jednym z globalnych banków budżet na inwestycje technologiczne w obszarze bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej wynosi 3,7 mld USD. Z tej wielkości zasobami trudno się mierzyć. Dla lokalnych graczy konkurowanie technologią ze światowymi gigantami jest raczej skazane na porażkę. Co nie znaczy, że podnoszenie jakości oferowanych rozwiązań możemy sobie odpuścić.

Brokerom wytyka się, że w niewielkim stopniu korzystają z technologii handlu algorytmicznego, a także słabo jest rozwinięta działalność na rachunek własny. Widzi pan w tych obszarach pole do poprawy, czy jednak kondycja branży jest na tyle słaba, że trzeba myśleć przede wszystkim o przetrwaniu, a nie rozwijaniu nowych usług?

Na to pytanie wolałbym odpowiedzieć nie na bazie uogólnień, ale raczej doświadczeń biura maklerskiego, którym kieruję. BM PKO BP realizuje strategię rozwoju, a nie przetrwania. Świadczyć o tym może wieloletnie utrzymywanie się na czołowych miejscach pod względem aktywności na rynku wtórnym (zarówno akcji, obligacji, jak i instrumentów pochodnych), uczestniczyliśmy aktywnie w zdecydowanej większości dużych IPO, jakie miały miejsce na polskim rynku. I planujemy (o ile rynek pozwoli) kolejne. Działalność na rachunek własny również prowadzimy od dawna jako animator rynku i emitent na rynku głównym Catalyst i NewConnect. Aktywnie działamy też jako diler na rynku akcji, wykorzystując rozwiązania światowych dostawców rozwiązań informatycznych. Co do obsługi handlu algorytmicznego to niestety nie jest to nasza domena. Nie mamy tu przewagi konkurencyjnej z dwóch powodów – po pierwsze, nie uczestniczymy we wspomnianych wcześniej zbrojeniach technologicznych, a po drugie, ten rynek został zdominowany przez międzynarodowych graczy dostarczających usługi na co najmniej kilku rynkach po bardzo niskich cenach.

Jak pod względem zaawansowania technologicznego polscy brokerzy prezentują się na tle zdalnych członków giełdy? Czy w ogóle są w stanie z nimi rywalizować?

Jak już wspomniałem, konkurować technologią jest bardzo trudno z uwagi choćby na różnice w dostępnych zasobach i budżetach. Nie oznacza to jednak, że konkurować się nie da. BM PKO BP skutecznie rywalizuje wiedzą i bardzo dobrym rozumieniem rynku polskiego oraz regionu. Wspiera nas w tym najlepszy według rankingu „Parkietu" zespół analityków i bardzo doświadczony zespół maklerów instytucjonalnych. Współpracujemy z coraz większą liczbą inwestorów zagranicznych, którzy kupują nasz produkt analityczny i dla których zawieramy transakcje na rynku akcji. Budowa tej dobrej pozycji zajęła nam kilka lat wytężonej pracy.

Kolejna kontrowersyjna teza mówi, że systemy back office też pozostawiają wiele do życzenia. Mowa jest o ich wymianie i przekazaniu podmiotom zewnętrznym w ramach outsourcingu. To właściwy kierunek?

Outsourcing funkcji back office mógłby potencjalnie doprowadzić do obniżki kosztów i zwiększenia elastyczności, ale wydaje mi się mało realny w przewidywalnej przyszłości. A co do samych rozwiązań informatycznych dostępnych na polskim rynku, podzielam pogląd, że pozostawiają wiele do życzenia. Składam to na karb małej skali i specyfiki polskiego rynku, która często nie uzasadnia nakładów na rozwój systemów po stronie ich dostawców.

W Strategii poruszona została także kwestia opłat związanych z funkcjonowaniem domów maklerskich. Które z nich są dla was największym obciążeniem? Te związane z dostępem do infrastruktury czy może te, które mają charakter regulacyjny?

Oczywiście niższe koszty są zawsze mile widziane, ale rozumiemy ograniczenia wynikające z regulacji i uwarunkowań funkcjonowania infrastruktury. Większym problemem jest ciągły proces dostosowania działalności do zmieniających się przepisów. Pochłania to wiele czasu i zasobów, które mogłyby zostać wykorzystane do rozwoju biznesu. Jest to tym bardziej uciążliwe, że wiele zmian wynika z regulacji europejskich i nie bierze pod uwagę względnie mniejszej skali polskiego rynku.

W poszukiwaniu oszczędności kolejne domy maklerskie są wcielane w struktury banku. Strategia rynku mówi z kolei o wprowadzeniu jednolitej licencji bankowej. Czy może ona faktycznie pomóc rynkowi kapitałowemu, czy będzie to jednak rozwiązanie, które będzie głównie szkodzić branży maklerskiej?

Doświadczenia z wcielania domów maklerskich w struktury banków są raczej mieszane i nie zawsze pozytywne. Kilka domów maklerskich po takiej operacji raczej ograniczyło skalę działalności i straciło pozycję rynkową. Oczywiście mogło to wynikać z innych przyczyn, a jedynie zbiegło się w czasie z operacją wcielenia. Niektóre banki odbudowują sieć placówek maklerskich, co wydaje się świadczyć, że pełna integracja nie jest optymalnym rozwiązaniem. Po stronie pozytywów takiego rozwiązania zaliczyć można większą integrację usług maklerskich i bankowych oraz niższe koszty operacyjne. Po stronie negatywów zaś rozmycie kompetencji maklerskich w strukturach banku. W temacie jednolitej licencji bankowej pojawiło się szereg nieporozumień i nie sądzę, aby było to kluczowe zagadnienie dla rozwoju polskiego rynku. Nie identyfikuję obecnie istotnych problemów w dostępie inwestorów, w tym banków, do rynku kapitałowego.

SRRK zakłada, że dwie polskie instytucje pośredniczące do 2025 r. mają osiągnąć status ogólnoeuropejskich pośredników. Jest to w ogóle realne?

Jest to bardzo ambitny cel, ale mam nadzieję, że Biuro Maklerskie PKO Banku Polskiego będzie jednym z nich.

Grzegorz Zawada to jeden z bardziej cenionych specjalistów na rynku kapitałowym. Pierwsze doświadczenia zdobywał w programie narodowych funduszy inwestycyjnych. W 2000 r. rozpoczął pracę w grupie Erste. W latach 2007–2011 pracował w londyńskim City. Związany m.in. z Nomurą, RBS i HSBC. W 2011 r. po raz pierwszy został szefem domu maklerskiego w grupie PKO BP. W 2014 r. został wiceprezesem GPW. W kolejnych latach związany był m.in. z PFR czy też Noble Securities. Ostatnio zaś pracował na giełdzie w Arabii Saudyjskiej. Od 1 września 2019 r. ponownie jest dyrektorem BM PKO BP.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA